Strona Główna Zakonu
* FAQ    * Szukaj
 * Zarejestruj    * Zaloguj 
Teraz jest 24-07-2019, 04:50




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wilcza księżniczka i inne książki
PostNapisane: 22-07-2018, 19:11 
Offline
Najemnik
Najemnik
Posty: 181
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Na Targach Książki w Warszawie miały premierę moje dwie książki: fantasy "Wilcza księżniczka" oraz remake sf "Czwartej szansy". Jednym z dwóch głównych bohaterów WK, której akcja osadzona jest w realiach średniowiecza, jest asasyn. Postać była wprawdzie inspirowana między innymi Talonem z LOLa, to jednak w trakcie zbierania materiału na książkę odkryłam świat Assasin's Creed, a niedługo potem zabrałam się za gry :) Z tyłu okładki (która swoją drogą powstała bez mojej wiedzy, czyli też akceptacji) wydawca umieścił jednak Altaira (obrazek w linku) i zapewnił, że nie złamał praw autorskich. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do czytania i dzielenia się opiniami na portalach typu LubimyCzytać ;)

Pełna okładka: https://i.imgur.com/VmMYW9g.jpg
Strona wydawcy: http://ostrogi.eu/kategoria-produktu/fantastyka/
Mój fanpage: https://www.facebook.com/zodiacuniversum/
Blog: http://zuniversum.blogspot.com/
Filmik promujący następną książkę: https://www.youtube.com/watch?v=Nt6zTsoxgQM
Przedredakcyjny fragment tekstu, gdzie można zerknąć, jaki mam styl: http://www.begoodart.com/2018/07/19/adr ... poszukuje/


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Wilcza księżniczka i inne książki
PostNapisane: 06-12-2018, 21:20 
Offline
Zasłużony
Zasłużony
Awatar użytkownika
Posty: 592
Płeć: kobieta
Cześć,
*nie uciekajcie, jakbyście zobaczyli ducha*

Chciałam podzielić się kilkoma przemyśleniami, które naszły mnie podczas przeglądania powyższych materiałów. Xrs, nie traktuj ich jako personalny atak. Serdecznie i z głębi iskrowego serducha gratuluję Ci wydania książek i trzymam za Ciebie kciuki, jak za każdego ambitnego początkującego autora. Uważam jednak, że na tym etapie bardzo ważny jest konstruktywny feedback od odbiorców, który jak barometr da Ci znać, z której strony powieje wiatr i w którą stronę lepiej się kierować.

Xrs, oczywiście możesz też kompletnie zignorować moje słowa - w końcu jestem tylko randomowym ludziem z internetów. Ale z drugiej strony jestem też potencjalnym czytelnikiem, do którego powyższym postem wysłałaś wiadomość "Hej, przeczytaj moją książkę", na co ja zatrzymuję się w pędzie życia, patrzę na materiały i oceniam, czy mój czas jest tego wart.

Co widzę i do jakich wniosków dochodzę?

Patrzę na okładkę i moją pierwszą myślą jest: Łojesu, ale ją/jego skrzywdzili tym badziewiem.
Dochodzę do wniosku, że nie wiem czy mam do czynienia z autorem czy autorką, więc próbuję się rozczytać w nazwisku na okładce i za cholerę mi nie wychodzi. Podpowiedź: tytuł to "Wilcza Księżniczka". Pierwszą literą imienia jest więc przez analogię A. Dobra, sukces, jedziemy dalej. Kolejna wygląda mi na N. Andrzej? Nie, potem coś się powtarza, więc pewnie nie. Chociaż niezbadane procesy ludzkiego mózgu potrafiącego czytać słowa nawet z poprzestawianymi literami w środku podsuwają mi też Andrii, ale to chyba nie to :F
Dobra, poddaję się. Nie wiem kim jesteś. Nie przeczytam Twojego nazwiska na półce księgarni. Nie zapamiętam Cię. Nie opowiem o Tobie znajomym, chyba że w kontekście bzdurnej anegdotki o jednej z najbardziej marketingowo beznadziejnych okładek, jakie w życiu widziałam.

Patrzę na nieszczęsnego Altaira na okładce i załamuję ręce, a serce zaczyna mnie boleć i jest mi żal autora/autorki. (Pamiętaj, nie przejmuj się, to tylko ogólne wrażenia ludzia z internetu - nie personalny atak na Ciebie). Umieszczając tę grafikę na okładce, wydawca jednym ruchem skreślił z potencjalnego grona odbiorców ludzi, którzy zobaczą tę okładkę i:
1) zbojkotują tę książkę za łamanie praw autorskich - niezależnie od prawdy, niezależnie od Twoich wyjaśnień: tak po prostu będzie, bo takie jest pierwsze skojarzenie każdego, kto rozpozna gościa w białych ciuszkach.
2) oleją tę książkę, bo zaszufladkują ją jako bieda-książkę bieda-wydawcy bez krzty profesjonalizmu, który postanowił zwrócić uwagę odbiorców w tak kiepski i biedny sposób, jak np. goła baba na billboardzie firmy wynajmującej koparko-spycharki. Goła baba przykuje wzrok i Altair przykuje wzrok, ale co sądzisz o takim zabiegu marketingowym? Bo ja wydaję z siebie mało żywiołowe "żaaaal".
3) oleją tę książkę, bo zaszufladkują ją jako bieda-książkę bieda-wydawcy bez krzty profesjonalizmu, który nie wie, że wykorzystał mega popularną grafikę z mega popularnej gry i jest po prostu debilem - znowu: niezależnie od prawdy i niezależnie od wszelkich wyjaśnień - będą ludzie którzy tak pomyślą.
3) przewrócą oczami i oleją tę książkę, bo uznają ją za nieoficjalne bieda-fanfiction Assassins Creed - których naczytali się już w życiu dość, i dość się naużerali z 12-letnimi trollami, którzy twierdzili, że jak wujek im dopłaci, to ich książka za miesiąc będzie w księgarniach.
4) oleją tę książkę, bo naturalnym skojarzeniem będzie dla nich brak oryginalności - na który nie mają w życiu czasu, bo we współczesnym, rozbuchanym rynku wydawniczym można znaleźć dość perełek, arcydzieł i literackich katharsis, by do końca życia mieć co czytać z uniesieniem, łzami w oczach i kacem literackim po każdej książce, więc po co marnować czas na coś, co jest nieoryginalne?

Xrs, widzisz co się dzieje? Nie przeczytałam ani akapitu Twojej twórczości, a już mam okazję się do niej zrazić. Nie wierz, że "książki nie ocenia się po okładce". Nie bądź taka naiwna. Nie popełniaj tego błędu. Czytelnik, który ocenia książkę po okładce jest głupi, ale zanim ten czytelnik stanie się czytelnikiem, jest konsumentem. A konsument ocenia kupowany produkt po tym, co widzi w księgarni. A widzi okładkę. To marketingowy horror pisarzy, którego często nie rozumieją, bo przecież chcą tylko pisać. Chcą by ludzie czytali to, co napisali. Więc z ulgą przyjmują fakt, że wydawca ściąga z ich ramion ten ciężar. I jest pięknie, o ile wydawca nie jest kompletnym partaczem, jak niestety w Twoim przypadku.

W tym wszystkim jest jeszcze niepokojący wątek. Ostrzegłaś mnie, że nie miałaś wpływu na okładkę, więc wiem, że winę za to coś ponosi w pełni wydawca. Zwróć jednak uwagę, że potencjalni konsumenci nie będą tego wiedzieć i obawiam się, że logicznie założą, iż autor miał wpływ na okładkę (bo generalnie tak to działa w ogarniętych wydawnictwach), więc ta katastrofa jest też Twoim udziałem. Taki wniosek może tym bardziej zniechęcać do kupna i przeczytania Twojej książki.

Lecimy dalej.
Funpage - a właściwie jego ziarenko. Niezbyt jest co komentować, ale ok - wszytko musi się gdzieś zacząć.

Filmik reklamujący powieść - dziwna hybryda. Widać na pierwszy rzut oka, że nie jest to profesjonalna robota. Brakuje mi info o źródle materiałów graficznych. Jeśli nie są Twoje, to czyje? (Pamiętasz co pisałam, o bojkocie książki w kontekście łamania praw autorskich?) A jeśli są Twoje, to dziewczyno, czemu się tym nie chwalisz?!

Zanim przejdę dalej, wrócę jeszcze na chwilę do strony wydawcy, gdzie znalazłam krótki opis Twojej osoby, który uważam za kolejne marketingowe "wypieprzenie się na prostej drodze":
Cytuj:
Szczecinianka. Redaktorka w „Technical Support”. Freelancer. Miłośniczka kina s.f., strzelanek FPP, dronów, biegów średniodystansowych i malarstwa akrylowego. Zajmuje się także grafiką i muzyką elektroniczną. Przygodę z literaturą zaczęła od serii „Dragonlance” i „Forgotten Realms”. Z czasem sięgnęła po klasykę C.D. Simaka, następnie po fantastykę współczesną J. Grzędowicza i D.Glukhovsky’ego. Autorka kilku e-booków, lecz głównie pisała „do szuflady”, przez lata kształtując warsztat literacki, głównie na łamach „Farhenfaita”. Publikowała powieści i opowiadań na portalach społecznościowych i internetowych, ale za debiut uznaje horror „Upiorny samochód” (Qfant).
Ten opis ma być Twoim pisarskim CV. Ma być najbardziej wyczesanym opisem Twojej osoby. Nie. Ma być najbardziej wyczesanym opisem najbardziej wyczesanej wersji Ciebie, jako pisarki. To nie jest miejsce na krótką historię Twojej literackiej przygody jako czytelnika. Co byś pomyślała, gdyby któraś z pisarek, które podziwiasz, napisała sobie na "skrzydełku" okładki: >>przygodę z literaturą zaczęła od "O psie który jeździł koleją" i "Akademii Pana Kleksa". Z czasem sięgnęła po klasykę Sienkiewicza, a następnie po Dostojewskiego i Tolkiena<<. Czytelnik, którego czytelniczą drogę można opisać w dwóch zdaniach, jest biednym materiałem na pisarza, nie uważasz?. Dalej: "Autorka kilku e-booków, lecz głównie pisała „do szuflady”, przez lata kształtując warsztat literacki". E-book to tylko nośnik. To tak jak napisać o muzyku, że jest autorem kilku plików .mp3. Co to za informacja? Co to daje odbiorcy? A dalej: kochana, KAŻDY aspirujący zalążek autora pisał kiedyś do szuflady. KAŻDY kształtował swój warsztat literacki. Nuuuuuudaaaaaaa. Straszna nuda sugerująca, że umysłowo nadal siedzisz na tym etapie. Dobra, może siedzisz, co nie jest niczym złym i o czym przeczytasz niżej, ale wstawienie czegoś takiego na stronę internetową jest zbrodnią wydawcy. Sami zakładają sobie pętlę na szyję.

Blog - rzecz ciekawa, bo zdecydowanie więcej mówiąca o Tobie, droga Xrs. Pokazuje randomowemu ludziowi z internetów inną wersję Ciebie. Ja przeglądając zawarte tam materiały widzę osobę z pasją twórcy, amatorską rysowniczkę (okładka "Wilczej Księżniczki" z galerii jest o niebo lepsza o tego oficjalnego chłamu), osobę ze smykałką do researchu i dive deep (oceniając po "ciekawostkach"), widzę niezaprzeczalną iskrę kreatywności i kilka pozostałych cech, które wywołują ciepło w moim skrzywionym wieloma fandomami serduszku. Xrs, jesteś ozdobą dla idei fandomu. Twój blog jest obrazem fanowskiej miłości do universum, które stworzyłaś. I wszystko pięknie, wszystko ładnie - ja to kupuję, bo jestem reliktem takiego myślenia.

Ale... ilu ludzi ze współczesnego rynku wydawniczego potraktuje to poważnie? Bo wiesz, obiektywnie rzecz biorąc nadal wygląda to trochę na zabawę w jakiś fandom. Nie mówię, że to źle. Wyrosłam na mniej lub bardziej hermetycznych fandomach i uważam, że niezmiernie skorzystałam na kontakcie z ich największymi i najwartościowszymi cechami. Jednakże... Kim chcesz być, Adrianno Biełowiec? Jaką wersję siebie, chcesz pokazać światu? Na jakiej bazie i fundamencie chcesz budować swoją pisarską tożsamość i medialną osobowość?
Co chcesz osiągnąć, Adrianno Biełowiec? Chcesz zostać pisarką rozpoznawalną na skalę regionu, skalę Polski, skalę Europy czy świata? Chcesz widzieć swoje nazwisko w Empiku na półce? Chcesz by Netflix czy HBO zrobiło serial na bazie Twojego cyklu? Chcesz rozdawać autografy na Pykonie, Comic-Conie w San Diego czy jakimś innym międzygalaktycznym Conie?
Chcesz być cichą pisarką ze swojego najukochańszego zakątka galaktyki, gdzieś między przysłowiową Zagórką Małą a Pścimiem Dolnym? (żartuję, nie ma przysłowia o Zagórce Małej. To utopijna zadupiata wiocha stworzona na podstawie mojej rodzinnej wioski). Chcesz by Twoja kolejna książka była atrakcją na miarę powiatu, a lokalna biblioteka zapraszała Cię czasem 21 lutego na spotkania czytelnicze ze znudzoną gimbazą w ramach Dnia Języka Ojczystego, jako lokalną atrakcję literacką? Chcesz po prostu odstawić na półkę mniej lub bardziej pięknie wydane książki, WŁASNE książki, jako pomnik swojego uporu, swojej ciężkiej pracy i kosmicznej walki z samą sobą?

Każda opcja jest dobra. Żadna z nich nie jest mniej lub bardziej chwalebna. Nie odpowiadaj mi. Odpowiedź tylko sobie. Zapytaj samą siebie, dokąd zmierzasz, a potem obierz własny kurs na ten cel - jakikolwiek będzie, niech będzie Twój własny, wymarzony i ukochany.
A potem zacznij działać w tę stronę. Jesteś wojowniczką. Musisz być, skoro spłodziłaś tyle książek - chociaż ich nie czytałam i zwyczajnie nie wiem, ile są warte, to głęboko szanuję Twój wysiłek. I trzymam za ciebie kciuki. Pomyśl, w którą stronę chcesz iść, i idź tam. Bo teraz wygląda mi to na to, że kręcisz się i gonisz własny ogon.

Jeśli z Twoim rozmyślań wyjdzie, że chcesz osiągnąć komercjalny literacki sukces, to mam dla Ciebie droga Adrianno "Xrs" Biełowiec jedną radę: zmień wydawcę na kogoś z mózgiem.

Miłego dnia!


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Wilcza księżniczka i inne książki
PostNapisane: 27-12-2018, 15:34 
Offline
Najemnik
Najemnik
Posty: 181
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Hej

W grudniu nie zaglądałam na forum, jak i skupiałam się na różnych sprawach, więc odpisuję dopiero teraz. Myślałam ponadto, że temat przejdzie bez echa ;)

Z okładkami do "Wilczej księżniczki" (bo skupiamy się na niej) i "Czwartej szansy" podzielam Twoje zdanie. Przez te pół roku po publikacji mojego posta wiele się zmieniło. Między innymi, przy wsparciu prawnika, wypowiedziałam umowę wydawcy, gdyż złamał warunki umowy. Nie chcę z nim więcej współpracować. Miały z nim też problemy inne autorki, które tam wydały. Były groźby i manipulacje. Ale mniejsza.
Wracając do okładki, była ona przede mną ukrywana, jak wspomniałam. Zależało mi, by był tam wilkołak i asasyn (oczywiście narysowany specjalnie pod powieść) zgodnie z treścią, lecz moje prośby zostały zignorowane - w ogóle nie otrzymała odpowiedzi na ten temat, a pytałam wiele razy o okładki. Jak pisałam, wygląd okładek poznałam dopiero przed targami książki i to dlatego, że sprawdziłam profil wydawcy na FB. Czyli wszystko było już po druku i nie miałam nic do powiedzenia. Okładka do "Wilczek księżniczki" mi się nie podoba, zwróciłam im uwagę na Altaira, że to łamanie praw autorskich, ale otrzymałam odpowiedź w stylu "że wszystko jest ok i nie ma się co martwić". Nie zdziwiłoby mnie to, jakby elementy okładki wzięły się z pixabaya czy innych stron z darmową grafiką. Bo okładka z "Czwartej szansy" stamtąd właśnie pochodzi, znalazłam ją przypadkiem w dziale science fiction i dzięki temu zrozumiałam, jaki stosunek ma wydawca do swoich autorów. Akurat z "Czwartą szansą" wydawca się nie krył, pokazał mi okładkę przed drukiem, ale okłamał mnie, że to robili jego graficy. Nawet zwrócił mi uwagę, że mam jej zbytnio nie przerabiać (a chciałam to zrobić, by pasowała do treści powieści), by nie robić przykrości grafikom. A potem odkrywam, że to darmocha z pixabaya.

Wracając do "Wilczej księżniczki". Na czcionkę też nie miałam żadnego wpływu, to akurat było zgodne z umową, bo wielkość i rodzaj wybierał wydawca. Czcionka też mi się nie podoba, jak i to, że nie nawiązuje do mojej poprzedniej książki, "Death bringer", co jest jednym uniwersum z WK. Ale jest tak, jak zauważyłaś: czytelnik widzi okładkę i ocenia. Wyrabia opinię. Prawda raczej go nie interesuje.

Co do filmiku. Wszystko jest napisane w creditsach na końcu, czyje co jest. Użyłam materiałów swoich i copyright and royality free oraz ze Spice Engine, co jest w pełni legalne.

Co do biografii wolę się ukrywać jak asasyn i pisać ogólnie. Mam do tego powody, nie chcę ujawniać rzeczy o sobie, bo to nic fajnego. Notka z Twojego cytatu jest nieaktualna. Przekonałaś mnie, że nie ma tam nic ciekawego. Bibliotekarz na LC wstawił z kolei taką: http://lubimyczytac.pl/autor/125655/adrianna-bielowiec

Tytułów e-booków nie przytoczyłam. Była afera z wydawcami, gdzie je wydano, ponadto e-booki są już nieaktualne. Np. pisałam o renderowaniu plików video w rozdzielczości 640x480 i pracy we Frapsie, czego dziś nikt już nie używa.

Dziękuję za miłe słowa o blogu, jak i motywujący koniec :)

Odpiszę do ostatniego akapitu. Czytać nie trzeba ;)
Co do celu. Nie chcę ogromnej sławy ani pieniędzy. Zwłaszcza że jestem niemedialna i jeszcze są pewne mankamenty. Pisząc, chciałabym dostarczać rozrywki osobom zainteresowanym, także przedstawiać różne punkty widzenia, jak i mieć dodatkowy grosz za pracę i pasję. Pasuje mi status incognito. Skala regionu-Polski starczy. Fandomy, konwenty, spotkania autorskie - to nie dla mnie. W przyszłości chcę się ograniczyć raczej do e-booków, plus drukować po 15-20 książek na tytuł dla blogerów i chętnych, którzy wolą papier (gdybym zdecydowała się iść w self-publish). Obecnie „Ognisty pył” jest w ocenie u Genius Creations, od kwietnia (chociaż plik musiałam dostarczyć potem ponownie, bo coś tam wypadło), ale nie wiem, kiedy będzie ocena, bo nie odpisali.


Góra
Zobacz profil
 Tytuł: Re: Wilcza księżniczka i inne książki
PostNapisane: 04-04-2019, 21:55 
Offline
Najemnik
Najemnik
Posty: 181
Płeć: kobieta
Platforma: PC
Nowa książka wydana w E-bookowie ;)

Jeśli ktoś lubi science fiction i ma dosyć romansów, w których nie brakuje gwałtów i spraw łóżkowych, zachęcam do zapoznania się z tego przeciwieństwem - powieścią „Ognisty pył” :) Książka skupia się bowiem na rozmowach, relacjach i uczuciach bohaterów. Na celownik idzie istota ludzka, jak i altruistyczny gatunek z kosmosu, który znajduje się wysoko w skali Kardaszowa, więc patrzy zupełnie inaczej na egzystencję niż człowiek. Zna odpowiedzi na wszystkie najtrudniejsze pytania ludzkości. W powieści poruszone są współczesne problemy: ostracyzm, depresja, elektroniczna epoka jaskiniowa, znieczulica społeczna, osłabienie komórki rodziny, bezrobocie, nietolerancja do mniejszości seksualnej, niedopasowanie jednostki do systemu szybko zmieniającego się świata. Oprócz elementu obyczajowego i psychologicznego nie zabraknie oczywiście science fiction, z naciskiem na hard i space operę, czyli bitw kosmicznych i kampanii wojennych, okraszonych technologią obcych. Książka dostępna jest w wersji elektronicznej, jak i drukowanej.

Link do strony wydawcy: https://www.e-bookowo.pl/fantasy-i-scie ... y-pyl.html

Fragment książki PDF: https://drive.google.com/file/d/14lX6o0 ... 5LAMv/view

Fanpage autorski: https://www.facebook.com/zodiacuniversum/

Lubimyczytać: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4876819/ognisty-pyl

Youtube 1 (druk): https://www.youtube.com/watch?v=WNZwtmArV-E

Youtube 2 (zapowiedź) https://www.youtube.com/watch?v=Nt6zTsoxgQM

Krótka recenzja: BeGood.Art https://www.facebook.com/BeGood.Art/pho ... =3&theater

Pierwsza recenzja na blogu: https://ainacham.blogspot.com/2019/04/a ... ty-py.html


Góra
Zobacz profil
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Posty: 4


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron


TOP5#: