Zakon Assassin's Creed


Recenzja Assassin's Creed II (PC)

WSTĘP

Dostajemy wiele, naprawdę wiele najprzeróżniejszych trzecioosobowych gier akcji. Nie powiem tutaj nagle, że wszystkie są uosobieniem zła w najczystszej postaci, bo akurat moim zdaniem – ten gatunek, Action TPP, rozwija się najlepiej w przemyśle gier komputerowych. Ciężko więc wymienić wszystkie bardzo dobre tytuły, ponieważ jest ich mnóstwo. Tutaj zaczyna się kolejny podział. Jeśli tyle TPP'ków jest dobrych, to dzielimy je na bardzo dobre i, przykładowo, perełki.

Jedną taką perełką się dziś zajmiemy. Perełką, która wykorzystuje sporo świeżych, bardzo innowacyjnych rozwiązań. Perełką, która pozwala nam poczuć się jak główny bohater, nawet jeśli nie posiadamy zestawu Nvidia 3D Vision.

Nie wiecie o czym mówię? A takie sprytne urządzonka, ukryte ostrza się zwą. Coś świta? A zakon Asasynów… Nie, teraz już na pewno wiecie. Tak, dziś zajmiemy się kolejną grą ze stajni prężnie rozwijającego się Ubisoftu, grą o zapadającym w pamięć tytule…

ACII

Jeszcze skoro wstęp – małe „porównanie” tego, co widzieliśmy w pierwszej części przygód Asasynów. Piękna grafika, bardzo dobre udźwiękowienie, ciekawa fabuła. Wszystko to przysłaniała jednak straszliwa monotonia nawet zadań wątku fabularnego (!). Taki system był wręcz niewybaczalny i to na tym „AC” traciło najbardziej. Druga część, jak było na długo, długo przed premierą zapowiadane – miała poprawić błędy swojego starszego brata. Czy rzeczywiście się udało? Zapraszam do lektury.

Czeka nas długi spacer po Wenecji…


Fabuła

Akcja Assassin's Creed II toczy się w renesansowych Włoszech. Ezio, jak się łatwo domyślić, włoski szlachcic, żyje sobie spokojnie i harcuje do woli, kiedy pewnego dnia, z niewyjaśnionych przyczyn, jego ojciec zostaje schwytany, a potem, wraz z braćmi Ezio – zabity. Wszystko okazuje się być spiskiem, a nasz bohater zakłada na siebie białe szaty Asasyna i wyrusza w podróż po Włoszech, aby zemścić się zabijając wszystkich spiskowców. Oczywiście lada chwila napotykamy coraz to inne zawiłości i niezgodności, by finalnie odkryć kolejną tajemnicę, której rozwiązanie jest równoznaczne z ocaleniem świata.

Przede wszystkim należy wspomnieć, iż Ezio to przodek Desmonda Milesa, mężczyzny żyjącego w czasach współczesnych.

Nie rozpisując się – Desmond, uprzednio „wepchnięty” do maszyny zwanej Animusem, może odtwarzać wspomnienia swoich przodków. Tak, tym razem jego przodkiem jest wspomniany już Ezio. Prosta konkluzja: na naszych oczach w pewnym sensie rozgrywają się dwa wątki fabularne. Nieźle. Zobaczymy co dalej będzie z tym fantem. Przechodzimy do gameplayu.


Gameplay

Dobrze, już stoimy na zatłoczonej ulicy Florencji, podziwiamy kościół Santa Maria Novella, a peleryna naszej szaty powiewa na wietrze. Pierwszym, co na pewno rzuca się w oczy, jest oprawa wizualna, ale o tym później. Teraz skupmy się na interfejsie. Otóż od razu zauważamy porozmieszczane parami, małe kwadraciki, widniejące w lewym górnym rogu ekranu. Jest to nasz pasek zdrowia. Kiedy zaś spojrzymy w prawy dolny róg, ujrzymy mini mapkę. I to w zasadzie wystarczy.

Cóż można by teraz zrobić? Myślę, że to, co jest atrybutem serii Assassin's Creed – wziąć duży rozbieg i rozpocząć wspinaczkę po przypadkowym budynku. Tak, to z pewnością przyciąga od samego początku. Ubisoft stworzył grę niesamowicie płynną jeśli chodzi o ogólne sterowanie. Można wręcz powiedzieć, że ten automat robi wszystko za nas – my tylko trzymamy odpowiednie przyciski i skręcamy w odpowiednie strony. W gruncie rzeczy tak jest, jednak to wcale nie oznacza, że tak być MUSI. Wynika to chyba z prostego stwierdzenia, iż tak czy siak to my jesteśmy odpowiedzialni za poczynania naszego bohatera. Nie zmienia to jednak faktu, że sterowanie, jak już wspomniałem, jest niezwykle płynne i innowacyjne. Grając w „Jedynkę” tak naprawdę zabijałem z dachów tylko główne cele i przeciwników, którzy mogli mi ewentualnie zagrozić. Tutaj hasanie z budynku na budynek, z dachu na dach jest przyjemnością w najczystszej postaci.

W tym momencie warto napomnieć o tzw. „systemie lalkarza” wykorzystywanym w „AC II”. Opowiem najogólniej – mamy możliwość wykonywania akcji w dwóch trybach: nie zwracającym uwagi oraz zwracającym uwagę (odpowiedniki dla zachowań: społecznie akceptowane, społecznie nieakceptowane).

W tym pierwszym [trybie] możemy spokojnie przechadzać się między ludźmi, wykonywać większość akcji, które specjalnie nikogo nie zainteresują czy wyprowadzać ataki. Mało możliwości, prawda? Nie bójcie się jednak, ponieważ wszystko równoważy tryb zwracający uwagę. Będąc w nim możemy wspinać się po budynkach, biegać sprintem, kontrować ataki czy rzucać obelgami w kierunku wrogów. Czyli sama esencja. Musimy się jednak liczyć z faktem, że na przykład zabójstwo wykonane w trybie zwracającym uwagę zaowocuje natychmiastowym wezwaniem straży.

Jak więc widać – wszystko należy dobrać odpowiednio do sytuacji, w której się znajdujemy.

Skoro liznęliśmy już walki – pozwólcie, że się na jej temat wypowiem.

W Assassin's Creed II rzadko spotkamy się z sytuacją, iż będąc w sercu zamieszania zostaniemy otoczeni przez mniej niż trzech strażników. Tutaj walki = wielu wrogów.

Jak taką walkę rozpętać? Bardzo prosto. Widzimy czterech rozmawiających ze sobą strażników. Aby przez chwilę pozostać anonimowym – podchodzimy do nich i ciskamy na ziemię bombę dymną. Strażnicy się krztuszą, a my mamy czas na wybranie zatrutego ostrza i potraktowanie nim najsilniejszego z grupy strażników. Oddalamy się na chwilę i patrzymy jak ten wpada w szał i zaczyna okaleczać swoich kolegów. Niestety nie wszystko poszło po naszej myśli i nikt z trzech pozostałych nie zginął. Z kolei ten zatruty wcześniej – już leży i obumiera na ziemi. Zdesperowani wybieramy podwójne ukryte ostrze, zachodzimy dwóch stojących blisko siebie strażników od tyłu i wyprowadzamy atak. Dwójka pada trzymając się jeszcze za gardła, które właśnie zostały przebite na wylot. Wszystkiemu przygląda się ostatni żyjący strażnik, oczywiście zaraz chwytając za trzon miecza z nadzieją, iż pokona naszego Asasyna. My stoimy już w gotowości zasłaniając twarz klingą. Wyprowadzamy kilka szybkich uderzeń osłabiając wroga. Ślemy w jego stronę szczyptę bluzg i chowamy broń. Strażnik, już w akcie rozpaczy, po raz ostatni unosi zaostrzony kawał metalu nad swoją głowę i uderza. Zręcznie chwytamy jego rękę, łamiemy ją kolanem, a miecz trafia w nasze ręce. Naturalnie nie jesteśmy przyzwyczajeni do trzymania takiego ścierwa, więc zaraz upuszczamy broń, znów przygotowujemy dwa ukryte ostrza i zadajemy ostateczny cios. Przeciwnik pada na kolana, a z jego przeciętej tętnicy szyjnej obficie sączy się krew. Już po wszystkim. Odchodzimy z miejsca zdarzenia zanim jeszcze straże zorientują się co, gdzie i jak.

Jest to opis nie tylko walki, ale i możliwości jakie daje nam Assassin's Creed II. Takich kombinacji jak ta powyżej jest multum. Wraz z postępami w grze odblokowane zostają coraz to nowsze, śmiercionośne gadżety dla Ezio, co jest równoznaczne z coraz to nowszymi pomysłami na szybkie powalenie przeszkadzającej nam, niczego nie podejrzewającej grupki przeciwników.

Powyżej przeczytaliście o kontrowaniu, podwójnym zabójstwie, rzucaniu bluzg czy możliwości odebrania broni wrogowi. Prawda, że robi wrażenie?

Niestety nie mogło obyć się bez kilku poważniejszych… hmmm… nie tyle błędów, co po prostu błędnie skonstruowanych ułatwień gry. Przede wszystkim – Ezio jest nieśmiertelny. Nie, nie w dosłownym znaczeniu. Najzwyczajniej w świecie – jeśli opanujemy kontry (kontrataki), zakupimy dobrą (tylko dobrą, bo o najlepszej już nie wspomnę) zbroję, a przed walką wyposażymy się w zestaw medykamentów – będziemy niepokonani. Wynika to z małego wbudowanego poziomu trudności gry, którego w dodatku nie można w żaden sposób zmienić. Wrogowie są słabi, a znając jeszcze odpowiednią taktykę na odpowiedni typ – można ich bardzo łatwo pokonać. Dodatkowo walki są dość dziwne. Mianowicie: Jeśli toczymy zażarty bój z jednym z przeciwników (a raczej odpieramy jego atak, ponieważ na więcej niż jedno uderzenie ze strony wroga rzadko kiedy możemy liczyć), reszta stoi spokojnie i przygląda się, od czasu do czasu wymachując mieczami. Przy poziomie, który prezentuje gra, tych błędów po prostu się nie widzi, ale warto o nich napomnieć choćby dla samej świadomości.

Kolejnym ważnym atutem gry, który znów daje nam sporo możliwości, są ucieczki. Kiedy przewaga liczebna wroga okazuje się zbyt duża, a nasze zapasy zdrowia i leków są na wyczerpaniu – nie możemy zrobić nic innego, jak wziąć nogi za pas i uciekać gdzie pieprz rośnie.

Dobrze, udało nam się wyrwać, ale mnóstwo przeciwników szybko ruszyło za nami w pogoń. Biegniemy ruchliwą ulicą, więc błyskawicznie dochodzimy do konkluzji, iż bardzo łatwo możemy pościg opóźnić. W tym celu chwytamy naszą sakwę, bierzmy garść monet i wysypujemy je na ziemię. Przechodnie pragnący szybko zdobyć kilka groszy natychmiast rzucą się na siebie, a pościg straży zostanie opóźniony. Teraz wystarczy tylko uciec z zasięgu wzroku wroga i wejść w grupę przypadkowych ludzi.

Tak, dokładnie tak. Druga część opowieści o Asasynach daje nam możliwość zniknięcia w tłumie. Nie jest do tego jednak wymagana grupa mnichów, jak to miało miejsce w pierwszej części, ale po prostu najzwyklejsi ludzie. Plus do realistyki. Naturalnie nie zabrakło stogów siana czy ogrodów na dachach. Pojawiło się nawet pływanie! Tak, nasz Ezio potrafi zręcznie przepływać gargantuiczne dystanse stylem dowolnym, a nawet nurkować! Schowanie się pod wodą jest kolejną opcją pozwalającą na efektowną ucieczkę. Później wystarczy już tylko odpłynąć, ponieważ przy rekrutacji straży chyba nikt nie sprawdzał umiejętności kontaktu ziemia-woda poszczególnych rekrutów. Krótko – nikt poza Ezio pływać nie potrafi… Czy to nie dziwne? Cóż, jak powiadają niektórzy – nie można mieć wszystkiego.

Zapomniałem napomknąć o systemie rozgłosu. Teraz nasza rozpoznawalność nie jest związana z postępami w grze, ale najzwyklejszym rozgłosem. Zabijamy grupę strażników – dostajemy punkty rozgłosu. Kradniemy – dostajemy punkty rozgłosu. Poziom swojego rozgłosu możemy zobaczyć zerkając na obwódkę wokół głowy Asasyna w lewym górnym rogu ekranu. Kiedy cała wypełni się kolorem czerwonym – jesteśmy rozpoznawani i bez względu na to, czy po prostu przechodzimy obok kilku strażników z zamiarem zakupienia mapy skarbów w danym obszarze – zostajemy zaatakowani. No dobrze, ale co w takim razie z tym rozgłosem zrobić? Ano możemy zerwać afisz, na którym widoczna jest nasza podobizna i nagroda za naszą głowę, przekupić heroldów, aby ci dobrze o nas mówili, czy w końcu zabić skorumpowanego prawnika, który może donosić o nas nawet samemu władcy. Jest też opcja nieco oszukana. Podczas trwania wątku fabularnego zdobędziemy dodatkowe peleryny. Oczywiście mówiąc „peleryna” mam na myśli to, co zwisa z ramienia Ezio na każdej tapecie czy widoczne jest w każdej zapowiedzi.

Wracając do tematu – zdobędziemy dwie dodatkowe peleryny. Założenie jednej będzie oznaczało, że nasz rozgłos nie będzie wzrastał w dwóch (z czterech) miastach. Niezależnie od tego czy wybijemy wszystkich strażników, czy okradniemy wszystkich przechodniów – rozgłos pozostanie zerowy. Pomysł bardzo ciekawy i z pewnością urozmaica zabawę po zakończeniu wątku głównego.


Ciekawym jest fakt, że Ezio wcale nie musi interweniować jeśli chodzi o bójki. Wystarczy, że wynajmiemy grupę: kurtyzan, które chodzą i uwodzą wszystkich mężczyzn w okolicy, czy bandytów, którzy będą nas bronić do upadłego. Po wynajęciu musimy już tylko namierzyć przeciwnika i nasłać na niego grupę. Kurtyzany odciągną wrogów (bo grupy najczęściej posyła się w stronę kilku strażników, którzy, na przykład, pilnują jakichś drzwi), a bandyci sprowokują pościg. My w tym czasie, nie brudząc swojego ostrza, spokojnie możemy dotrzeć do miejsca przeznaczenia.


Dobrze, omówiliśmy jako-tako walkę, ale kto niewyposażony rusza na bój, ten z boju nie wraca!

Pozwólcie więc, że przejdę do ekonomii w grze.

Na początek powiem, że Ezio ma swoją willę. Nie, nie uznawajcie tego za jakiś olbrzymi spoiler. Takie wiadomości krążyły po Internecie już przed premierą gry. Powtórzę: główny bohater ma swoją willę. Willa przynosi mu dochody, ale żeby były one większe – trzeba ją ulepszać. W tym celu bohater sam musi jakoś zarabiać. Tutaj możliwości mamy kilka, a wszystkie mieszczą się w podstawowym zakresie jeśli chodzi o wielkość. Przede wszystkim – nagrody za wykonane zadania. Są one większe przy misjach głównych, mniejsze za wątki poboczne, a najmniejsze, lecz najczęstsze – za kradzieże. Możemy wejść w tłum ludzi i spokojnie okradać jednego po drugim, w nagrodzie otrzymując skromne sumy pieniędzy.

Do czego to wszystko się sprowadza? Tak jak już mówiłem – większe przychody z willi. W tej grze, kiedy dobrniemy do pewnego punktu, pieniędzy nigdy nam nie zabraknie. Ale w takim razie po co jeszcze nam one? Tutaj do akcji wkraczają sklepy. Mamy kowala, u którego możemy zakupić nowe uzbrojenie czy zbroję, medyka, u którego zdobędziemy medykamenty i truciznę, marszand, gdzie kupić możemy cenne dzieła sztuki do willi oraz mapy skarbów, a kończąc na krawcu, który zaoferuje nam przefarbowanie szat czy doszyje kilka sakiewek na noże bądź leki.

Bez dwóch zdań – Ubisoft pokazał klasę. Przecież właśnie tego brakowało „Jedynce”! Innowacji!


A to jeszcze nie koniec.

Gra oferuje nam pięć rozległych, pięknych renesansowych miast. Mamy Florencję, willę w Monteriggioni (tam rozgłos nie wzrasta bez względu na wszystko – to nasz kawałek ziemi), Toskanię, Forli oraz, najpiękniejszą ze wszystkich, Damę Wenecję. Wszystkie kolejne lokacje zostają odblokowane wraz z postępami w grze.

No właśnie – postępami. Jak sprawić, by te postępy się pojawiły? Odpowiedź sama nasuwa się od razu – misje.

Assassin's Creed II to ponad dwadzieścia godzin ciągłego poznawania czegoś nowego. Ubisoft spisał się na medal. Mamy tutaj i klasyczne zlecenia zabójstw, i klasyczne, charakterystyczne dla serii starcia z przeciwnikami, ale natkniemy się też na sytuację, w której przyjdzie nam pokierować powozem, a nawet polatać samą machiną latającą Leonarda da Vinci! A, właśnie. Jeśli myślicie, że teraz nawiążę do tego renesansowego artysty – macie rację. Leonardo jest bliskim znajomym Ezio. Dodatkowo akcja gry toczy się w czasach, gdzie oboje byli jeszcze młodzieńcami, a sam da Vinci dopiero zaczynał debiutować w świecie renesansu. Nie poznajemy wprawdzie wielu informacji dotyczących życia i twórczości artysty, ale miło jest popatrzyć na to jak Ubisoft go sobie wyobrażał.

Jeśli zaś wciąż ciągniemy z misjami głównymi – pojawiła się w nich nowość. Otóż od czasu do czasu, zupełnie okazyjnie i niespodziewanie, zostaniemy poczęstowani QTE, czyli Quick Time Eventem. Orientujecie się mniej więcej o co w tym chodzi, prawda? Po prostu w odpowiednim momencie musimy nacisnąć jakiś klawisz, a jeśli nie zmieścimy się w krótkim limicie czasu – szansa na zobaczenie reakcji przepadnie. W Assassin's Creed II QTE nie mają żadnego wpływu na fabułę, ale mogą nam zwyczajnie dostarczyć satysfakcji. Czy nie jest przyjemnie zobaczyć, kiedy nasz Ezio kosztuje nowego przysmaku Włoch – kawy?

Jak więc widać – sequel przebił poprzednika już kilka razy, a my wciąż nie kończymy!

Pozostaje kwestia misji pobocznych, chyba największej bolączki pierwszej części gry. Tutaj takowych misji WCALE, powtarzam, WCALE nie musimy wykonywać, by dotrzeć do zadania wątku głównego! Jest to po prostu dodatek. Dodatek, jakim zazwyczaj są misje poboczne. Możemy podjąć się wyścigu na czas, zabójstwa na zlecenie, zdobycia odpowiedniej sumy pieniędzy, ale nic na siłę. Dlaczego więc wszystko wciąż jest ciekawe i wciągające? Cóż, to już nazywa się magia gry.


Na deser pozostawiłem jeszcze małe dodatki, którymi poczęstuje nas gra. Tutaj znów głębokie ukłony. Tak wielu tych mini-dodateczków, które jednocześnie są tak wciągające jeszcze nie widziałem. Dla przykładu – po całej grze, po wszystkich lokacjach porozrzucane są Glyfy, które możemy rozszyfrować, tym samym odblokowując urywki Prawdy. Prawda jest filmem, który przedstawia co działo się podczas eksperymentów na Obiekcie 16, poprzedniku Desmonda, tak samo przetrzymywanym w Animusie. Innym dodatkiem są pióra pozostawione przez najmłodszego brata Ezio – Petruccio. Ich zebranie może zaobfitować bardzo ciekawymi premiami. Mamy też Strony Kodeksu. Te z kolei opowiadają nam o tym, jak po zakończeniu przygód z „Jedynki” dalej żył jej główny bohater – Altair. No i w końcu, coby nie przedłużać, grobowce. To dopiero gratka dla fanów zręczności. W grze znajdziemy sześć grobowców. Każdy z nich to belki, korytarze, logika i napięcie spowodowane upływającym czasem. Kiedy uda nam się przebrnąć przez szereg miejsc, z których każde da nam „popalić” na inny sposób i pozwoli połamać klawiaturę – staniemy przed grobowcem Asasynów, w którym znajdziemy pieczęć. Tak jak grobowców, pieczęci jest sześć. Zdobycie wszystkich jest równoznaczne z odblokowaniem najlepszej zbroi w całej grze, która chroni przed przeciwnikami jak mało która, a i wyglądem nie skąpi.

Jest więc czym się zachwycać, jest o co walczyć. Nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia.


Niestety trzeba na koniec gorzko skarcić Ubisoft. Tak, od strony technicznej. Tak, chodzi o zabezpieczenia. Niestety – maniakalna chęć ograniczenia piractwa spowodowała, iż wielu graczy nie mogło się cieszyć tytułem dłuuugie noce. Nowy system przechowywania save'ów na serwerach producenta czy potrzeba logowania się przy każdym rozpoczęciu gry nie były zbyt rozsądnymi posunięciami.

Niestety – jest to jedna z niewielu wad tej gry, o której trzeba pamiętać…


Grafika

Oprawa wizualna gry jest bardzo dobra. Nie można nazwać tego jakimś cudem współczesnej technologii, ale oglądanie przepięknej Wenecji na tym silniku tak czy siak zapiera dech w piersiach. Wszystkie modele postaci są dopracowane, a tekstury znakomicie nakładają się na siebie i oddają renesansowy nastrój. Nie zawodzą też efekty specjalne w postaci rozprysków wody, ognia czy nawet odlatujących w popłochu gołębi. Zdecydowanie plus.


Dźwięk i muzyka

Nie wiem czy wiecie, ale w Assassin's Creed II mamy możliwość wyboru dwóch języków mówionych – angielski oraz… Włoski! Nie miałem jednak styczności z tym drugim, tak więc ocenię angielską obsadę. Cóż, jest bardzo dobrze. Włoskie akcenty, wbrew obawom, wcale nie prezentują się tak źle, a każdy aktor znakomicie oddaje daną sytuację.

Ścieżka dźwiękowa gry jest za to świetna. Rytm, głośność i nastrój zmienia się w zależności od położenia naszego bohatera. O gustach się nie mówi, ale cóż… To po prostu dobrze wpada w ucho.


Podsumowanie

Takich sequeli chcemy. Sequeli, które pod każdym możliwym względem przebijają pierwowzór. Grafika, dźwięk, ale przede wszystkim innowacja. To główne zalety Assassin's Creed II, niesamowitej, trzecioosobowej gry akcji od Ubisoftu. Nie zmienia ona może podejścia do gatunku ani rynku gier, jednak z pewnością wyciągniecie z niej złocisty miód w czystej postaci.


WERDYKT

PLUSY:

+ Wciągająca, wielowątkowa fabuła;

+ Prosty i skuteczny system sterowania;

+ Wiele możliwości zabójstw, możemy stworzyć własną taktykę;

+ Kradzieże;

+ System ekonomii;

+ Ogólnie pojęta innowacja;

+ Ogromny, barwny świat;

+ Bardzo ciekawe misje główne;

+ Interesujące, nie wymagające przejścia zadania poboczne;

+ Małe dodatki (Strony Kodeksu, Grobowce).


MINUSY:

- AI wrogów;

- Nie do końca sprawdzające się w praktyce zabezpieczenia.


OCENA KOŃCOWA

ACII

  • Autor: Gigsav
  • Data dodania: 10-04-2010
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (18)

4. Martx131-12-2010, 19:20Ja dostałam Assassin's Creed II na PC na święta w tym roku. Gram praktycznie 12h dziennie i nie mogę się oderwać. AC2 naprawdę wciąga.
5. luk2112113-01-2011, 20:55AC2 na PC jest narazie najlepszą dla mnie grą jeszcze nie grałem w zakon AC ale i tak jest super
6. ACE13-02-2011, 09:27AC2 to świetna gra ale nie zgadzam się, że pod każdym względem bije na głowę AC1. W AC2 znacznie przyjemniej się skacze po budynkach, ale w jedynce walka jest lepsza pod każdym względem - bardziej realistyczna, wymagająca, dynamiczna, jest przełamanie obrony i podział na ciosy szybkie i silne (dobrze, że wróci to przynajmniej częściowo w ACB).
7. (usunięty)13-02-2011, 12:43ale wymagają DSL ( stałe łacze z internetem) patrzyłem i to łacze kosztowało by mnie po 150 zł za miesiąc to jest jedyny minus
8. Lecący Orzeł116-02-2011, 18:03Mam pytanie, jeżeli mam ADM Athlon 64 X2 2.1GHz to czy pójdzie Assassin's Creed 2 ?
9. Ezio45120-02-2011, 11:41Gra wciągająca i ciekawa, dużo lepsza od jedynki.
10. asaaaa05-08-2011, 22:15assasin creed 2 w porownaniu do wiedżmina 2 ma niewielkie wymagania u mnie na starym 1 rdzeniowym kompie śmiga na 1248? x 1024 czy jakoś tak a wiedźmin 800 x600 i minimalne fakt wiedżmin 2 ma ladniejsza grafe no ale ta opymalizaja
11. maniak03-09-2011, 21:14wyrąbista gra fabuła (która juz w 1 była ciekawa) jest super pełno zwrotów akcji różne misje poboczne (pieczęcie zabójstwa wyścigi przesyłki itd) można zobaczyć ile ukończyło się gry (synchronizacja)... technicznie najlepsza z serii najciekawsza i w ogóle... jednak mam zastrzeżenia: klimatem nie dorównuje poprzednikowi podobnie jak poziomem trudności. w jedynce trzeba było się napracować nad zabójstwem a tu jedna osoba ci powie gdzie jest cel i włala. walka jest dziecinnie prosta w dalszej części gry jest się niezniszczalny. w jedynce byłeś również wyśmienitym wojownikiem (najlepszym) ale walka z wieelką ilością strażników mogła sprawić kłopoty. mimo to assassin's creed 2 jest super grą zdecydowanie najlepsza gra 2009 i 2010 r (wersja pc)
12. bastos321-11-2011, 21:53Nie wiem dlaczego, ale tą część lubię najbardziej (grałem we wszystkie), mimo że brotherhood ma wszystko zrobione trochę lepiej to w dwójce jest coś co bardziej przyciąga. Polecam.
13. Ezio PL123-11-2011, 18:27Ja mogę dostać Assassina creeda 2 na Mikołaja.Wiem tylko tyle że mi się podoba bo oglądałem filmiki na YouTobe (Andzia639 poleca dobre filmiki).POLECA tą gr!
14. Ezio PL123-11-2011, 18:29Ja mogę dostać Assassina creeda 2 na Mikołaja.Wiem tylko tyle że mi się podoba bo oglądałem filmiki na YouTobe (Andzia639 poleca dobre filmiki).POLECA tą grę!
15. Ezio PL123-11-2011, 18:37Ja daje 9,9/10
16. ASSASSINS MRAZO108-03-2013, 13:54ja daje 100000/100000 uwielbiam tą gre
17. (usunięty)03-11-2013, 12:48Ja daje 11 000 000 000/10 000 000 000 zarąbista gierka.
18. Wyklęty828-01-2016, 14:36Taa.. Ta część znacznie różni się od AC I, ale obie jak najbardziej lubię :D

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
0100
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza