Strona Główna Zakonu
* FAQ    * Szukaj
 * Zarejestruj    * Zaloguj 
Teraz jest 24-07-2019, 11:22




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 1600 Poprzednia strona  1 ... 60, 61, 62, 63, 64  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 21-12-2013, 15:42 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Słowa Mistrza Binduhsary były rozwinięciem wilnowej myśli. Nic więc dziwnego, że Satele Shan zaczęła się zastanawiać nad tym, czy warto pozwolić Jedi ruszyć za Revanem. A tak przynajmniej myślał Mistrz Thrahrn. Nacisk słów Bindu był jednak na tyle wyraźny, by stwierdzić, iż liczy na zgodę Wielkiej Mistrzyni w tej kwestii.

Wraz z kolejnymi słowami Binduhsary, Wiln od czasu do czasu kiwał głową, pokazując, że uważa podobnie. W końcu i sama Satele kiwnęła, dając znać, iż rozumie. Albo inaczej: że rzeczywiście akceptuje tę swego rodzaju dezercję z Zakonu.

Wiln Thrahrn dostał swą odpowiedź. Mieli przetrwać. Przede wszystkim. Mistrz kiwnął jeszcze jeden, ostatni raz, głową. Zacisnął mocniej szczęki.

— Tak jest, Wielka Mistrzyni — powiedział z powagą, składając jednoczeńsnie deklarację, że wróci, gdy Imperator nie będzie już wśród żywych.

Chwilę potem patrzył, jak Shan odchodzi wgłąb budynku Rady. Spojrzał na Mistrza Binduhsarę. Gdy tylko miał się odezwać, zrobił to właśnie Bindu. Nie odpowiadając ani jednym słowem, Wiln ruszył za nim, dostosowując swe kroki do jego tempa.

Wśród Wilna walały się stosy przeróżnych emocji. Od ulgi, przez niepewność, na zalążkach radości skończywszy. To było jedyne rozsądne wyjście. Wesprzeć Revana. A potem... cóż, jego zamiar nie zmienił się. Chciał pozbyć się broni, pozbyć się przemocy. Odosobnienie jednak nie wchodziło w grę. Obiecał Wielkiej Mistrzyni, że wróci, więc to zrobi. Ale niekoniecznie jako wojownik.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 21-12-2013, 21:31 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Nie rób niczego głupiego Qyzenie. Co było zanim dołączyliśmy do Revana to przeszłość. Nie będziemy tu walczyć. Chcemy to tylko wiedzieć. Chcemy wiedzieć jaki miałeś w tym cel.. Nię będziemy przecież walczyć przez coś takiego. My chcemy tylko wiedzieć czy można ci dalej ufać.-przesłał do wszystkich Rendar. Był przygotowany do kontrataku. Zabrak puścił Allamaris sygnał ostrzegawczy poprzez Moc.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 22-12-2013, 13:47 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
- Spokojnie, Dash - odezwała się po chwili zrezygnowanym tonem. - Nie chcemy przecież wywoływać kolejnej awantury. Więc jeśli Qyzen tak stawia sprawę, to ja nie zamierzam dalej naciskać. Choć żałuję, że najwyraźniej uznał te pytania za atak na swoją osobę. Nie tak to miało zabrzmieć. - Nie kryła rozczarowania.
Odwróciła się i powoli ruszyła do drzwi.
- Skoro będziemy współpracować, to powinniśmy móc sobie ufać - dodała jeszcze, oglądając się przez ramię. - A w tej sytuacji chyba należą nam się jakieś wyjaśnienia. Prawda? - rzuciła na koniec do Qyzena, po czym wyszła z kokpitu i udała się do swego pokoju po jakiś ciepły koc. Albo ręcznik. O ile jakiekolwiek znajdowały się w szafkach.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 27-12-2013, 01:53 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
TrueMan
Przed statkami, na lądowisku, stał Revan. Nie sam.
Rhyuff i Nabnan rozmawiali z nim o czymś zawzięcie. Jednak widząc Wilna i Binduhsarę, przerwali wymianę zdań.
- Miło was tu widzieć - kiwnął głową Revan.
Binduhsara patrzył tylko ponurym wzrokiem. Revan wskazał dłonią otwartą rampę Nurkującego Kruka.
Binduhsara nie omieszkał wejść.
- Zaczekaj, Wilnie. Czy masz do mnie jakieś pytania? - spytał bohater dawnych lat, gdy Rhyuff i Nabnan weszli na inny statek.

EsmeriLL, Tomix
Qyzen uspokoił się. Nie odpowiedział Allamaris.
- Możecie mi ufać - mruknął tylko, gdy już wyszła. Spojrzał na Rendara. Złośliwy uśmiech wpełzł na jego jaszczurzy pysk.
- A ty co tak cicho siedzisz? - spytał. Żartowniś jeden.
No, Wookie chyba parsknął śmiechem. Ewentualnie się zakrztusił.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 27-12-2013, 03:48 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Szli równym tempem przez kilka minut. Wilnowi po drodze odechciało się ciągłych rozmyślań, więc porzucił je na rzecz wyciszenia umysłu i wyostrzenia zmysłów. Lubił ten stan. Stan, w którym istniała tylko ta jedna chwila, gdy przyszłość i przeszłość stawały się jeszcze bardziej abstrakcyjnymi pojęciami, niż były w rzeczywistości.

Za kolejnym zakrętem pokazały się zarysy lądowiska. I Revana.

Reakcja Mistrza Thrahrna należała do tych raczej trudnych do zdefiniowania. Jednocześnie jakby się speszył, naburmuszył, a trochę też się ucieszył. Wręcz wybuchowa mieszanka. Jedi szybko się jej pozbył.

Obok Ryhuffa stali Krama z Uu'velem. Wyglądali na takich, którzy mocno się o coś kłócą. Zanim jednak Wiln zdążył wyłowić choćby jedno słowo, przerwali. Thrahrn wzruszył ramionami. I tak dowie się tego, czego powinien się dowiedzieć, wtedy, gdy będzie odpowiednia pora.

Słowa Revana Wiln chciał skomentować parsknięciem, lecz dał radę się od tego powstrzymać. Zamiast tego wbił spojrzenie swych błękitnych ślepi w ich swego rodzaju przywódcę, ciekaw, czy ma jeszcze coś do powiedzenia.

I najwidoczniej miał. Gdy Mistrz Binduhsara zniknął wewnątrz statku Qyzena, Revan zapytał Wilna o jego pytania. Thrahrn przez chwilę patrzył na niego, zastanawiając się.

— Dobrze wiesz, że mam ich dziesiątki — uśmiechnął się lekko. — Ale nie będę nadwyrężał twojej cierpliwości. Zanadto. — Wygładził nieco swoje szaty i podjął dalej: — Chciałbym cię prosić o streszczenie ostatnich kilku dni z twojej perspektywy. Okazało się jednak, że masz w tym naprawdę spory udział, więc gdybym mógł spojrzeć na to wszystko twoimi oczami, z pewnością zrozumiałbym o wiele więcej.

Ponadto chciałbym cię zapytać o to, w jakim kierunku podąża nasza współpraca. To znaczy: spoufalamy się, czy traktujemy to jako ponury obowiązek? Chcę wiedzieć, na czym stoję. Czy warto inwestować w rozwój znajomości z tobą i resztą Rewanżystów.

I teraz trzecie i ostatnie pytanko. Albo raczej prośba.
— Spauzował. — Pomóż mi lepiej zrozumieć Moc. — Zmarszczył lekko brwi, zdeterminowany. — Jej źródła. Jej sposoby działania, ale też... wykorzystywania. Podziel się swoim poglądem na tę siłę. Na Ord Mantell mówiłeś mi o tym, że jeżeli nie pozwolimy, by środki, których używamy, nas definiowały, to możemy wykorzystywać naprawdę przeróżne narzędzia, jednocześnie się nie zatracając. Chcę to poznać. — Zamilknął.

Teraz czekał na jego odpowiedzi, o ile zdecyduje się takowych udzielić.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 28-12-2013, 20:47 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Po znalezieniu ciepłego koca, Allamaris owinęła się nim szczelnie, odwieszając gdzieś na bok mokrą szatę. Wycisnęła włosy z nadmiaru wody, osuszyła je lekko. I usiadła ciężko na skraju łóżka, rozmasowując opuszkami palców zamknięte powieki. Po niemal całym dniu wrażeń, zmęczenie powoli zaczynało dawać się jej we znaki.
Poranne śledztwo. Kolejna sprawa zabójstwa. Pobyt w więzieniu. Atak Sithów. A teraz bliska wywołania kłótnia.
Opadła bezwładnie na plecy, wzdychając cicho i wbijając częściowo nieprzytomny wzrok w sufit. Najchętniej już do końca podróży nie wychodziłaby ze swojego łóżka. Ale bezczynne leżenie w miejscu zdawało się być jeszcze bardziej przygnębiające niż zazwyczaj. Powrót do kokpitu także nie wchodził w grę. Tylko tego brakowało, żeby jeszcze przed startem zaczęli skakać sobie do gardeł. Nie. Nie było sensu wracać do tego tematu. Ale gdzie w takim razie się podziać?
Allamaris podniosła się powoli na łokciach spoglądając na drzwi.
Chwila namysłu wystarczyła, by powróciły wspomnienia o ich ostatniej wspólnej kolacji na Kruku i wcześniejsza chęć napicia się czegoś ciepłego. I słodkiego.
Zwlekła się więc leniwie z łóżka i przytrzymując na sobie koc, poczłapała w stronę kuchni.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 07:52 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Nie bądź taki zabawny, bo też stracisz swoją kłapiącą rampę.-odgryzł się żartobliwie Rendar, nawiązując do sytuacji sprzed.... Sprzed ilu dni? Zabrak stracił rahubę czasu. Trwało to tak krótko, a rewanżysta miał wrażenie, jakgdyby ciągnęło się to przez tygodnie. Dash odwrócił się i wyszedł z kokpitu. Po raz pierwszy od dawna wojownik, jakim był Rendar zapragnął towarzystwa. Nie chciał teraz siedzieć sam. Usłyszał, że w stronę kuchni przemieszcza się Allamaris. Tam też powolnym krokiem ruszył Zabrak. Wyczuł też obecność Thrarna. Znajoma sygnatura w Mocy. Zawsze spokojny i opanowany mistrz Jedi. Zaciekawiło to Dasha. W końcu Wiln nie przystał do Rewanżystów. Rendar miał cichą nadzieję, że zasiądą wszyscy przy jednym stole i będą mieli okazje zamienić kilka zdań. Rendar sam nie wierzył w to, że takie myśli krążą po jego głowie.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 14:11 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1924
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
W kokpicie został już tylko wookie i trandoszanin, Cerro początkowo planował wypytać go o jeszcze parę spraw, jednak teraz zupełnie stracił na to ochotę. Zaczęło go ponownie dręczyć pragnienie, Veex udał się ponownie do części kuchennej po kolejną szklankę napoju.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 18:26 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Dotarłszy do kuchni, Allamaris ledwie zdążyła zajrzeć do pierwszej z brzegu szafki, gdy usłyszała za sobą czyjeś kroki. Odwróciła powoli głowę, podążając zaciekawionym wzrokiem w kierunku drzwi. I dziwiąc się niezmiernie, dostrzegając w nich Rendara. Co jak co, ale w takim stanie nie spodziewała się go zastać akurat w kuchni.
Zamknęła szafkę, nawet na nią nie spoglądając.
- Czyli jednak się tam nie pozabijaliście - zauważyła po chwili. - To dobrze - dodała. Z wyraźną ulgą.
Przemieszczając się w stronę następnych półek, zaczęła stopniowo przeglądać ich zawartość.
- Chyba, że przyszedłeś się tu ukryć przed Qyzenem - zażartowała, zerkając na niego z ukosa.
I przy okazji dostrzegając Cerro, który musiał się zjawić chwilę później.
- Spotkanie przeniesione do kuchni, hm?
Wyjęła jakiś obiecująco wyglądający kartonik, sprawdzając jego wagę i potrząsając nim przy uchu.
- Powinno wystarczyć - mruczała do siebie pod nosem, czytając etykietkę. - Teraz tylko znaleźć odpowiednie... Hej, kopsnijcie jakieś szklanki - rzuciła już na głos, samej przelewając zawartość kartonu do jakiegoś większego naczynia, żeby móc ją odpowiednio podgrzać.
Na ten czas wskoczyła na blat jednej z szafek, usadawiając się na nim wygodnie i opatulając porządniej kocem.
- No, to co was tak w ogóle sprowadziło do kuchni? - zagadnęła, nie spuszczając wzroku z przyrządzanego napoju.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 18:44 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Rendar usadowił się wygodnie w fotelu i skrzyżował ręce na piersi.
-Oczywiste, że sprowadza mnie tu twoja nieprzęciętna uroda, miłość i pożądanie.-odpowiedział ironicznie Dash, robiąc słodkie kocie oczka. Potem jego mina na powrót stała się poważna. -A tak na poważnie: nie mam ochoty teraz siedzieć sam jak zwykle. Chętnie wymieniłbym się spostrzeżeniami odnośnie ostatnich dni. Poznać wasz punkt widzenia.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 19:00 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1924
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
- Chce mi się pić. - odpowiedział krótko Cerro, wyciągając przy okazji z lodówki ten sam napój, który pił wcześniej. Potem wyjął z szafki trzy szklanki. Jedną podał Allamaris, drugą zostawił sobie, a trzecią miał zamiar podać Rendarowi, zawahał się jednak gdy spojrzał na zabraka. - A no tak, zapomniałem... - powiedział do siebie i odstawił szklankę z powrotem do szafki.
- Tobie by się raczej przydała jakaś rurka...


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 19:46 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
W odpowiedzi na pierwszą wiadomość Dasha, Allamaris tylko przewróciła oczami.
Ale później nieco sposępniała.
- Ostatnich dni - powtórzyła cicho. - Sama nie wiem. Sporo się... wydarzyło. I zmieniło. Chyba... Chyba potrzeba mi więcej czasu, żeby to wszystko przemyśleć. Zrozumieć. Zaakceptować. I w ogóle.
Zamilkła, wygrzebując spod koca jedną rękę, żeby przyjąć od Cerro szklankę. Oraz obserwując, jak zwraca się do Rendara.
Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem, słysząc jego zaczepkę. Szybko jednak zakryła usta rąbkiem koca, odchrząkując cicho.
- A ty - zagadnęła do Cerro - dlaczego nie zostajesz na Tythonie?


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 19:57 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Rendar spojrzał na Cerro, przewrócił oczami.
-Ty młody nie bądź taki do przodu, bo ci z tyłu zabraknie.-odpowiedział na zaczepkę tak, by nie prowokować kolejnej bitki. Chociaż według Dasha młody zasługuje na łomot.-Tak w zasadzie Cerro... Kto na Tythonie spuścił ci taki łomot, że na lotnisku wyglądałeś tak, jakbyś wrócił zza grobu?


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 20:53 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1924
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Cerro nalał sobie napoju do szklanki i wziął solidnego łyka, spojrzał na zabraka obojętnym wzrokiem. - Nadal jesteś przewrażliwiony dziadku, to nie była zaczepka. - odparł. - Od takie spostrzeżenie... powiedzmy, że myślałem na głos.
Veex uśmiechnął się, sam nie wiedział dlaczego, to wspomnienie z pewnością nie należało do miłych, musiał jednak przyznać, że Rendar użył niezwykle trafnego porównania.
- Przedstawił się jako... Darth Scourge, Gniew Imperatora. - odpowiedział. - Jesteś starszy może tobie mówi to więcej. Huaskar, Risto i Yarro byli w każdym razie pod sporym hmmm... wrażeniem.
Potem młody Rewanżysta zwrócił się do Allamaris.
- Właściwie, to sam nie wiem... ale widziałaś jak wszystko teraz wygląda. Eller nie żyje, Zakon się sypie. Właściwie, to nic mnie tu już nie trzyma. Poza tym mam wobec Rewanżystów dług wdzięczności, gdyby nie oni, to byłbym martwy. - przerwał na chwilę aby zwilżyć gardło paroma łykami napoju. - Koniec końców okazuje się, że chyba więcej łączy mnie z Rewanżystami niż z Jedi.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 22:03 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
- No dobrze, panowie. Przystopujcie trochę - wtrąciła, kiedy już Cerro zakończył swą opowieść.
Przytrzymując okrycie, zeskoczyła zwinnie z blatu. Napełniła szklankę gorącym napojem i upiła łyk, delektując się przez chwilę jego smakiem oraz przyjemnym ciepłem, po czym przystanęła tyłem do szafek, przyglądając się uważnie dwójce towarzyszy.
- Nie chcemy tu żadnych rozwalonych ramp, prawda? - Uśmiechnęła się słodko.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 22:43 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1924
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Cerro nie bardzo wiedział o co chodziło Allamaris, postanowił po prostu to przemilczeć.
- A tak właściwie All, to jak udało ci się wydostać z więzienia?


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 29-12-2013, 23:06 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Allamaris wzruszyła niedbale ramionami.
- No wiesz, odpowiednie przygotowanie. Właściwy moment. Chwila nieuwagi strażnika. Wykorzystanie ataku niszczyciela i powstałego zamieszania. Mała Burza Mocy. Później kilka błyskawic. I majestatyczne wyjście na zewnątrz w akompaniamencie wrogiego ostrzału, efektownych eksplozji, walących się budynków oraz leżących wokół ciał. Z wyciszającym akcentem w postaci ponurych chmur i padającego deszczu.
Zakończyła, upijając kolejny łyk.
- A tak naprawdę, to Revan - sprostowała po chwili, robiąc niewinną minę.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 01:16 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
TrueMan
Revan przyglądał się Wilnowi.
Prawdopodobnie. Równie dobrze mógł po prostu gapić się gdzieś w dal. W każdym bądź razie, twarz miał skierowaną w stronę mistrza Jedi.
- Siedziałem w więzieniu - powiedział. Czyżby z rozgoryczeniem? - Twoja ukochana rada wtrąciła mnie do więzienia. Przybyłem na Tython aby znaleźć paru młodych, pełnych werwy i chęci walki ludzi. Chciałem też skontaktować się z moim przyjacielem. Niestety, zginął. I to mnie obwinili za jego śmierć.
Przerwał na chwilę. Tylko na krótką chwilę.
- Wiedziałem o ataku. Nie wiedziałem, że odbędzie się tak szybko. Gdyby nie Huaskar, prawdopodobnie wiele więcej rycerzy zginęłoby...
Zdaje się, że dopiero teraz prawdziwe spojrzał przez duszę Wilna.
- Należą mu się twoje podziękowania - dokończył myśl. - Zatem wyrwałem się z więzienia i po prostu zrealizowałem plan. Huaskar wykazał się pewną samowolą... I właśnie dlatego mu zapewne nie podziękujesz... W każdym bądź razie, dzięki jego szybkiemu działaniu możemy ruszać natychmiast. Z mistrzem Binduhsara i resztą Jedi.
Sam nie wiem, jak powinieneś to traktować. To trudna sprawa. Wyjaśnij mi może lepiej, jak traktujesz Zakon. I dlaczego.

Ostatnie pytanie zbył milczeniem. Jakby chciał wymusić dalsze drążenie tematu.

Drużyna Master Chefów
Do kuchni wszedł mistrz Binduhsara. Spojrzał po twarzach obecnych i z każdą omiecioną wzrokiem kupką atomów jego twarz coraz bardziej przybierała wyraz "wiedziałem".
- Witajcie - westchnął. Wziął szklankę z szafki. Napełnił ją tym samym napojem, co Cerro.
Spochmurniał.
- Zabawnie was tu widzieć. To znaczy, wiecie, byłoby zabawnie. Jakbym się tego nie spodziewał.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 02:18 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Ciężko było się zorientować, gdzie patrzy, ale Revan mówił do Wilna. To akurat nie ulegało wątpliwości. Wspomniał o śmierci swojego przyjaciela. Thrahrn dopiero po chwili przypomniał sobie o całym tym śledztwie, które tak na dobrą sprawę go ominęło.

Mistrz Jedi chciał zapytać, kto okazał się mordercą Mistrza Ellera, lecz wolał nie przerywać Revanowi. Wiln nadal nie wiedział też, jak to było z Esuohem — rzucił się na Mistrza Binduhsarę, ale wszystko okazało się wyglądać całkowicie inaczej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

Gdy Revan skończył, Wiln — po krótkiej chwili milczenia — postanowił coś powiedzieć.

— Więc dlaczego nic o tym nie powiedziałeś Radzie? — zapytał. — Mówię o ataku. Moglibyśmy się przygotować. Ograniczyć liczbę ofiar. Ocalić młodych... — przypomniał sobie o swoim padawanie, którego miał chyba rekordowo krótko. Potem pomaszerował myślami do tych jakże tajemniczych działań Huaskara. — A co konkretnie zrobił Huaskar? Wolałbym wiedzieć, za co konkretnie dziękować.

Potem Wiln przerwał, chcąc zaczerpnąć oddechu i przejść do dyskusji nad Zakonem i innymi pochodnymi pojęciami.

— Widzę Zakon jako organizację, która — poprzez uczenie istot czułych na Moc w odpowiednio wysokim stopniu — stara się chronić życie w całej galaktyce. To jest nasz pierwotny i jedyny cel. Niestety, odkąd trwają nasze wojny z Sithami, zaczęła zachodzić stopniowo zmiana, jakby ewolucja gatunku. Staliśmy się żołnierzami. W niektórych z nas jest — lub było — więcej z wojowników niż z mędrców. Tak jak w przypadku znajdującego ukojenie w Mocy Karrena Ohma. Ech... — westchnął, kładąc dłonie na biodra. — Aż chciałoby się zobaczyć tę galaktykę sprzed tych wszelkich starć. Zanim w ogóle powstali Mroczni Jedi. Gdy Jedi byli filozofami, przewodnikami, obrońcami. Gdy jeszcze miecz świetlny nie był czymś, co jednoznacznie kojarzy się z Jedi. Właściwie to nie kojarzył się wtedy z niczym...

A dlaczego go tak traktuję? Bo widzę sens w istnieniu takiej instytucji. Pozwalamy innym cieszyć się życiem. Co niektórzy z nas uwielbiają widzieć się z innymi istotami, poznawać je. Fascynuje nas życie i możliwości, jakie niesie. A Sithowie... Oni zawsze będą walczyć, Revanie. Gdy zmiażdżą swoich wrogów, skoncentrują się na sobie. Nawet dziś jeden knuje tam przeciw drugiemu, zaraz chciałby go wygryźć z piastowanego stanowiska. U Jedi...
— zawahał się. — Cóż, u nas dziś jest niewiele lepiej. Choćby podejście Mistrza Shao. — Musiał przyznać przed sobą, że dość niechętnie wspominał tę osobę.

— Kwestią zastanawiającą jest to, czy damy radę Sithom. Nie chcę tutaj zasiewać jakichś ziaren wątpliwości — wspomógł się prędką gestykulacją dłoni — ale walczymy całe epoki. Czy to się kiedyś skończy? Może potrzeba nam czegoś nowego? Pomostu wśród poglądów? Albo silnego przywódcy? Tyle że takich w galaktyce teraz znalazłoby się niewielu. Albo nawet i jeden — dodał w myślach.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 02:47 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
TrueMan
- Nie powiedziałem Radzie, bo atak odbył się o wiele za wcześnie. Huaskar zareagował szybko i zebrał drużyny według wcześniejszego planu. Udało mu się zorganizować reakcję Rewanżystów. I to szybko. Bez tego nie utrzymalibyście żadnego z kluczowych punktów. Dzięki temu zaskoczyliśmy Sithów.
Revan słuchał. Może nawet uważnie.
Na wspomnienie o Sithach skierował wzrok wprost na Wilna - to nie ulegało wątpliwości.
- Wiem - powiedział. Chyba dość spokojnie. - Wiem, byłem "tam". I wiem, jak okropnie "tam" jest.
Revan westchnął. Wysłuchał do końca.
- Mówiłeś, że chcesz poznać mój pogląd na moją siłę? Proszę. Dalej jesteśmy strażnikami. Sithowie to destrukcja. Jedi to obrona. Nawet tworzyć nie jest wasz... naszą przyrodzoną rolą. Bronić. W najróżniejszym sensie. Także w takim, że trzeba wyeliminować zło.
Jego wzrok pobłądził gdzieś na statki.
- Przede wszystkim, Imperator musi upaść. To chora istota. Ktoś, kogo nawet sithiańscy dostojnicy się obawiają. Ba, nawet spiskują przeciwko niemu. I czasami muszą rzucić mu jakiś ochłap. Czasami jest to jeden z najzagorzalszych uczestników spisku.
On nie chce władać galaktyką. Władać znaczy ufać komuś. Swoim generałom. Ministrom.
On chce być tym jedynym. Jedynym w galaktyce. Dlatego boi się wszystkiego.
Jeśli mi nie ufasz, może zabiorę cię na planetę, na której narodziła się jego potęga. Zrozumiesz jego żądzę pustki.

Westchnął.
- Jako wojownik - czy tego chcesz, czy nie, wojownik - musisz rozumieć, że w każdej chwili możesz umrzeć. To cena za bycie kimś, kogo inni się boją. Imperator nie jest w stanie jej zapłacić. My jesteśmy. Nasz cel jest odległy, bo jest nim bezpieczeństwo galaktyki. Śmierć Imperatora to kamień milowy, nie koniec drogi. Dlatego nie robimy tego dla siebie, ale dla naszych żon, dzieci, braci, sióstr i wszystkiego, co kochamy. Co nadejdzie potem.
Zatrać się w tym, co robisz. Ani ja, ani ty, ani nikt inny nie jest ważny. Ważny jest cel. Odwlec czyjąś śmierć o minutę to sukces. Śmierć Imperatora można już świętować. I pamiętać o tym, że wszyscy zaginiemy w historii, a walka toczyć się będzie jeszcze długo, długo po nas. Jeśli jesteśmy w stanie wymordować wszystkich Sithów, tak, by znowu nas się bali - zrobimy to.

Ponownie spojrzał na Wilna.
- Po prostu.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 03:53 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Logiczne myślenie początkowo dawało o sobie znać. Mistrz Jedi już się zbierał do przerywania, już chciał zacząć wypytywać o to, ilu ludzi dokładnie prowadzi za sobą Revan, ale... ten rozpoczął swoją swego rodzaju przemowę.

Opowieść o Imperatorze napełniała powoli balon strachu Wilna, lecz Revan tak sprytnie dobierał słowa, że Jedi niemalże opadała szczęka. Padło odwołanie do determinacji, do wyższych celów także. Thrahrn powoli stawał się esencją revanowych słów.

Najpierw przypomniał mu o śmiertelności. A potem o zatraceniu. I to właśnie ono wprowadziło Wilna w coś podobnego do transu, swobodnej medytacji, gdy Jedi nie myślał świadomie, ale instynktownie. Przez tę krótką chwilę prowadziła go współpraca ideologii Revana i jego własnych przekonań.

A potem wróciła ta zwyczajna, ludzka świadomość. Thrahrn chciał jeszcze wypytać Revana o jego losy na przestrzeni lat, o jego pobyt wśród Sithów i wiele, wiele innych, jednak uznał, że to jeszcze nie jest ten czas. Było, nie było — opóźniali właśnie start. Mistrz Jedi powstrzymał się więc od słowotoku.

— Po prostu — powiedział powoli, nabierając coraz większej energiczności i zdecydowania. Ruszył do wejścia na statek. Po prostu. Po prostu to zrobią.

Podniósł jeszcze głowę w górę. Szeroko się uśmiechnął.

— Ej, Revan — rzucił przez ramię. — Zyskałeś właśnie kolejny miecz. — Chwilę potem pomyślał, że legenda może pokusić się o nadinterpretację jego słów, ale szybko przestało mieć to dla niego jakiekolwiek znaczenie. Nadciągała nowa walka. Możliwe, że najważniejsza, jaką kiedykolwiek miano stoczyć.

A Wiln Thrahrn wiedział już, że musi dać z siebie więcej, niż może. Ale wiedział też, że zrobi to, by ochronić to, co kocha.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 18:34 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3725
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Gdyby nie wcześniejsze informacje o nieprawdziwości śmierci Binduhsary, mina Allamaris zapewne bardziej przypominałaby tę określaną mianem „zobaczenia ducha”. Zamiast tego wpatrywała się w mistrza Jedi tylko odrobinę szerzej otwartymi oczyma, bardziej zaskoczona faktem, że znajduje się on z nimi na Kruku, a nie statku Revana.
Szybko jednak opanowała chwilowe zdziwienie i odpowiedziała na powitanie lekkim skinieniem głowy. Z kolei nie wiedząc jak się odnieść do dalszych słów radnego, dopiła tylko resztkę napoju i odstawiła opróżnioną szklankę na blat za sobą.
- Więc - odezwała się nagle, przerywając ciszę - kiedy odlatujemy? Wszyscy już są, czy jeszcze na kogoś czekamy? - zapytała, spodziewając się, że to właśnie z powodu Binduhsary tkwili wciąż na lądowisku.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 18:43 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Rendar nie zwrócił zbytniej uwagi na Binduhsarę. Spojrzał na niego tylko i przesłał krótką wiadomość.
-A co u ciebie słychać? Jak żona i dzieci?-zapytał ironicznie. A potem Dash siedział. Może czekał, aż ktoś rzuci ciekawy temat do rozmowy. Albo pojawi się ktoś jeszcze.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 05-01-2014, 23:29 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1924
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Mimo że Cerro wiedział już jak to naprawdę z mistrzem Binduhsarą było, to jednak jego widok nadal był dla młodego Rewanżysty zaskoczeniem. Czuł się jakby patrzył na ducha, a do tego odczuwał coś w rodzaju niepewności... zastanawiał się dlaczego mistrz nie stawił się na umówione spotkanie i jakim cudem Vowrawn podstawił kogoś na jego miejsce.
Uznał jednak, że wypyta o to w czasie lotu albo po dotarciu do kuźni, teraz jedynie skinął powitalnie głową i czekał na start.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 04:22 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
TrueMan
Wnętrze statku wywołało wspomnienia. Pomyśleć by można, że zza rogu wyjdzie Karren, aby pokłócić się z młodym mistrzem, podczas gdy Kaar będzie uczył Allamaris błyskawic.
Gdzież są niegdysiejsze śniegi?

EsmeriLL, Nesy, Tomix
Bindu nic nie odpowiedział. Pił tylko, niezadowolony.
- W sumie już na nikogo. Wiln wszedł - powiedział, odstawiając pustą szklankę.


Góra
Zobacz profil
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 1600 Poprzednia strona  1 ... 60, 61, 62, 63, 64  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


TOP5#: