Strona Główna Zakonu
* FAQ    * Szukaj
 * Zarejestruj    * Zaloguj 
Teraz jest 18-08-2019, 13:23




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 1600 Poprzednia strona  1 ... 60, 61, 62, 63, 64
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 15:05 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
- Wiln? - Uniosła wyżej brwi. - Sądziłam, że zostanie na Tythonie.
Zerknęła przelotnie na Rendara, ciekawa jego reakcji.
Jakoś ciężko jej było sobie wyobrazić tę dwójkę współpracującą znów razem. Po tym wszystkim. Nawet jeśli Dash deklarował swą nagłą przemianę. I istotnie zrozumiał dotychczasowe błędy, czy wręcz zdołał porozumieć się z Wilnem.
Ciekawa była też ich ostatniego starcia. Albo tego, co skłoniło mistrza Jedi do przyłączenia się do Rewanżystów.
Nawet tymczasowego.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 19:59 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Gdy Wiln rozejrzał się po wnętrzu statku, do jego świadomości zaczęły napływać wspomnienia sprzed kilku dni. Ale wydawały się tak odległe. Ord Mantell, walka z Huaskarem, więzienie, Revan. W sumie to wszystko kręciło się wokół niego. Mistrz Jedi zastanawiał się, dlaczego nie wsparł go od razu. Może bał się jego tajemniczości? Ostatecznie nikt nie znał jego motywów. A oczy Thrahrna otworzyły się tak naprawdę całkiem niedawno — nie wyłamywał się z Zakonu, ale bierność Jedi z pewnością nie pomagała Revanowi w realizacji jego celu — całkiem ważnego zresztą. W sumie o znaczeniu kluczowym dla galaktyki. Dlatego też Wiln uważał siebie teraz za jedną z osób, które idą za Revanem — ale po to, by zgładzić Imperatora. Legenda sprzed kilkuset lat mogła nauczyć go naprawdę zapomnianych, potężnych i przerażających rzeczy, ale to nie było najważniejsze.

Najważniejsze było zabicie Imperatora.

Wiln dopiero teraz, kierując się w stronę kokpitu, zrozumiał, jak ograniczone było myślenie jego i innych mu podobnych. Nie pozbawiać życia Imperatora, bo Jedi mają chronić życie. Idiotyczne. Ich wróg chciał zgładzić wszelkie istnienie — powstrzymanie go powinno być nadrzędnym celem wszystkich tych, którzy zobowiązali się chronić życie.

Dopiero teraz Mistrz Thrahrn widział to jak na dłoni. Przejrzystość umysłu pozwoliła mu zyskiwać coraz to większą determinację do wykonania zadania.

Wiln był ciekaw, na kogo trafi w kokpicie. No, poza Qyzenem i Bowiem.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 21:17 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1928
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Cerro był pod wrażeniem, Revan w tak krótkim czasie zebrał naprawdę sporą grupę popleczników. Ponadto po niektórych z nich nigdy nie spodziewałby się czegoś takiego. On sam był młody, przyciągała go perspektywa zdobycia większej siły, a do tego wiązał go dług wdzięczności, jednak Revan zjednał sobie nawet takich starych wyjadaczy jak Binduhsara czy Wiln.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 21:29 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Naprawdę sądziłaś, że Zakon nie przydzieli Wilna do udziału w wyprawie Revana?-zapytał Rendar Allamaris. Sama obecność Thrarna nie była dla Zabraka zaskoczeniem. Czuł jego obecność; gdy ten rozmawiał z Revanen. Dash przewidział też, że mistrz Jedi poleci z nimi. Nie był z tego powodu zadowolony. Obecność Wilna będzie przypominać Rewanżyście ból związany z ostatnią potyczką między Zabrakiem i mistrzem Jedi. W aurze Rendara dało się wyczuć frustrację i nerwowość.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 22:05 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
- Naprawdę sądzisz, że Revan zabrałby kogoś tylko dlatego, że Zakon mu go przydzielił? - odparowała.
Negatywne emocje dające się wyczuć w aurze Zabraka wystarczyły Allamaris za potwierdzenie, że ich ponowna współpraca może być, delikatnie ujmując, lekko problematyczna.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 06-01-2014, 22:12 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Revan by go nie wziął, gdyby nie chciał. Ale zakon lubi mieć nad wszystkim kontrole i wiedzieć co się dzieje. Wiedzieli kogo wysłać, by Revan go zabrał. Potem zaczną się meldunki Wilna. Nie zdziwiłbym się, gdyby po powrocie, o ile wrócimy, wydał naszą dwójkę Satele jako zdrajców zakonu. W końcu dla niego Zakon to świętość. A my mamy swoje za uszami.-odpowiedział Dash na wiadomość Allamaris.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 15:14 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Allamaris przyjrzała się uważnie Rendarowi. Przewróciła oczami.
- Ile jeszcze kończyn musisz stracić, zanim w końcu coś do ciebie dotrze?
Odwróciła wzrok. Nieco już poirytowana.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 17:11 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Czy mam zamiar znowu się na niego rzucać? Nie. Ale wspomnisz kiedyś moje słowa.-odpowiedział Rendar. Tyle miał do powiedzenia. Przesłał wiadomość Wilnowi.-W kuchni jest mała pogadanka, przyłącz się jeśli masz ochotę.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 17:32 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
EsmeriLL, Nesy
Revan.
Ktoś tu chyba zapomniał, że jakiś czas temu kontrolowałem Radę. Mogę zapewnić, że jeśli Wiln okaże się zdrajcą, pozwolę ci go zabić, Rendarze.

TrueMan
Qyzen uśmiechnął się niemrawo. Wstał i...
Bowdaar zerwał się z miejsca, łapiąc Wilna w żelazny uścisk.
- To chyba forma przeprosin - powiedział najemnik. - Wybacz, Wilnie, za to całe zamieszanie. Zdaje się, że jesteś jedynym porządnym Jedi, jakiego teraz znam. W każdym bądzie razie... Bowie, puść go już!
Wookie niechętnie, bo niechętnie, ale puścił młodego mistrza Jedi.
- Twoja ekipa jest w kuchni. Ten bez szczęki jest strasznie nabzdyczony, wiesz? A ta mała też nie lepsza. Choć przynajmniej rozsądna, jak to baba. Zanim do nich pójdziesz, powiedz mi... Kto go tak pokiereszował? Tego Rendara?
Pytał z delikatnym, tłumionym uśmiechem. Jakby chciał tylko potwierdzić dobrą wiadomość.

EsmeriLL, Nesy, Tomix
Bindu przyglądał się ponuro dwójce użytkowników Mocy.
- Po pierwsze - zaczął. - To nieuprzejme jak cholera. Jeszcze jedna taka skryta wiadomość, którą wykryję, i odetnę wam łapska. Po drugie - uspokój się, Zabraku. Już dość się napatrzyłem na ciebie kiedy stałeś przed Radą.
Widać było, że mistrz jest w bardzo kiepskim humorze.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 18:17 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Allamaris niemal podskoczyła w miejscu, słysząc nagłą odpowiedź Revana. Skąd on, do cholery...? - zaczęła się zastanawiać, lecz rychło uznała pytanie za, co najmniej, głupie. Ciekawiło ją jednak, jak długo przysłuchiwał się jej i Dasha rozmowie. Tej, a może i poprzedniej.
W dodatku nie sam.
Przeniosła spojrzenie na mistrza Binduhsarę, robiąc przy tym wyraźnie niezadowoloną minę. Już nabierała powietrza, szykując się do wyrażenia owego niezadowolenia na głos, kiedy jakieś pozostałości rozsądku zdołały odwieść ją od tego. Wypuściła powoli powietrze, przygryzając wnętrza policzków i krzyżując ręce na piersi, gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, że interwencja radnego nie przypadła jej do gustu.
- Jasne - rzuciła tylko, naburmuszona.
Tak, zapowiadał się ciekawy lot.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 22:16 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Wieści od Rendara nie były tym, czego Wiln spodziewałby się na samym początku. Ale cóż. W takim razie, jak tylko odwiedzi Qyzena i jego futrzastego przyjaciela, zajrzy do kuchni.

Niezmiernie ciekaw ich kolejnego spotkania.

Sam pilot wyglądał na dość zmieszanego. I nic dziwnego. Podobnie jak w przypadku wielu znanych Thrahrnowi osób, to, komu tak naprawdę służył, czy też dla kogo pracował, pozostawało niewiadomą. W świetle ostatnich wydarzeń najbezpieczniej było założyć, że dla Revana. Chociaż i tego nie dało się uznać za pewnik.

Resztę rozmyślań przerwał żelazny uścisk, który wymagał tylko czasu, w jakim spada kilka kropel przelotnego deszczyku, aby połamać mu kręgosłup. Jedi stęknął, ale w aurze ogólnej radości i jemu udzielił się podobny humor. Wyszczerzył się w futro, natychmiast nabierając tony kłaków w usta. Powstrzymał się od parskania w staranny zarost Bowiego.

Na szczęście dzięki interwencji pana Fessa Wiln odzyskał dech w piersiach i mógł na spokojnie przetrawić słowa, jakie właśnie wygłosił pilot.

— No to chciałbyś pewnie poznać naszą Wielką Mistrzynię, bo to jest dopiero równa kobitka. — Wiln lekko się uśmiechnął. — No i Mistrz Bindu. Chociaż, w świetle ostatnich wydarzeń, nie do końca wiem, jak to jest. Powiedz mi, po co było to całe zamieszanie ze zmianami stron Ryhuffa? — zaciekawił się. Żeby odegnać zamiar plaśnięcia swą dłonią w głowę, wytężył niemal wszystkie możliwości swej woli; żałował, iż nie zapytał o to Revana, gdy miał okazję z nim porozmawiać. Jak z najlepszymi ripostami — zawsze po czasie.

Gdy Qyzen zmienił temat na członków drużyny, Thrahrn kiwnął głową.

— Wiesz — szybko wyczuł poszczególne nastroje w kuchni — Dash mówił, że zrozumiał swoje błędy. Ale już wtedy brzmiało to dziwnie. Jakby był w szoku. Może to tak jak z tymi, co dopiero po sporej dawce alkoholu myślą na trzeźwo. Ale co tam będę się rozwodził — łączy nas cel. I tylko to się liczy. A to, że jest wybuchowy... Cóż, to chyba wiedzą wszyscy. Przypadłość rasy — wyszczerzył się. — A All to naprawdę rezolutna dziewczyna. Dlatego wcześniej dziwiłem się, dlaczego opuściła Zakon. Teraz jednak w pewnym sensie ją rozumiem. Jakby na to nie patrzeć, też stałem się teraz dezerterem. Chociaż nie, bo uprzedziłem o tym Satele. Zresztą, nieważne — porzucił temat.

Zanim udzielił Qyzenowi odpowiedzi na ostatnie pytanie, nabrał powietrza, chcąc sobie kupić nieco czasu.

— Kto? Porządny Jedi. — Znów się uśmiechnął, choć tylko na ułamek sekundy. Zaraz zmarszczył brwi, spojrzał w bok, jakby coś go nagle strapiło. I owszem.

Cieszył się ze zwycięstwa. Z okaleczenia kogoś innego. Tym razem jednak Wiln nie wpadł w smutek.

— Ale ten Jedi nieźle się nadziwił. Po pierwsze, strasznie się namęczył, wyobrażasz sobie? Wiedział, że ten Zabrak to twarda sztuka, ale włożył w walkę cały swój taniec. Soresu — poprawił szybko, ale niepewny, czy Qyzen zna się na stylach walki Jedi, podjął: — No, Forma Trzecia. Jedi jest w niej okiem cyklonu, spokojnym ponad wszelką miarę, a jego ostrze szaleje niczym huragany i Burze Mocy. Ten Jedi był po walce pełen podziwu, wiesz? Że ktoś tak długo wytrzymał w nim w starciu. No i nieco wjechało mu to na dumę. Bo Jedi też jakąś mają. Nie ma co udawać skromnego ponad miarę. To uczucie jak każde inne. A... — Przełknął ślinę. — A wszystkie się do czegoś przydają. Chyba nawet gniew potrafi się przydać. Jeśli dobrze go użyć.

No, wracając do walki. Po drugie, wyobraź sobie, że czułem się winny
— przestał mówić o sobie, jakby mówił o kimś innym — okaleczenia go. Z początku żałowałem, że nie zginął od tego ciosu. Miałby teraz połowę twarzy. I byłby trupem. — Teraz, z perspektywy czasu, brzmiało to komicznie. — Nie, żeby Zabrakowie należeli do przystojniaków, lecz nadal oszpecenie go pozostaje faktem. Śmieszne. Sam się na mnie rzucił z idiotycznymi pretensjami, to dostał za swoje. Powiem ci, Qyzenie, że mam dość traktowania ich wszystkich jak dzieci. Byłem jak przemiła babcia. Zawsze spokojny, zawsze niezrażony. I na dodatek zbyt łatwo ulegałem wpływom innych. — Przypomniał sobie kłótnię o holokron. Wtedy... Tak, bał się. Unia Ohma i Rendara przeraziła go. I chyba nie bezpodstawnie. Skoro tyle sił musiał włożyć w starcie z Zabrakiem, to co byłoby, gdyby dodać do tego Karrena, który zawsze w oczach Wilna był sprawniejszym wojownikiem niż Dash?

Może pomogliby mu Krama z Uu'velem. Tak, teraz wydaje się to logiczne. Ale wtedy nie wiedział. I przestraszył się. Gdzieś tam w środku zbierał się w nim gniew na samego siebie. Dość — powiedział sobie. — Dość robienia za ofiarę. Buntowali się, powinienem był wyegzekwować posłuszeństwo. Cóż, pozostaje wyciągnąć z tego naukę i wprowadzić ją w życie. — Porzucił wyrzuty, jakimi siebie traktował, wiedząc, że pielęgnowanie ich niczemu mu nie da poza dodatkową frustracją. Najważniejsze, że zrozumiał to, co było nie tak.

I zmieni to.

— W sumie — kończył już swój wywód — mogłem mówić o sobie w trzeciej osobie. Tamtego Wilna już nie ma. Został na pobojowisku, pełen rezygnacji i desperacji. Te emocje ogarniały go kilka razy w ciągu ostatnich dni. Koniec słabości. — Ale nadal pozostaję porządnym Jedi. — Uśmiechnął się. — Dobra, kończę już, bo nadużywam twojej gościnności. I cierpliwości. Ale potrzebowałem to z siebie wyrzucić. — Odetchnął głęboko.

— Idę — powiedział jeszcze, wychodząc z kokpitu. — I cieszę się, że znów będziemy współpracować — rzucił za siebie.

Jakby napełniony nowymi siłami, ruszył dziarskim krokiem w stronę kuchni, nadal wyczuwając tam aurę podenerwowania i irytacji. Jednak on, ogarnięty niemal euforią, ognistym pragnieniem zrealizowania celu, który teraz mu przyświecał, nie zwrócił na to nawet najmniejszej cząstki swej uwagi. Po prostu... wszedł do środka, wyszczerzony. Entuzjazm bił z niego na parsek.

— Witam zgromadzenie. — Przerzucił wzrokiem po zebranych. Ten młodzik, którego Wiln w ogóle nie znał, Avner, Mistrz Bindu i nasza gwiazda rocka. Ciekaw ich reakcji, podszedł do blatu, nie mówiąc nic więcej, i nalał sobie wody. Wypił solidny łyk, odwrócił się z wolna. Całkiem spokojne lico zmyliłoby każdą istotę nieczułą na Moc. Ale oni musieli wyczuwać tę niezrozumiałą wręcz mieszankę ekscytacji, radości, optymizmu, ale też i zdenerwowania. Lekkiego, lecz zawsze... Zwłaszcza niepewny był reakcji Rendara.

Szybko jednak uznał, iż — brzydko mówiąc — ma to tam, gdzie nawet najbardziej wyzudana literatura nie waży się wyruszyć. Wychylił resztę zawartości kubka, westchnął.

Gotów był zacząć coś nucić, jeśliby nikt się do odpowiedzi czy jakiejkolwiek reakcji nie trapił.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 23:23 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Rendar uśmiechnąłby się w reakcji na wiadomość Revana, gdyby tylko miał czym się uśmiechać.-Nie ładnie czytać cudze wiadomości panie kolego. Trochę kultury.-odpowiedział Rendar Binduhsarze, otwierając przy tym swój kanał telepatyczmny dla całego kuchennego zgromadzenia. Na wchodzącego Wilna nie spojrzał.-Przejde do rzeczy Wiln. To, że urwałeś mi kawałek twarzy, opanowałeś moje emocje w tamtej chwili nie zmienia tego, że nie jestem zainteresowany przyjaźnią z tobą. Wszyscy to słyszą, więc przedstawię to tak: dla dobra sprawy jestem gotów współpracować z tobą. Nie obędzie się bez zgrzytów. To jest pewne. Daję jednak słowo przy wszystkich, że nie zaatakuje Wilna, póki nie dostanę takiego polecenia. Jak nie dotrzymam słowa, możecie mnie zabić.-tutaj Zabrak zrobił przerwę. Po chwili wznowił.-Wszyscy zadowoleni? Przestaniecie mnie teraz na siłe uspokajać?


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 07-01-2014, 23:55 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Dostrzegłszy w drzwiach rozpromienionego Wilna, a wcześniej wyczuwszy bijącą od niego mieszankę emocji, Allamaris spuściła nieco z tonu. Przestała się dąsać i zerkać spode łba na Binduhsarę. Rozplotła ręce. Także się uśmiechnęła.
- Hej, Wiln - odpowiedziała pogodnie. - Dobrze... cię widzieć.
Zerknęła niepewnie na Dasha.
Jak się spodziewała, nie musieli długo czekać na jego reakcję.
Wysłuchała w milczeniu wszystkiego, co miał do przekazania. I dalej milczała, uznając, że to sprawa pomiędzy nim, a Wilnem, i sami powinni ją należycie przedyskutować.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 08-01-2014, 00:09 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
— Hoho, po takim wstępie spodziewałem się co najmniej oświadczyn. Trochę się zawiodłem — skrzywił się, udając zniesmaczenie. Tak, to, co zatamował we wczesnej młodości, wracało. Podniósł ręce. Na znak protestu, czy pojednania — pozostało do odgadnięcia widzom. — Spokojnie. Jestem tutaj, żeby pozbyć się Imperatora. Uwierz, że znam sporo innych osób, z którymi wolałbym spędzać czas wolny niż z tobą. Ale mus to mus. Revan wziął nas obu. Trudno.

Ta cała wasza niechęć do mnie była dla mnie wcześniej niezrozumiała. Ale to, że zaprzątało mi to głowę, uważam za niezwykle zabawne. I głupie. W ogóle, ostatnie kilka dni nie należały do moich najbardziej udanych. Nie byłem w formie.
— Mówił też o walce. — I tak z czystej ciekawości: jak już dostaniesz to polecenie — bo Revan to przecież Imperator w przebraniu i tylko się z nami teraz bawi, potem zbuduje wielką arenę z tancerkami Wookiech i każe nam się zabijać — zrobisz to z przyjemnością? — Uśmiechnął się.

Podniósł znów ręce, gdy Dash wspomniał coś o uspokajaniu go przez innych.

— Ja tam nic nie mówiłem, mości Zabraku. Przy odrobinie szczęścia Revan jakoś nas podzieli i nie będziemy musieli siebie zbyt często oglądać. Chociaż, jeśli mam być szczery, dałbym radę się jakoś z tobą dogadać. Ale jeśli nie chcesz, twój wybór.

Po chwili Thrahrn ruszył myślami w stronę swoich przyjaciół z dawnych lat. Krama i Nabnan byli wśród nich — znaczy się, na innym statku, ale zawsze coś — a dwóch z trzech Huraganów nie żyło. Spróbował sięgnąć do Sriena poprzez Moc.

Gdy mu się to nie udało, spróbował znów. To samo. Co jest — powtarzał do siebie, ponawiając poszukiwania raz po raz. Czyżby mu się przyśnił parę dni wcześniej, hę? Powoli do jego świadomości zaczęła napływać dość niepokojąca obawa. Świadom swego postanowienia, nie odrzucił jej, a pozwolił wejść do umysłu i spokojnie się nad nią zastanowił. Zginął? — Westchnął przeciągle, spuścił głowę. — Mam nadzieję, że nie. Ale jeśli Huragany już nie istnieją, to mam nadzieję, że zabrał ze sobą jak najwięcej Sithów. — Srien Horbaoth zabrał tyle jego uwagi, iż zapomniał pomyśleć jeszcze o istotach, które towarzyszyły mu jeszcze za czasów edukacji na Maridun — trzeba przyznać, świetne czasy. To wtedy pierwszy raz spotkał Ryhuffa Kramę, wtedy młodego Rycerza Jedi.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 08-01-2014, 00:37 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-Nasz mistrzunio się wyszczekany zrobił. Uważaj, bo ktoś ci te piękne ząbki kiedyś przypiłuje. Troszkę kłopotów i już porzuciłeś swoje ukochane ideały? Przestajesz być zawsze miłym, odpowiedzialnym, kochającym cały świat Wilnem, dla którego Zakon jest niczym cycek matki dla niemowlaka? Znudziło ci się ukrywanie twojego prawdziwego ja, czy po prostu się złamałeś jak jakiś słabeusz i porzuciłeś wszystko w co wierzysz?-odpowiedział prowokująco Rendar. Liczył, że wyprowadzi Thrarna z równowagi. Pewnie mu się to nie uda. Ale próbować zawsze warto. Zabrak będzie próbować do skutku.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 08-01-2014, 01:15 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1928
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej napięta, w pewnym momencie na statku pojawił się Wiln Tharn, dało się wyczuć bijące od niego pokłady pozytywnych emocji. Młody Rewanżysta sądził, że jego pojawienie się rozluźni nieco atmosferę, stało się jednak coś dokładnie przeciwnego.
Konflikt między Dashem, a Wilnem miał swoje korzenie znacznie głębiej, niż Cerro początkowo sądził.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 08-01-2014, 12:43 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Allamaris zakryła usta dłonią, powstrzymując śmiech. Bynajmniej nie serdeczny.
- Urwanie szczęki daje do myślenia, co? - zakpiła. - I to właśnie wymyśliłeś? Dalej zgrywać męczennika? Jedynego poszkodowanego? Wielkiego buntownika? To jest twoja przemiana? Nie rzucać się z mieczem, a z obelgami? Nie atakować pierwszemu, tylko prowokować? Naprawdę jedynym wnioskiem, jaki wyciągnąłeś z ostatniej walki jest powstrzymywanie się od wyjęcia broni w towarzystwie Wilna? Dlaczego? Bo wiesz, że znowu przegrasz? - zapytała, nie oczekując odpowiedzi.
- Nie, nie wyciągnąłeś żadnych wniosków. Nie zrozumiałeś swoich błędów, czemu właśnie dajesz dowód. Gdyby nie twój stan, walka trwałaby zapewne już od kilku minut. I nie, nie uwierzę, jeśli zaczniesz zaprzeczać. Zbyt wiele razy udowadniałeś, jakim hipokrytą jesteś, Dash - wypomniała, wbijając w niego nieruchome spojrzenie. - Odmówiłeś nauki Ostrzeżenia Mocy, by chwilę później samemu uczyć nas Błyskawic. Twierdziłeś, że stanowię zagrożenie dla drużyny, a sam doprowadziłeś do śmierci Karrena. Teraz zapowiadałeś przemianę, jednak wciąż zachowujesz się tak samo. Albo i gorzej. Po co? Jaki masz w tym cel?
Zamilkła na moment, zastanawiając się, czy nie przesadziła. Czy opuścić kuchnię już teraz, czy dopiero, kiedy Binduhsara straci cierpliwość i zacznie spełniać swoje groźby.
- Powinszować przemiany - rzuciła jeszcze na koniec, nie mogąc się powstrzymać.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 08-01-2014, 17:00 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
EsmeriLL, Nesy, Tomix
- Nie odczytywałem waszych cholernych wiadomości - powiedział. - Bo nie umiem. Za to wielu potrafi je wyczuć.

Wszyscy
Binduhsara nie wytrzymał. Zerwał się z miejsca i chyba tylko Wiln był na tyle skoncentrowany, by to zauważyć, zanim mistrz włączył miecz.
- Koniec tego - powiedział, machając nim przed twarzami Rendara i Allamaris. - Dość się nasłuchałem takich dyskusji. W Zakonie i tu. Dość. Chyba, że ktoś chce - spojrzał na Rendara. - Rozładować emocje. Z tego, co wiem, mają tu treningowe miecze.
W jego zmęczonym spojrzeniu widać było, że gotów jest ciąć każdego, kto spróbuje dalej kogokolwiek obrażać czy prowokować.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 09-01-2014, 23:34 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2276
Płeć: mężczyzna
Na wspomnienie o ząbkach Wiln odruchowo sięgnął ręką do ust, by sprawdzić, czy Rendar czasem nie spiłował ich przez Moc. Zauważył? — zaśmiał się w sobie Jedi.

— Zaraz, zaraz — niemal zawołał, nadal z uśmiechem. — Trochę kłopotów? Gdzie widzisz kłopoty? Ja po prostu otwieram oczy, Dash. — Spojrzał na niego, nagle dziwnie poważny. Pozwolił mu się wypowiedzieć, westchnął. — Uwielbiam to, co leży u podstaw Zakonu. Harmonię, ład, spokój, szczęście. Ostatnie jest najważniejsze. — Odepchnął się lekko od blatu, upił nieco wody. — Znajdowałem i nadal znajduję radość w medytacjach, nie mogę zaprzeczyć. I będę walczył o żywe istoty z całych sił. Ale przez te lata, które minęły, odkąd zostałem Rycerzem, gdzieś przepadł mój entuzjazm. Nie ten spokojny, nie ten, który czynił mnie miłym. Chodzi o ten wewnętrzny stan euforii, najpotężniejsze z pozytywnych uczuć obok miłości. I oba są potężne. — Uniósł ręce, symbolizując obie emocje. — Po prostu pozwoliłem mu wrócić. I, naprawdę, polecam wam zrobić to samo. — Uśmiechnął się. — Oszczędzicie sobie nerwów. I tak dalej. Wiecie, złość piękności szkodzi. W sumie, znacie jakiegoś Sitha, który z biegiem lat nie stał się paskudny jak odchody banthy? — Spojrzał po ich twarzach, jakby spodziewał się, że potraktują to pytanie poważnie.

Potem do akcji wkroczyła Allamaris. Wiln, nieco zszokowany, natychmiast zamilknął. Zdał sobie sprawę, że tą nonszalancką postawą może irytować Zabraka. I co z tego? — natychmiast pojawiło się w jego głowie. — Powinien umieć zapanować nad emocjami. Nie mój problem.

Binduhsara nie wytrzymał. Kątem oka Thrahrn widział, jak szykuje się do włączenia miecza. Odruchowo sięgnął po swój. Gdy Mistrz Jedi zamachnął się w stronę siedzących Rewanżystów, płomieniste ostrze powstrzymało jego klingę.

— Spokojnie, Mistrzu — powiedział Wiln. Z jego oczu biła powaga. Zacisnął mocniej zęby. Dostrzegłszy, iż Bindu nie zamierza nikogo zabijać, odjął miecz, potrzymał chwilę przy biodrze, pozwolił mu buczeć. Potem, już wyłączony, przypiął do pasa. — Ja chętnie poćwiczę — rzucił, spoglądając przelotnie na Rendara. — Moja obecność tutaj wywołała niepotrzebne spięcia. Chodźmy. — Ruszył do wyjścia. — Polecam medytację! — zawołał na odchodnym. — Oczyszczenie umysłu, zwiększenie koncentracji — same plusy!

Odwrócił głowę i spokojnym krokiem wyszedł z kuchni.

Ale z uśmiechem się nie krył.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 10-01-2014, 00:12 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Zabrak roześmiałby się słysząc groźby Binduhsary, gdyby miał szczękę. Ale nie miał. Dlatego zachował kamienny wyraz twarzy. Gdy Wiln wyszedł, Zabrak również podniósł się z krzesła.-Też powalcze. Albo przynajmniej popatrzę, jeśli się mnie boicie.-niesłychane, Rendar zażartował. Sam w to nie wierzył.Wolę walczyć niż medytować.-przyznał poirytowany Zabrak całemu towarzyatwu. Może przy okazji znajdzie sposób na mistrza Soresu. Taka wiedza może się przydać podczas misji.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 10-01-2014, 00:59 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Allamaris odruchowo zaczęła się cofać, byle dalej od buczącego groźnie miecza, jednak naparła tylko mocniej na szafkę za sobą. Zmrużyła gniewnie oczy, wpatrując się w krążące między nią a Rendarem ostrze.
Przez moment stała w bezruchu, wysłuchując kolejnej reprymendy.
- Revan przysłał nam niańkę. Jak miło - mruknęła pod nosem, zanim zdołała ugryźć się w język.
Zerknęła prędko na Wilna opuszczającego pomieszczenie. Po cichu licząc na załagodzenie atmosfery. Albo chociaż odciągnięcie uwagi Binduhsary. Bo najwyraźniej nie był to jego najlepszy dzień.
Co się zaś tyczy Dasha, to nie mogła sobie odpuścić złośliwego uśmieszku, kierując wzrok w jego stronę.
- Znów boisz się mi odpowiedzieć? - zapytała nagle.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 10-01-2014, 01:11 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 2112
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
-A co mam mówić? Niania mi tu grozi, że jak będę niegrzeczny to mi da po łapkach gazetą świetlną. A nie chce walczyć na tym statku, bo bym nawet miecza nie zdążył wyciągnąć, gdy Bindu nade mną stoi. To będę grzeczny, póki Wielki Brat patrzy.-odpowiedział Rendar. Tym razem wyłącznie Allamaris otrzymała tą wiadomość. Dasha wyjątkowo kusiło, by wspomnieć Allamaris o kimś martwym. Ale nie zrobił tego z trzch powodów. Al zrobiłaby na statku rozpierduche, gdyby jej nerwy puściły. Bindu wygrażał świetlnym palcem. Poza tym Zabrak nie chciał rozgrzebywać świerzej rany. Wyszedł.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 10-01-2014, 01:29 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1928
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Wiln wyszedł, Zebrak, parę chwil później, poszedł za nim, ciekawe czy odpowiedział coś Allamaris. Rendar z pewnością nie miał tutaj lekko, najwyraźniej wszyscy obecni na statku za nim nie przepadali, cóż... trudno było im się dziwić. Dash działał młodemu Rewanżyście na nerwy od momentu ich pierwszego spotkania, Cerro musiał przyznać, że cała ta awantura w pewnym sensie mu się podobała.
Veex nie bardzo wiedział co ze sobą teraz zrobić, zaczynał się nudzić. W końcu jednak ruszył się i również opuścił kuchnię, zamierzał obejrzeć pojedynek między Wilnem a Rendarem o ile do niego dojdzie.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 10-01-2014, 18:50 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika
Posty: 3728
Płeć: kobieta
Platforma: PC
- Tchórz - wyszeptała, kiedy Dash zniknął za drzwiami.
Rozejrzała się po opustoszałej nagle kuchni.
W przeciwieństwie do pozostałych członków drużyny, nie interesowały jej ćwiczenia. Była wystarczająco zmęczona i bez tego. Samych walk też naoglądała się dość w ciągu dnia. A i rozmawiać z towarzyszami nie było o czym, by nie doprowadzić do kolejnej kłótni. Narażając się znów, zdaniem Allamaris, lekko przewrażliwionemu mistrzowi.
Westchnęła cicho, szczelniej owijając się kocem.
I ruszyła ponownie do kokpitu. Nie chcąc samotnie spędzać reszty podróży we własnej kajucie.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Star Wars - gra
PostNapisane: 11-01-2014, 23:19 
Offline
Asasyn
Asasyn
Awatar użytkownika
Posty: 1168
Płeć: mężczyzna
Platforma: PC
Wszyscy
Oba statki leciały przez mrok i światłość hiperprzestrzeni.
Wprost na spotkanie przeznaczenia. Przed nimi majaczyła Kuźnia.

Koniec


Góra
Zobacz profil
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 1600 Poprzednia strona  1 ... 60, 61, 62, 63, 64


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


TOP5#: