Zakon Assassin's Creed


Wypadek

Część 1

- Wiesz, że nie powinniśmy tego robić. - Lucy rozejrzała się niespokojnie.

- Bez nerwów. Nikt się nie zorientuje. Chyba, że się boisz. - Naigrywając się z niej, Desmond osiągnął to, co chciał. Pewnie postawił stopę na wystającym fragmencie ściany i podciągnął się na następny. Z uśmiechem zauważył, że Lucy poszła w jego ślady. - No to… kto pierwszy na górze!

Bez trudu wspiął się na sam szczyt Panteonu i rozejrzał się w poszukiwaniu swej towarzyszki. Wyciągnął do niej rękę i pomógł jej dostać się na miejsce obok siebie.

Lucy wciąż spoglądała na ludzi w dole, jednak mała grupka, która się zebrała, spoglądała na piękny zachód słońca. Nikomu nie przyszło do głowy, aby spojrzeć w górę.

Desmond zbliżył twarz do jej policzka. Z uśmiechem zauważył, że dostała gęsiej skórki, tam, gdzie musnął ją jego oddech.

- To co… - wymruczał z zadowoleniem - Może mnie w końcu pocałujesz?

Lucy speszona odwróciła wzrok, ale zaraz potem zdecydowanie połączyła ich usta w długim pocałunku. Za chwilę leżeli już, a Desmond odpinał spodnie. Do jego świadomości przebiły się jednak odgłosy tak odległe, że Lucy nie mogła ich usłyszeć. Odgłosy szamotaniny i jakieś okrzyki. Desmond zamarł na chwilę, a zaraz potem zerwał się na nogi.

- Muszę iść… Shaun i Rebecca są w niebezpieczeństwie! - na dole zauważył wóz z sianem i był już w powietrzu, gdy usłyszał ostrzegawczy krzyk Lucy.

- Desmond! To nie jest… - reszta utonęła w szumie powietrza, lecz Desmond w czasie lotu zorientował się ze swojej tragicznej pomyłki. To, co wziął z góry za wóz, było tak naprawdę samochodem. Niedużym oplem. Tylko tyle zdążył zobaczyć, nim z całej siły walnął w dach.


- Cristina? – z trudem zauważył ją pośród czerwonej mgły i oślepiającej bieli. Biegła w jego stronę.

- Nie możesz… Powinieneś… - krzyczała do niego, ale on zniesmaczony odwrócił oczy. Miał już dość tego, że wszyscy mówią mu, co ma robić.


- Obudź się, proszę- piękna kobieta siedziała kogo jego łóżka i płakała. Pachniała krwią i lekami. Szybko rozejrzał się po miejscu w którym przebywał, by zaraz znów na nią spojrzeć. Tak bardzo przypominała mu Cristinę… - Proszę, powiedz, że mnie pamiętasz. Proszę.

Dlaczego wszystko go bolało? Nie pamiętał co się stało wcześniej, ale czuł się, jakby wykonał nieudany skok wiary. Gdzie był? Gdy próbował o coś zapytać, z jego gardła wydobył się jedynie jęk.

- Może lepiej jednak nic nie mów. Tylko jedno. Wiesz, kim jesteś?

- E… - powiedział to tak cicho, że ledwo go usłyszała. Zerwała się na nogi i pobiegła po Shauna. On musiał wiedzieć, dlaczego Desmond myśli, że nazywa się Ezio Auditore da Firenze.

Dalej

Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (2)

1. Carmine108-08-2011, 16:54Krótkie, ale świetnie napisane, jakbym czytała fragment książki jakiegoś znanego autora :D. Można by to było rozwinąć dalej.
2. (usunięty)11-08-2011, 00:08Bardzo ciekawe i nawet dosyć nowatorskie podejście do świata Assassin's Creed

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
090
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza