Zakon Assassin's Creed


Asasyni z Alamutu


Asasyni z Alamutu - Rozdział 3 - Asasyni w Syrii

The Assassins of Alamut

Izmailici w Syrii żyli od dość długiego czasu, od zwycięstwa Fatymidów w X wieku. Podczas rządów Hasana-i-Sabbaha w Alamucie kilku jego emisariuszy podjęło długą i niebezpieczną podróż do Syrii, by głosić nowe nauki izmailitom w tym państwie. Syria stanowiła okazję dla Irańczyków, ponieważ Syryjczycy, choć wszyscy mówili po arabsku, nie byli w żaden sposób ortodoksyjnymi muzułmanami, byli podzieleni na wiele różnych sekt, a tendencję tę podtrzymywała nierówna rzeźba terenu. Dla irańskich misjonarzy stanowili oni wiele heretyckich grup, które można było nawrócić.

Propaganda Hasana-i-Sabbaha okazała się całkowitym sukcesem; izmailici syryjscy w większości podążyli jego śladami i oddzielili się od Kairu, pozostając wierni Nizarowi, jak tego wymagał Hasan. Niestety, istniały trudności, by przeprowadzić rewolucję, prawdopodobnie dlatego, że Syria znajdowała się w innej sytuacji niż Iran.

Na początku XII wieku, około 1130 roku, izmailici próbowali działać z baz w obu miastach. Przez jakiś czas byli sprzymierzeńcami Ridwana, władcy Seldżuków w Aleppo. Powody przyjaźni z Ridwanem nie są jasne; jego ojciec władał całą Syrią, ale jego własna pozycja była mniej bezpieczna i musiał zmagać się z licznymi tureckimi emirami. Być może dla niego nizaryci byli użyteczni jako militarni sprzymierzeńcy, a może się ich bał. Istnieją także podejrzenia, że sam był przekonany o prawdzie religijnych doktryn nizarytów. W każdym razie, przymierze nie trwało długo. Ridwan był od czasu do czasu naciskany przez Muhammada Tapara (największego wroga Hasana-i-Sabbaha), by odtrącił nizarytów, mógł również także uważać, że byli oni zbyt niezależni i niebezpieczni, by być jego sprzymierzeńcami. Kilku z nich skazał na śmierć, innych wygnał z Aleppo, chociaż później nadal od czasu do czasu wynajmował nizarytów do swoich kampanii.

Jednak sami nizaryci zdecydowali, że ich przyszłość nie może zależeć od dobrej woli władców, i zrobili w Syrii to, co już udało się im w Iranie: wycofali się z miast do twierdz w górach. To przemieszczenie nie było całkowite aż do śmierci Ridwana w 1113 roku, ale od 1130 ich centrum znajdowało się w górach Jabal Bahru (Jabal Ansariyya) w środkowej Syrii, gdzie zdobyli znaczną liczbę twierdz. W tym czasie również z Alamutu przybył nowy przywódca zwany Abu Muhammad, który pozostał na stanowisku przez 50 lat, póki nie został zastąpiony przez Sinana.

Polityczna sytuacja w Syrii zawsze była skomplikowana, ale pod koniec XI wieku była jeszcze bardziej, ponieważ przybyli krzyżowcy. Do Syrii dotarli w 1097 roku; początkowo byli uważani za zwykłych łupieżców, ale przed 1099 rokiem zajęli Jerozolimę i mieli najwyraźniej zamiar zostać. We wczesnych latach XII wieku osiedlili się wzdłuż całego wybrzeża Morza Śródziemnego i pokazali, że byli potęgą, z którą należało się liczyć; odtąd nizaryci musieli być wrogami na dwóch frontach, chociaż często potrafili jednoczyć się przeciwko innym.

Podczas pierwszych trzydziestu lat XII wieku kronikarze muzułmańscy piszą o licznych zabójstwach dokonywanych przez izmailitów. Większość tych zamachów wymierzona była przeciwko Seldżukom, ale Fatymidzi (którzy byli oczywiście uważani przez nizarytów za uzurpatorów) również przyciągali ich uwagę. W 1121 roku głównodowodzący Afdal został zamordowany przez izmailitów w Aleppo, a w 1130 roku kalif Fatymidów sam został zamordowany. Po tych wydarzeniach jednak nizaryci byli bardziej skupieni na wewnętrznych sporach i umacnianiu swojej pozycji w górach.

Zanim Sinan przybył do Syrii, mieli mnóstwo zamków; najważniejsze znajdowały się w Qadmusie, Kahfie i Masjafie.

Rashid al-din Sinan i Zmartwychwstanie

The Assassins of Alamut

Przedstawienie Zmartwychwstania w Syrii było sprawą delikatną, z pewnością wymagającą kogoś o nieprzeciętnych zdolnościach i autorytecie. Takim człowiekiem był Rashid al-din Sinan.

Sinan urodził się w Basrze, w Iraku, i wychowywano go na szyitę. Jako młodzieniec pokłócił się ze swoimi braćmi i ruszył pieszo do Alamutu. Przybył tam, kiedy władał ojciec Hasana II, Muhammad I, który przyjął go uprzejmie i uczył go wraz ze swoimi dwoma synami. Możemy przypuszczać, że największy wpływ na Sinana miał młody Hasan i że od niego przyjął religijne idee, ponieważ kiedy Hasan został władcą Alamutu, wyznaczył Sinana na władcę nizarytów w Syrii.

Dokładne określenie czasu tych wydarzeń jest oparte na domysłach, ale najbardziej odpowiednia rekonstrukcja zdaje się być taka: Sinan opuścił Alamut na kilka lat przed śmiercią Muhammada (być może dlatego, że naraził się na niełaskę Muhammada, jako ten, który upatrywał w Hasanie imama). Szczegóły z życia Sinana znamy głównie z relacji Abu Firasa, izmailickiego autora z XIV wieku, który zebrał historie o Sinanie, opowiadane często w jego czasach. Na koncie Abu Firasa jest głównie hagiografia i niektóre z jego opowieści są bez wątpienia legendami, ale obraz Sinana, jaki przedstawił, był powszechnie akceptowany wśród izmailitów syryjskich w tamtych czasach i z pewnością pozwala nam na nakreślenie ogólnej sylwetki tego człowieka.

Według Abu Firasa, Sinan przybył do Syrii incognito, ale dostarczył list z nominacją z Alamutu. Nie przedstawił go od razu, ale zamieszkał początkowo w wiosce Masjaf. Podczas spaceru pewnego dnia dotarł do zbiornika wodnego; jego towarzysz był zdumiony, że twarz Sinana nie odbijała się w wodzie. Sinan nakazał mu nikomu o tym nie mówić.

Wkrótce potem Sinan opuścił Masjaf i udał się do wioski w pobliżu Kahf, gdzie pracował jako nauczyciel i fizyk, osiągając wielką sławę, ponieważ jego teorie niezmiennie się sprawdzały. Przywódca Abu Muhammad, dowiedziawszy się o jego sławie, zaprosił go, by zamieszkał w zamku Kahf, gdzie Sinan pozostał przez siedem lat. Nosił jemeński płaszcz, który każdego roku pruł, prał i zszywał z powrotem; łatał także swoje sandały. Ten ascetyzm przyniósł mu sławę świątobliwego, wzmacnianą dodatkowo przez jego zwyczaj siedzenia bez ruchu godzinami na skale, kiedy rozmawiał z niewidzialnymi istotami, cicho poruszając ustami.

Kiedy Abu Muhammad zapadł na ciężką chorobę (prawdopodobnie w 1162 roku), Sinan odwiedził go i powiedział mu, że umrze następnego dnia. Później pokazał mu list z nominacją. W tym momencie Abu Muhammad zaczął płakać.

"Dlaczego płaczesz?" – spytał Sinan.

"Jak mam nie płakać?" – odparł Abu Muhammad – "widząc, że przez siedem lat nie potrafiłem przeprowadzić niezbędnych działań, podczas gdy ty żyłeś wśród nas jak sługa, kiedy to ja powinienem być twoim sługą." Lecz Sinan zapewnił go, że jego postępowanie było tak wzorowe, że nie ma się o co obwiniać. Następnego dnia Abu Muhammad umarł, dokładnie w tym czasie, jaki przewidział Sinan.

Być może Sinan opóźniał przejęcie władzy, by mieć czas na właściwe zorientowanie się w sytuacji w Syrii; mógł także czekać, aż Hasan II obejmie władzę. Jeśli naprawdę czekał aż siedem lat, wynika z tego, że opuścił Alamut na długo przed objęciem władzy przez Hasana, co popierałoby teorię, że miał zatargi z Muhammadem I. W każdym razie, zdaje się być pewne, że wyraźnie Hasan wpoił mu ideę ogłoszenia Zmartwychwstania w Syrii.

Kiedy Sinan objął władzę, jego pierwszym zadaniem było stłumienie rozłamu wśród nizarytów. Kiedy tylko umarł Muhammad, odłam separatystów wybrał własnego człowieka na przywódcę, ale uzurpator ten został zamordowany przez podżeganie pewnego Fahda. Wieści o tym wydarzeniu dotarły do Alamutu; wysłano listy do Syrii z prośbami o zjednoczenie, potwierdzające nominację Sinana, i każące, by Fahd, który został aresztowany, został zwolniony, chociaż prawdziwy morderca miał zostać stracony. Mimo tych zarządzeń rozłam pogłębiał się, lecz Sinan szybko okazał swoją determinację i zaradność. Grupa malkontentów spotkała się w tajemnicy w Masjafie, by spiskować przeciwko niemu, lecz Sinan tej samej nocy napisał z Kahfu do gubernatora Masjafu, podając imiona spiskowców i dosłowne przytoczenie tego, co powiedzieli; kazał gubernatorowi udzielić im surowej nagany. Tak się stało, konspiratorzy przyznali się do winy i prosili o wybaczenie, którego Sinan wielkodusznie im udzielił. Po tym zdarzeniu jego pozycja zdawała się być bezpieczna.

Widzimy tutaj przykład zdolności Sinana, że wiedział, co dzieje się w ludzkich umysłach, czy byli tuż pod ręką, czy dość daleko. Być może w tym przypadku miał szpiegów, ale istnieje wiele historii przypisujących mu zdolności telepatyczne. Abu Firas twierdzi, że dla Sinana było normalne odpowiadać na listy bez ich otwierania, i że odpowiedzi zawsze odnosiły się punkt po punkcie do zawartości nie otwartych listów. Jak wspomina historyk Hodgson, interesujące jest to, że domniemane psychiczne wyczyny Sinana mają stały charakter: na przykład nie ma relacji o żadnych cudownych uzdrowieniach czy materializowaniu obiektów, jak można by się spodziewać, gdyby te historie były czystym wymysłem.

Sinan był głęboko szanowany i kochany przez swoich ludzi. Nie miał osobistego ochroniarza; samo jego słowo wystarczyło, by wymóc posłuszeństwo. Niemal cały czas podróżował po swoim terytorium, budując nowe fortyfikacje i odnawiając stare, a czynności te podobno zwiększały liczbę paranormalnych wyczynów, często dokonywanych w celu wspomożenia swoich zwolenników.

Paranormalne zdolności Sinana

Dla przykładu pewnego razu wieśniacy odbudowywali zamek pod kierownictwem Sinana. Ich zwyczajem było kończyć pracę o czwartej każdego popołudnia. Jednak któregoś dnia Sinan kazał im odłożyć narzędzia i iść do domów wcześniej, chociaż nie było jeszcze południa. Spytali go o powód, a on odparł, że mały chłopiec próbował podnieść kamień, który był dla niego zbyt ciężki, i że przegryzł swoją dolną wargę. Poszli do domu i okazało się, że rzeczywiście to się właśnie stało.

Inna anegdota dotyczy tego samego zamku, gdzie przy wejściu do jaskini znajdował się olbrzymi głaz. Sinan, obawiając się, że mógłby się on stoczyć i uszkodzić zamek, kazał go usunąć. Mężczyźni pracowali nad tym przez wiele dni, ale nie mogli go poruszyć, więc poszli po radę do Sinana. Sinan wziął mały młotek i wspinając się na skałę, uderzył w nią po obu stronach. Głaz od razu zaczął staczać się w podskokach w dół obok zamku. Zaalarmowani pracownicy zaczęli krzyczeć "Panie, ta skała zniszczy nasze winnice!". Lecz Sinan wydał rozkaz i kamień spoczął na zboczu, które było zbyt strome, by stał na nim człowiek.

Ta historia ma ciąg dalszy. Dużo później, kiedy mamelucki władca Baybar podbił fortecę nizarytów, jeden z jego podwładnych usłyszał tę historię i kazał wykopywać ziemię spod głazu, póki nie zacznie się on toczyć dalej; lecz skała zaledwie przewróciła się do dziury i utknęła tam tak mocno, że niemożliwym stało się ponownie ją poruszyć.

Wizyta znawców prawa

Wiele historii odnosi się do zdolności przewidywania Sinana. Kiedyś powiedział swoim ludziom, że grupa czterdziestu znawców prawa wyruszyła z Damaszku; podał nazwisko ich przywódcy i powiedział, że zatrzymają się oni w Hism tej nocy, a następnego wieczora będą w Masjafie. Ich celem miało być podtrzymanie z nim religijnej dyskusji. "Kiedy przybędą" – ciągnął – "niech zatrzymają się w ogrodzie Jirisq; poślijcie im żywą owcę i drób, garnki, talerze i nowe łyżki, a także pieniądze, żeby mogli kupić sobie, cokolwiek zechcą sobie ugotować; ponieważ myślą, że nie jesteśmy muzułmanami, a zatem nie wolno im jeść naszego jedzenia." Po trzech dniach, powiedział, grupa poprosi o spotkanie z nim; a potem dowiedzą się, że jest w Kahfie.

Wszystko stało się tak, jak przewidział Sinan. W końcu znawcy prawa dotarli do Kahfu, gdzie zostali przyjęci w taki sam sposób, jak w Jirisq. Sinan wtedy zawołał ich i powiedział: "każdemu z was przeznaczę dzień, w którym będę rozmawiał z daną osobą sam, nikomu innemu nie będzie wolno niczego powiedzieć, dopóki jeden z nas nie będzie mógł nic więcej dodać, on albo ja." (Ten raczej sztuczny sposób dyskusji zdaje się być powszechnie praktykowany w tamtych czasach.)

Plan został przyjęty. Sinan pokonywał uczonych gości jednego po drugim, i kiedy każdy z nich zostawał pokonany, kazał pozostałym podpisać papier, na którym przyznawali, że ten fakt miał miejsce. Na końcu został tylko przywódca grupy. Po czterech godzinach również zabrakło mu słów; Sinan zaoferował mu przerwę, ale on odpowiedział, że nie widzi żadnego wyjścia z impasu. Jeszcze raz Sinan zyskał podpisy uczestników na dowód, co osiągnął. Następnie powiedział: "Panowie, od waszego przybycia nie tknęliście żadnego jedzenia ani napoju, które przygotowaliśmy, ale kupowaliście wszystkie zapasy za pieniądze, jakie wam daliśmy, ponieważ nie wierzyliście nam, że jesteśmy muzułmanami." Znawcy prawa przyznali, że początkowo myśleli w ten sposób, ale teraz przekonali się o swoim błędzie i dostrzegli, że Sinan i jego ludzie są naprawdę muzułmanami. "Bóg zna wasze umysły i nie ukryjecie przed Nim swoich sekretów", zauważył ponuro Sinan; i kazał im jeszcze raz podpisać, że nie jedli niczego, co im dostarczono. Potem powiedział: "To, co mówiliście, jest w sprzeczności z waszymi prawdziwymi myślami. Kiedy opuścicie to miejsce, wszyscy umrzecie." Przedstawił im szczegóły śmierci każdego z nich, jednemu po drugim, dopóki nie dotarł do przywódcy grupy. "Ty sam" – powiedział – "dotrzesz do Damaszku i powiesz Qadi (gubernatorowi) co się stało, po czym wrócisz do domu i umrzesz tej samej nocy". I wszystko okazało się prawdą, co przewidział Sinan.

Najwyraźniej wersję tej samej historii Abu Firas zapisuje jako interesującą dyskusję między Sinanem a odwiedzającą delegacją, dotyczącą tematu dawnych Adamów. Przywódca grupy chciał zacząć, wypytując Sinana o Adama. Odpowiedź była szybka:

"Którego Adama masz na myśli?" – spytał Sinan – "pierwszego, drugiego, trzeciego, czwartego, piątego, szóstego, siódmego czy ósmego?"

"Sir" – odparł przywódca, zdezorientowany – "Znam tylko jednego Adama; tego, o którym jest wspomniane w Qur'an."

"On jest ostatnim Adamem, nie pierwszym" – odparł Sinan, a następnie zaczął opowiadać, że znał 360 Adamów, wraz z ich potomkami i religiami, i że był gotów rozprawiać o każdym z nich.

"Nic o tym nie wiem" – odparł przywódca.

"Możesz udowodnić, że się mylę?" – spytał Sinan. Niefortunny przywódca próbował, ale został stanowczo skierowany na właściwe tory. (Niejasne nawiązanie do 360 Adamów odnosi się do skomplikowanej kosmologii izmailitów opartej na cyklicznym czasie podzielonym na epoki, każdą z jej własnym Adamem; liczba jest znacząca. Zobacz dodatek 2, by poznać więcej szczegółów.)

Członek innej delegacji, który odwiedził Sinana, również został przyłapany na próbie oszustwa, ale jego los był szczęśliwszy. Przywódcy dziesięciu górskich plemion odwiedzili Sinana, by szukać z nim sojuszu. Każdy z nich ukłonił się mu i Sinan powitał ich w odpowiedzi; lecz jeden człowiek nie ukłonił się Sinanowi, a słońcu świecącemu na dywanie. Sinan nie odpowiedział na jego pozdrowienie. Trzy dni później, kiedy przywódcy odjeżdżali, Sinan podarował każdemu z nich szatę, poza tym, który nie oddał mu honorów. Służący poszedł z szatami i listą dziewięciu imion ludzi, którzy mieli zostać wyróżnieni. Zauważywszy, że dziesiąty człowiek nic nie otrzymał, jego towarzysze byli wzburzeni; powiedzieli, że jeśli on odejdzie z pustymi rękami, straci twarz. Sługa opowiedział o tych uwagach Sinanowi. "Powiedz dziesiątemu przywódcy, by poprosił słońce o szatę, ponieważ to słońcu oddał cześć" – odpowiedział Sinan. Przywódca zdał sobie teraz sprawę ze swojej winy i przeprosił Sinana, który złagodniał i dał mu jego szatę.

Chłopiec i wąż

Jeśli ta historia jest prawdziwa, jest ona dowodem na bystrość Sinana, jeśli nie na jego zdolności telepatyczne. Kolejna psychologiczna opowieść dotyczy młodego człowieka, który czuł nieprzezwyciężoną niechęć do Sinana. Jego ojciec, który był oddany Sinanowi, próbował przekonać syna do zmiany zdania, ale bez powodzenia. Powiedział Sinanowi o swoich trudnościach.

"Przyprowadź go jutro do mnie" – rzekł Sinan. Kiedy chłopiec przybył, Sinan kazał mu wziąć torbę i iść w pewien punkt, gdzie był kopiec. Tam miał on krzyknąć imię i powiedzieć: "wyjdź ze swojej dziury i wejdź do tej torby, bym mógł przynieść cię komuś, kto oswobodzi cię z obecnego stanu." Po tych słowach duży wąż wpełzł do torby; młodzieniec zamknął ją i zaczął nieść Sinanowi.

Młody człowiek zrobił, jak mu kazano i złapał węża. Kiedy jednak próbował podnieść torbę, okazało się, że nie mógł jej unieść. W końcu, z pomocą człowieka, którego Sinan posłał jako przewodnika, wziął torbę na plecy i przeszedł chwiejnie kilka kroków. Potem naszły go wątpliwości: czy rzeczywiście trzeba było przynosić tego węża Sinanowi? Musiał być szalonym, by się zgodzić. W tym momencie wąż stał się tak ciężki, że jego kolana się ugięły; upadł i nie mógł się podnieść.

"Odłóż torbę" – powiedział jego towarzysz; ale nie mógł tego zrobić bez pomocy. Potem młody człowiek zdał sobie sprawę, że to, co się stało, było rezultatem jego wątpliwości. Co więcej, rozmyślał, fakt, że wąż zareagował na imię, które powiedział Sinan, i wyszedł chętnie na rozkaz Sinana oznaczało, że Sinan był blisko Boga. Kiedy te myśli przepływały przez jego umysł, jego towarzysz znów nakładał węża na jego plecy, ale teraz okazał się on bardzo lekki. Za każdym razem, kiedy nachodziły go wątpliwości, wąż stawał się znów ciężki, ale kiedy myślał o Sinanie dobrze, ciężar malał. W końcu zupełnie przekonał się o swoim błędzie.

Kiedy powrócił, Sinan kazał mu rozwiązać worek. Kiedy tak zrobił, wąż wypełzł z worka, ułożył głowę u stóp Sinana i zdechł. "Ten wąż" – wyjaśnił Sinan – "był taki-a-taki w poprzednim życiu; Bóg zamknął go w kopcu na pięćset lat, ale dziś go oswobodził". Co do młodego człowieka, stał się on jednym z najlojalniejszych zwolenników Sinana.

Reinkarnacja

Ta historia zawiera w sobie olbrzymią dozę bajki, ale dotyczy interesującego zagadnienia transmigracji. Reinkarnacja, w człowieku jeśli nie w zwierzęcej formie, jest tematem, który przewija się od czasu do czasu w literaturze izmailitów. O ile nam wiadomo, nie była to oficjalna część doktryny ogłoszonej w Alamucie, ale znajdujemy odnośniki do niej w niektórych dokumentach zwanych Fragmentami Guyarda, jednego z naszych głównych źródeł wiedzy o tych wydarzeniach. Na przykład we fragmencie XVI czytamy:

"Kiedy dusza pojawia się w ludzkiej postaci, zaczyna myśleć i rozumować, jak pojąć przez pośrednictwo ciała nauki teologiczne; to znaczy, jak rozpoznać imama danego czasu. Kiedy osiągnie ten stan poznania, wznosi się w kierunku świata światła. Tak długo, jak dusza nie potrafi rozpoznać imama danego czasu, będzie powracać do świata w cyklu narodzin i śmierci, świata ciała i miejsca cierpienia, aż w końcu rozpozna imama i uzna jego autorytet. Wówczas zostanie oczyszczona i zbawiona. Lecz jeśli go nie rozpozna, będzie przychodzić i odchodzić przez wiele stuleci."

"Pewien mądry człowiek zwykł mawiać do swojego ‘syna' (ucznia): ‘Mój synu! Spróbuj uwolnić swoją duszę w ciągu życia w jednym ciele, a nie w ciągu drugiego przechodzenia przez nowe ciało.'"

Z niektórych opowieści Abu Firasa wynika, że Sinan dopuszczał możliwość odradzania się człowieka w zwierzęcej formie. Pewnego razu, kiedy Sinan podróżował z grupą z Qadmus do Masjafu, spotkali dużego węża. Jego ludzie zabiliby go, ale Sinan ich powstrzymał, mówiąc, że tym wężem był Fahd – izmailita, który zaaranżował morderstwo człowieka, który próbował sięgnąć po władzę po śmierci Abu Muhammada. Sinan wyjaśnił, że Fahd przybrał tę formę, by odpokutować za wiele swoich grzechów, i nie powinien zostać uwolniony.

Kolejna opowieść o transmigracji dotyczy małpy przyniesionej do Kahfu przez wędrownego muzyka. Sinan kazał swoim ludziom dać małpie monetę. Małpa wzięła ją, przyjrzała się jej dobrze, a po chwili padła martwa. Powiedział, że małpa w poprzednim wcieleniu była królem, a na monecie wybita była głowa króla. Kiedy zobaczyła monetę, przypomniała sobie, kim była poprzednio, i była tak zszokowana obecną degradacją, że padła martwa.

Dobroć dla zwierząt

Któregoś dnia w Masjafie rzeźnik miał zamiar ubić wołu, ale ten urwał się z powroza i uciekł z nożem między swoimi zębami. Rzeźnik złapałby go i zabił, ale Sinan powiedział, że był on już zabijany w tym miejscu siedem razy i trzeba go oszczędzić; a później wymógł na jego właścicielu przysięgę, że go nie zabije.

Do wioski, gdzie przebywał Sinan, przybył pewien człowiek. Kiedy tylko zsiadł ze swojej klaczy, która była szczególnie pięknym zwierzęciem, pobiegła ona do Sinana; z oczami pełnymi łez pocierała pyskiem o ziemię. Sinan przemówił do niej czule i pokrzepiająco, mówiąc, że wszystko będzie dobrze, i że powinna wrócić do swojego pana. Tak zrobiła, ale niemal natychmiast padła martwa. Zdumiony właściciel poprosił Sinana o wyjaśnienie. "Nie zrozumiesz" – odparł Sinan, ale człowiek nalegał, by mu powiedzieć. "Dobrze" – rzekł Sinan – "ta klacz była poprzednio córką króla. Przyszła do mnie, by się poskarżyć, jak okrutnie ją traktowałeś, i poprosiła mnie, bym ubłagał Boga, by uwolnił ją od ciebie."

Dobroć Sinana dla zwierząt – niezwykle rzadka cecha w tamtych czasach i miejscu – pojawia się jeszcze raz w innej historii, w której transmigracja nie zdaje się odgrywać roli. Któregoś dnia podleciała do jego okna gołębica i zaczęła spacerować po dywanie, głośno gruchając. Sinan poprosił, by pewien człowiek został przyprowadzony do niego. "Czy to twój gołąb?" – spytał. Człowiek potwierdził, że tak. "Ten ptak" – rzekł Sinan – "przybył do mnie, by poskarżyć się na ciebie. Przyrzekam ci, że jeśli jeszcze raz zabijesz jej pisklęta, ja upewnię się, że spłoniesz najpierw na stosie, a później w piekle."

Fałszywy magik

Sinan nie rzucał słów na wiatr, jak wynika z innej historii. Do Sinana przybył cudotwórca z Bagdadu, którego specjalnością było rozpalić ogień i wejść w niego, nie odnosząc żadnych obrażeń. Sinan powitał go z honorami, przyjął go po królewsku, a następnego ranka kazał mu się wykąpać. Nakazał asystentowi w łaźni, wyszorować tego człowieka całego, zabrać jego ubrania i przynieść do siebie; na ich miejsce dał bawełnianą odzież. Kiedy magik wyszedł z kąpieli i poprosił o swoje ubrania, powiedziano mu, że zabrano je do prania, a zatem musi odziać się w te, które dostarczył Sinan. Potem zaprowadzono go do Sinana i poczęstowano posiłkiem. Kiedy zjadł i umył ręce, Sinan rzekł:

"Słyszałem, że potrafisz przechodzić przez ogień; czy byłbyś tak dobry, by nam to zademonstrować?"

"Czy mogę dostać swoje ubrania?" – prosił niefortunny magik.

"Dlaczego, czy twoje nadnaturalne zdolności zależą od twoich nadnaturalnych zdolności, czy tylko od twoich ubrań?" – zapytał Sinan, i ciągnął dalej – "Dobrze; nie będziemy cię gotować ani spalać na stosie; wrzucimy cię do dziury i zapalimy tam ogień."

Tak się stało; oszust płonął, aż nie zostało z niego nic prócz jego rąk, które Sinan wysłał gubernatorowi Bagdadu z krótkim wyjaśnieniem; "i jego dusza", jak zauważa sentencjonalnie Abu Firas, "została wrzucona w ognie piekielne." Zdaje się, że to dość surowa kara za oszustwo.

Jasne jest, że wiele opowieści Abu Firasa dotyczy węży, nad którymi Sinan zdawał się mieć szczególną władzę. Kiedy forteca Khawabi była odnawiana, pracownicy dotarli do momentu, kiedy mieli usunąć grunt z płyty kamiennej z progu przed główną bramą. Sinan wysłał w pośpiechu posłańca, by powstrzymał ich, póki on sam nie przybędzie. Kiedy dotarł na miejsce, powiedział: "Jeśli poruszylibyście ten kamień, uszkodzilibyście talizman, jaki pod nim jest, i nikt nie mógłby tutaj mieszkać ze względu na węże." Potem kazał im podnieść delikatnie kamień z jednej strony, a kiedy to uczynili, pojawił się brązowy wąż. Kiedy wszyscy to zobaczyli, Sinan umieścił kamień z powrotem tak samo, jak był wcześniej.

Z tych opowieści wyraźnie wynika, że zwolennicy Sinana uważali go za kogoś więcej niż człowieka. W rzeczywistości ponoć utykał (zranił go w stopę spadający podczas trzęsienia ziemi kamień), bardziej prostoduszni ludzie chcieli go zabić, wierząc ufnie, że wróciłby do nich cały i zdrów; miał ciężkie chwile, kiedy próbował odwieść ich od tego pomysłu.

Zmartwychwstanie w wersji Sinana

Zmartwychwstanie w wersji Sinana nieco różniło się od tego ogłoszonego w Alamucie. Być może różnice są bardziej widoczne niż w rzeczywistości (ponieważ nasze informacje o całej sprawie są bardzo ubogie), ale są wyraźne różnice, zwłaszcza dotyczące roli imama. Ważność odległego władcy Alamutu jest pomniejszona, a zamiast tego światła reflektorów skierowane są na samego Sinana.

Widzimy z I Fragmentu Guyarda fascynujący, mglisty arabski tekst przypisywany Sinanowi. Jego tytuł wygląda tak:

ROZDZIAŁ ZAWIERAJĄCY ŚWIĘTE SŁOWA NASZEGO PANA RASHIDA AL-DINA (POKÓJ Z NIM): JEST TO NAJWSPANIALSZE Z WYJAŚNIEŃ. POKŁADAM MĄ UFNOŚĆ W BOGU: NIE MA INNEGO BOGA: JEST NAJWYŻSZY I WSPANIAŁY.

Tytuł już na początku mówi jasno, że Sinan jest objawieniem Boskiego Impulsu; innymi słowami, zdaje się być równy imamowi. Tekst szczegółowo wyjaśnia tę ideę, identyfikując Sinana z różnymi legendarnymi postaciami, w tym Khidrem (Zielonym Człowiekiem, ważną mitologiczną postacią Bliskiego Wschodu). Sinan ponoć pojawia się w okresach między Adamem, Noe, Abrahamem, Mojżeszem, Jezusem i Mahometem. Czasem jest jedną osobą, czasem inną; czasem jest kilkoma osobami naraz, pojawia się nawet jako gwiazdy, słońce i księżyc. Lecz ostatecznym objawieniem, kulminacją tego wszystkiego jest sam Sinan.

"Religia nie była pełna dla was, dopóki nie objawiłem się wam w ciele Rashida al-Dina. Ci, którzy byli przygotowani, by mnie rozpoznać, zrobili to, kiedy inni mnie odrzucili ale Prawda trwa, a ci, którzy nauczają, kontynuują swoją pracę; jest to schemat powtarzający się w każdym wieku i w każdym cyklu."

"Jestem mistrzem stworzenia. Mieszkanie (świat) nie jest pozbawione odwiecznych nasion. Jestem świadkiem, obserwatorem, dawcą miłosierdzia na początku i na końcu. Nie bądźcie zwiedzeni zmianą wyglądu. Mówicie "Taki-a-taki odszedł, Taki-a-taki go zastąpił". Ale ja mówię wam, byście uważali te wszystkie twarze za jedną twarz, ponieważ tak długo, jak mistrz stworzenia jest na tym świecie obecny, istnieje. Nie porzucajcie jego rozkazów dla tych, których sami wybraliście, czy jest to Arab, Pers, Turek czy Grek. Jestem władcą, suwerennym mistrzem porządku i woli. Ktokolwiek mnie zna z aspektu ezoterycznego, posiadł Prawdę, a nie zna mnie nikt, kto nie jest posłuszny moim rozkazom."

Cały tekst kończy się doksologią [hymnem lub wersem wysławiającym Boga – dop. tłum.], który dla mnie jest szczególnie zachwycający: "Chwalcie Boga, Pana światów! To jest czyste wyjaśnienie." Jasność nie jest rzeczą, którą przypisałbym temu opracowaniu, a komentatorzy zrobili z tego groch z kapustą, sądząc po rozbieżnościach w ich interpretacjach.

Chociaż jest miejsce na dyskusje na temat szczegółów tekstu, jednak przewodnia myśl jest jasna. Boski Impuls przejawia się co jakiś czas w historii w różnych formach. Jest to standard w doktrynie izmailickiej, ale nowością w tej wersji jest to, że ostatecznym objawieniem nie jest imam, lecz sam Sinan.

Niektóre z takich egzaltacji Sinana miałyby duży sens. Alamut był daleko, a od Syryjczyków nie można było wymagać, by czuli osobiste oddanie imamowi, którego nigdy by nie zobaczyli. Sinan, z drugiej strony, był przy nich obecny. Ale on nie mógł twierdzić, że był imamem, chyba że kosztem oskarżenia władcy Alamutu, że jest uzurpatorem. Jeśli miał tego uniknąć, a jednocześnie nie przedstawiać siebie jako duchowo gorszego niż władca Alamutu, musiał podać bardziej elastyczną wersję Zmartwychwstania, w której wszystkie najważniejsze postacie były mniej więcej równe, a w których mógł zaistnieć Boski Impuls jednocześnie w różnych formach.

Dla sceptycznego współczesnego umysłu, oswojonego z machinacjami rządzących polityków, mogło się wydawać, że to tylko cyniczna taktyka ze strony Sinana, wymyślona, by zabezpieczyć jego własną pozycję jako niekwestionowanego władcy Syrii, i być może częściowo tak było. Myślę jednak, że w tej historii jest coś więcej.

Zatem możemy powiedzieć, że Sinan opuścił Alamut z błogosławieństwem Hasana II i prawdopodobnie zaopatrzony w instrukcje, w jaki sposób ogłosić Zmartwychwstanie. Rzeczywiście, ta dwójka miała wiele razy okazję, by szczegółowo przedyskutować idee Zmartwychwstania w Alamucie. Zatem Sinan mógł mieć upoważnienie Hasana do wersji, jaką ogłoszono w Alamucie. Z drugiej strony możliwe, że Sinan w dużym stopniu sam wziął sprawy w swoje ręce po śmierci Hasana. Był z pewnością do tego zdolny i niezależny, a warunki w Syrii różniły się od tych w Iranie. Mógł równie dobrze się czuć uprawniony do podążania własną drogą w dużym stopniu, kiedy Hasan został zamordowany, i stworzyć własną interpretację nizaryckiej doktryny. Świadom swojej władzy i autorytetu, mógł lekko obawiać się Muhammada II, młodego, nowego władcy Alamutu, który był dużo młodszy od niego i którego nie znał osobiście, przynajmniej jako dorosłego. Musimy także pamiętać o trudnościach w porozumiewaniu się w średniowieczu, szczególnie dla prześladowanych sekt, jak nizarytów, których posłańcy musieli zawsze podróżować potajemnie. Alamut był daleko, a pokusa dla człowieka tak pomysłowego jak Sinan, by podążać własną drogą, musiała być nie do odparcia.

Nizaryci syryjscy pozostawali oficjalnie pod zwierzchnictwem Alamutu, ale pod przywództwem Sinana najwyraźniej cieszyli się sporą autonomią. Ma to odbicie w relacjach, jakie były powszechne wśród nich, że Sinana widywano na szczycie góry nocą, rozmawiającego z zielonym ptakiem, od którego bił blask. Sinan powiedział, że był to umęczony Hasan II, który przybył prosić go o pomoc – co oznaczało przynajmniej tyle, że Sinan był równy Hasanowi. Nie wiemy zbyt wiele o relacjach, jakie panowały między Syrią a Alamutem w tamtym czasie, ale istnieją podejrzenia, że były one napięte, i że nawet Muhammad II chciał pozbyć się Sinana i wysłał na niego asasynów; lecz Sinan odkrył ich na czas i, zamiast ich skazać na śmierć, przeciągnął ich na swoją stronę. (Mogło to się jednak odnosić do wcześniejszych prób zamachów na życie Sinana, za panowania Muhammada I, co stawiałoby je w zupełnie innym świetle.)

Sinan jest bez wątpienia jednym z najbardziej imponujących przywódców nizarytów, na Zachodzie przetrwała raczej pamięć o Sinanie niż o władcy Alamutu, pierwotnym Starcu z Gór ("Starzec" jest dosłownym tłumaczeniem perskiego "pir", co naprawdę oznacza szejka.) Jak dużo z przypisywanych mu paranormalnych zdolności było prawdziwych, a jak wiele było plotkami i folklorem, nie wiemy, do pewnego stopnia zależy od osobistego nastawienia do paranormalnych zjawisk jak telepatia czy jasnowidzenie. Jeśli uznasz te rzeczy za wiarygodne, nie ma powodu, by Sinan nie mógłby być nimi obdarzony; jeśli nie, oczywiście możliwe są inne wyjaśnienia. Guyard sugeruje, że przypisywane Sinanowi jasnowidzenie zawdzięczał on swoim gołębiom pocztowym, a dowodem na to miało być jego zamiłowanie do gołębi; jest to jednak raczej kombinowane wyjaśnienie.

Jakikolwiek był jego status jako proroka, Sinan nie był byle fanatykiem czy podżegaczem tłumu. Był wybitnie zdolnym władcą, który ochronił niepodległość swoich ludzi przed poważnymi zagrożeniami z zewnątrz i potencjalnie niebezpiecznymi napięciami wewnętrznymi. Dobrze zasłużył sobie na swoją sławę.

Polityka zagraniczna Sinana: muzułmanie i chrześcijanie

Aż do swojej śmierci w 1192 roku, Sinan prowadził politykę zagraniczną tak energicznie i pomysłowo, jak wewnętrzną. Jego uwaga dzieliła się mniej więcej po równo między jego dwóch głównych wrogów, Franków i muzułmanów sunnickich, z których obaj stanowili zagrożenia, jakie ostatecznie przezwyciężył.

Relacje z muzułmanami: Nur el Din i Saladyn

We wczesnych latach panowania Sinana najważniejszą osobą w Syrii był Nur el-Din, który wiele zrobił, by zjednoczyć muzułmanów przeciwko frankijskim najeźdźcom. Wysoki, śniady mężczyzna o regularnych rysach i delikatnym smutnym wyrazie, był zagorzałym sunnitą; żył prosto i skromnie, rzadko się uśmiechał. Nie było niespodzianką, że był wielkim przeciwnikiem nizarytów i być może planował wyprawę przeciwko nim, kiedy umarł w 1174 roku. Historyk Ibn Khalikan odnotował list najwidoczniej wysłany do Nur el-Dina przez Sinana: "Grozić nam wojną to jak grozić kaczce wodą... Gołębica grozi orłowi... Mówisz, że zetniesz moją głowę i zniszczysz moje zamki? Próżne nadzieje! Ciało nie może zostać zniszczone przez wypadki, nie bardziej niż dusza może być zniszczona chorobą..."

The Assassins of Alamut

Ten list (który cytowany jest także jako list wysłany do Saladyna) mógł rzeczywiście pochodzić od Sinana; z pewnością odniesienie się do ciała i wypadków to bez wątpienia wpływ izmailicki, a ptasie metafory dobrze pasują do upodobania sobie przez Sinana zwierząt.

W 1169 roku zastępca Nur el-Dina Shirkuh podbił Egipt dla swojego mistrza i został władcą Kairu. Jednak wkrótce po swoim zwycięstwie umarł, a jego następcą został Saladyn – ciągle młody człowiek, który dał niewielki jak dotąd znak swojej wybitności, jaką miał osiągnąć. Dynastia Fatymidów przetrwała podboje w ciągu roku czy dwóch, ale Saladyn sprowadził Egipt z powrotem na stronę sunnicką. Zrobił to raczej ze względu na naleganie ze strony Nur el-Dina niż z własnej woli; nie dlatego, że nie żywił sympatii dla izmailizmu – przeciwnie, był nawet bardziej zagorzałym sunnitą niż Nur el-Din – lecz po dwóch wiekach władania dynastii Fatymidów Egipt był niebezpiecznym miejscem dla obcego, sunnickiego władcy, i Saladyn obawiał się o swoje życie. Naprawdę jego pozycja była nie do pozazdroszczenia: w domu egipska arystokracja spiskowała przeciwko niemu w zmowie z Frankami, którzy od długiego czasu snuli plany względem Egiptu, podczas gdy za granicą jego relacje z Nur el-Dinem poważnie się pogarszały. Potem, w 1174 roku zdarzyło się coś, co zupełnie odwróciło sytuację.

Po pierwsze, umarł Nur el-Din i został zastąpiony przez swojego syna, jedenastoletniego chłopca. Od razu świat zachodnich muzułmanów podzielił się na dwie rywalizujące frakcje; ze strony Syrii nic poważnego już nie zagrażało Saladynowi.

Wkrótce potem nastąpiła śmierć Amalryka, króla Jerozolimy. Podobnie jak Nur el-Din, Amalryk był silnym władcą; według Stevena Runcimana był on ostatnim królem Jerozolimy godnym tego miana. Opracowywał dalszą kampanię przeciwko Saladynowi, kiedy umarł, ale teraz pod znakiem zapytania była także jedność łacińskiego królestwa, ponieważ syn Amalryka, Baldwin, miał trzynaście lat i był trędowaty.

Saladyn wykorzystał okazję, jaka nadarzyła się po tych dwóch wypadkach i wkroczył do Syrii. Wkrótce znalazł się w konflikcie z nizarytami. Powody tego nie są dość jasne, ale Sinan mógł czuć się niepewnie na myśl, że ma tak potężnego i właściwie nie napotykającego sprzeciwu sunnickiego generała tuż pod swoimi bramami.

Jakiekolwiek motywy nim kierowały, Sinan wysłał asasynów na Saladyna przynajmniej przy dwóch okazjach. Pierwszy raz miał miejsce w grudniu 1174 roku albo styczniu 1175 roku, kiedy Saladyn oblegał Aleppo. Asasyni wdarli się na teren jego obozowiska, ale zostali rozpoznani; rozpoczęła się walka i zginęło wielu ludzi, ale Saladyn uciekł. Druga próba miała miejsce w maju 1176 roku, kiedy Saladyn został zaatakowany przez asasynów przebranych za żołnierzy. Jednak miał na sobie zbroję i nie został poważnie ranny, chociaż znów wielu jego oficerów zginęło. Po tych zdarzeniach Saladyn sypiał w specjalnej drewnianej wieży, i nikt, kogo nie znał osobiście, nie mógł się do niego zbliżyć.

Latem 1176 roku Saladyn zdecydował, że nadszedł czas wykończyć nizarytów raz na zawsze. Najechał zatem na ich terytorium i rozpoczął oblężenie Masjafu. Wiedzę o tym, co było dalej, zawdzięczamy jeszcze raz nieocenionemu Abu Firasowi.

Sinana nie było w Masjafie, kiedy Saladyn rozbił przed nim obóz, zatrzymał się on w wiosce blisko Qadmus jedynie z dwoma towarzyszami. Saladyn napisał do niego list, żądając, by się poddał. Posłaniec przybył do wioski, gdzie Sinan siedział na tarasie domu. Nie będąc w stanie uwierzyć, że tak wielki człowiek mógł być w towarzystwie tylko dwóch ludzi, posłaniec spytał, gdzie przebywał Sinan. Po zapewnieniu, że to był Sinan, roześmiał się pogardliwie i podszedł do niego. Jednak kiedy się zbliżał, widział Sinana jaśniejącego intensywnym światłem; im był bliżej, tym bardziej stawało się ono oślepiające, aż ogarnął go taki strach, że nie był w stanie zrobić następnego kroku. Sinan kazał jednemu z towarzyszy przyprowadzić do siebie tego człowieka.

Kiedy posłaniec doszedł do siebie, przyznał się do swoich lekceważących myśli i błagał Sinana, by ten przyjął go jako swojego sługę. Jednak Sinan odesłał go do jego pana z odpowiedzią. "Powiedz sułtanowi" – rzekł Sinan – "że jeśli mnie chce, to powinien tu przyjść; mam tylko dwóch ludzi, których widzisz. Jeśli on do mnie nie przyjdzie, pójdę sam do niego jutro."

Saladyn, czując, że to pułapka, nie chciał prowadzić swojej armii w góry, gdzie łatwo było zastawić zasadzkę. Tymczasem Sinan opuścił wioskę i wszedł na szczyt góry, z której rozciągał się widok na Masjaf. Widząc go z doliny poniżej, Saladyn otoczył górę żołnierzami i wysłał około pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu wysokich rangą oficerów na koniach, by go pojmali. Towarzysze Sinana chcieli uciekać, ale on zapewnił ich, że konni nie mogą ich dosięgnąć. I rzeczywiście nie byli w stanie tego zrobić; musieli przyznać się do swojej bezsilności i wrócić do Saladyna. Bardzo zaskoczony sułtan napisał kolejny list do Sinana, który w międzyczasie, jeszcze zanim list został wysłany, przygotowywał odpowiedź. Wyruszył posłaniec na koniu z listem Saladyna. Widząc to, Sinan powiedział do towarzyszy: "ten człowiek to Kurd. Myśli, że może zbliżyć się do nas, ale nie będzie w stanie tego zrobić." Potem zdjął z palca pierścień i kazał jednemu ze swoich ludzi położyć go na ziemi w pewnej odległości od miejsca, gdzie siedzieli.

Kiedy posłaniec dotarł do miejsca, gdzie położony został pierścień, jego koń stanął jak wryty i nie chciał dalej iść, mimo wszystkiego, co jeździec robił z batem i ostrogami. W końcu musiał zsiąść. "Weź mu moją odpowiedź" – rzekł Sinan – "ale kiedy będzie chciał dać ci list, nie zgódź się; powiedz mu, żeby zwrócił go sułtanowi z nienaruszoną pieczęcią."Po wydaniu tych poleceń, Sinan więcej nie widział posłańca.

Kiedy Saladyn otrzymał odpowiedź Sinana, okazało się, że odnosiła się ona punkt po punkcie do jego własnego listu. Będąc pod dużym wrażeniem, zaczął myśleć, że Sinan był kimś więcej niż człowiekiem, i podjął złożone środki ostrożności, by zapobiec możliwym próbom zabójstwa. Lecz nocą Sinan zszedł z góry, trzymając latarnię świecącą tak jasno, że ludzie z jego zamku mogli go wyraźnie widzieć. Niemniej jednak przeszedł niepostrzeżenie do obozowiska wroga i wszedł do namiotu śpiącego Saladyna. U stóp i wezgłowia łoża Saladyna były umieszczone lampy; Sinan zamienił je miejscami tak, że lampa, która była u stóp, teraz znajdowała się u wezgłowia i odwrotnie; również zostawił przy łóżku nieco specjalnych ciastek, które piekli izmailici, i przebił je zatrutym ostrzem, na który nadziany był papier zapisany groźbami. Potem wrócił na górę.

Saladyn obudził się na czas, by dostrzec oddalającą się sylwetkę Sinana. Wydał straszny okrzyk, na który przybiegli jego strażnicy. Zapewnili go, że nie widzieli i nie słyszeli niczego. Wszystkich ogarnął strach, zwłaszcza Saladyna. Rozpoznając niebezpieczeństwo, wysłał teraz prośbę do Sinana o bezpieczny przejazd, lecz Sinan odparł, że najpierw musi zaprzestać swojego ataku na Masjaf. Saladyn zatem zaprzestał oblężenia i odmaszerował, zostawiając całe swoje wojskowe wyposażenie, które Sinan podzielił na paczki i rozdał między swoje zamki. Kiedy Saladyn opuścił teren, jeszcze raz poprosił Sinana o bezpieczny przejazd, tym razem uzyskał pozwolenie. Od tego czasu Saladyn był wiernym przyjacielem Sinana.

Trzeba przyznać Abu Firasowi, że z bólem zapewnia nas, że wyczyny Sinana nie były magiczne, ale wszystko zawdzięczał łasce Boga. Nasza własna rezerwa do tej niezwykłej opowieści dotyczy czegoś innego: w jak wiele z tego można wierzyć? Z pewnością historia ta zawiera fantastyczne elementy, ale fakty pozostają takie, że Saladyn naprawdę zaprzestał oblężenia Masjafu, i od tego czasu był w dobrych relacjach z nizarytami. Równie dobrze mogło tak być, że asasyni przeniknęli do jego obozu i tak obawa o swoje własne bezpieczeństwo sprawiła, że zmienił plany. Historyk Kamal al-Din opowiada interesującą historię na poparcie tej idei.

Sinan wysłał posłańca do Saladyna. Przeszukano tego człowieka i nie znaleziono przy nim broni. Zaprowadzono go później do Saladyna, który kazał mu przekazać treść wiadomości, ale on odparł, że Sinan kazał mu tak zrobić jedynie na osobności. Wówczas Saladyn kazał wszystkim wyjść poza dwoma oficerami, ale nawet wtedy człowiek ten nie chciał przekazać jej treści. Saladyn odmówił odprawienia pozostałych dwóch towarzyszy, mówiąc, że są dla niego jak właśni synowie. Posłaniec wówczas odwrócił się do tych dwóch ludzi i spytał ich, czy zabiliby Saladyna, jeśli kazano by im to zrobić w imię Sinana. "Rozkazuj nam" – powiedzieli i wyciągnęli swoje miecze. Saladynowi odjęło mowę; posłaniec wyszedł, zabierając ze sobą obu oficerów. Po tym zdarzeniu Saladyn zdecydował się zawrzeć pokój z Sinanem.

Jeśli to była prawda, z pewnością pomaga ona zrozumieć zmianę nastawienia Saladyna względem nizarytów.

Relacje z Frankami

Nizaryci popadali w konflikty z Frankami przy licznych okazjach na początku XII wieku. Niektóre ze swoich górskich twierdz zdobyli na Frankach. W tej wczesnej fazie Frankowie uważali nizarytów po prostu za kolejną grupę saracenów; aż do 1152 roku, kiedy nizaryci zostali powszechnie zauważeni przez chrześcijan, po morderstwie Hrabiego Trypolisu Raymonda II.

W tym czasie małżeństwo Raymonda było w złym stanie: jego żona Hodierna, siostra królowej Melisandy, była uparta i kapryśna, a Raymond, który był bardzo zazdrosny, próbował ją krótko trzymać, jak muzułmańską kobietę. Melisanda przybyła do Trypolisu wraz ze swoim synem, królem, próbując uzyskać porozumienie. W tym wypadku odniosła sukces, ale zdecydowano, że Hodierna powinna z nią wrócić do Jerozolimy na długie wakacje. Król miał zostać w Trypolisie ze względów militarnych, więc dwie panie wyruszyły do Jerozolimy bez niego, a Raymond jechał wraz z nimi po drodze przez milę lub dwie, by je odeskortować. Kiedy wrócił do swojej stolicy, rzuciła się na niego grupa asasynów i zadźgała go na śmierć. Rycerze, którzy próbowali go bronić, również zostali zabici. Wieści o morderstwach spowodowały, że oddziały żołnierzy wyszły na ulice; zabijając każdego muzułmanina, jakiego spotkali, ale atakujący uciekli. Motywy tego zabójstwa nie są znane.

Po tym zdarzeniu niewiele jest o asasynach we frankijskich kronikach przez jakiś czas. Mniej więcej w tym czasie byli oni zobowiązani złożyć hołd templariuszom; być może to było jakoś połączone z zabójstwem Raymonda, a może była to cena, jaką musiał zapłacić Sinan za skrajną wrogość, kiedy objął władzę. Lecz w 1173 roku miał miejsce najbardziej niezwykły wypadek w historii nizarytów w Syrii, ponieważ w tym roku Sinan wysłał posłów do króla Amalryka w Jerozolimie, z propozycją sojuszu z Frankami przeciwko Nur el-Dinowi, z napomknieniem, że on i jego ludzie mogliby nawrócić się na chrześcijaństwo.

Wiele kłótni wybuchło po tej zdumiewającej propozycji, zarówno w tym czasie jak i później. Czy była szczera? Z pewnością byłby to wielki krok, ponieważ nizaryci byli nadal muzułmanami, nawet jako heretycy. Dotychczas studiowanie chrześcijańskich ewangelii było długoletnią tradycją w nizaryckich kręgach, i zdaje się być prawdopodobne, że przynajmniej dla bardziej wyrafinowanych intelektualnie nizarytów chrześcijaństwo nie było dalej od prawdy niż islam sunnicki. Sinan mógł szczerze wierzyć, że mógłby interpretować chrześcijaństwo w sposób ezoteryczny, tak jak islam; w obu przypadkach zewnętrzna forma religii miała niewielkie znaczenie, w porównaniu z wewnętrznym przekazem, do którego sami nizaryci mieli klucz. Co do swoich ludzi, prawdopodobnie zaufał swojemu prestiżowi i autorytetowi, by utrzymać ich lojalność podczas tej przemiany.

Historia mniemanego dialogu została spisana przez Williama z Tyru, którego historyczne prace są dziś wysoko cenione i stanowią główne źródło wiedzy o tym okresie. W tym czasie był on kanclerzem Królestwa i był zatem osobiście zamieszany w wydarzenia, które opisywał. Zatem historia ta jest bez wątpienia prawdziwa.

Spekulowanie, co mogłoby się wydarzyć w historii jest oczywiście niemądre, ale pokusa, by przedstawić nizarytów jako chrześcijańską sektę jest niemal nie do odparcia. Hodgson sugeruje, że może chcieli oni zostać specjalnym wojskowym chrześcijańskim zakonem, jak templariusze i szpitalnicy. Ta idea przywodzi na myśl intrygujące możliwości rozważane przez niektórych pisarzy, w szczególności Von Hammera, że organizacja templariuszy była rozszerzonym modelem organizacji asasynów. Głównym powodem takich przypuszczeń Von Hammera było silne potępianie obu grup. Jednakże podobieństwa są przypadkowe i sztuczne. Zarówno nizaryci, jak i templariusze byli, w najszerszym znaczeniu, religijnymi organizacjami z hierarchiczną strukturą, ale podobieństwa w żadnym wypadku nie są wielkie. Obie miały Wielkiego Mistrza, który cieszył się poszerzoną władzą, ale i to zdaje się mieć niewielkie znaczenie. Rycerze templariusze ubierali się na biało i Von Hammer wierzył, że asasyni czynili podobnie; jednak dowodów na to jest niewiele, chociaż to prawda, że Hasan II ubrany był w biel, kiedy ogłaszał Zmartwychwstanie w Alamucie.

Główne podstawy przypuszczalnych podobieństw między templariuszami a asasynami upatrywane są w przypisywanych templariuszom skłonnościach do herezji. Jednak prawdopodobne jest, że templariusze byli niewinni stawianych im zarzutów, a wówczas cała argumentacja staje się bezsensowna. Zdaje się, że było tak, że wyobraźnia zagrała z ideą tajnego stowarzyszenia i zrzutowała swoje fantazje i pragnienia na templariuszy; Filip IV, który rozwiązał zakon templariuszy we Francji, wykorzystał wynikłą z tego wrogość jako pretekst, by zaspokoić swoją chciwość. Nie ma żadnego dowodu na to, że templariusze wzorowali się na nizarytach, albo że cokolwiek wiedzieli o ich organizacji, a przypisywane podobieństwa mówią nam więcej o troskach dziewiętnastowiecznych historyków i antykwariuszy niż o samych nizarytach czy templariuszach. Niemniej jednak legenda templariuszy jako tajnej organizacji posiadającej starożytną mądrość przetrwała wśród późniejszych okultystów, zwłaszcza we Francji.

Dalecy od posiadania nawet ukrytej sympatii do asasynów, templariusze de facto zniszczyli możliwość sprzymierzenia się z nimi. Jednym z warunków Sinana zawartym w ofercie przymierza był taki, że hołd, jaki mieli złożyć nizaryci templariuszom, nie miał mieć miejsca. Jego posłaniec został przychylnie przyjęty przez króla Amalryka, i wyruszył z powrotem z eskortą króla oraz z obietnicą śledzenia misji. Jednak kiedy mijali Trypolis, rycerz templariuszy, jednooki Walter z Mensil, działając w zmowie ze swoim Wielkim Mistrzem, przyczaił się i zabił posłańca. Amalryk wpadł w szał i nakazał Wielkiemu Mistrzowi wydać Waltera, by go ukarać. Wielki Mistrz odmówił, mówiąc tylko, że Walter powinien zostać wysłany do papieża, by zostać osądzonym; jednak Amalryk zaatakował Zakon w Sidon, schwytał Waltera i wtrącił go do więzienia w Tyrze. Zdaje się, że Amalryk planował sam wyruszyć do Rzymu w przyszłym roku i żądać rozwiązania Zakonu.

Asasyni zobaczyli, że sprawiedliwości stało się zadość i przyjęli przeprosiny króla, więc ciągle mogło dojść do zawarcia sojuszu; lecz w następnym roku Amalryk zmarł. Póki żył, los królestwa mógł być inny; nie dlatego, że sam sojusz z asasynami miał kluczowe znaczenie, ale ze względu na fakt, że chęć Amalryka do rozważenia tych idei pokazuje, jak szeroko patrzył. Zachowanie templariuszy dla odmiany wskazywało zaś, jak wąskie było ich pole widzenia, i to zawężenie miało wkrótce przyczynić się ostatecznie do utraty królestwa.

Nizaryci zawarli pokój z Saladynem i Frankowie znaleźli się w sytuacji, gdzie musieli stawić czoła zjednoczonemu islamowi w czasie, kiedy w ich własnym państwie panował bałagan. Raymond III z Trypolisu, syn Raymonda zamordowanego przez asasynów w 1152 roku stał się regentem; był zdolny i zdeterminowany, ale nie mógł zjednoczyć królestwa. Powstały dwie partie, jedna składała się z rdzennych magnatów i szpitalników, którzy poszli za Raymondem i którzy byli przygotowani do osiągnięcia sensownego kompromisu z muzułmanami, i druga, składająca się z agresywnych i wojowniczych chrześcijan, złożona z templariuszy i nowo przybyłych z Zachodu, którzy niewiele rozumieli z sytuacji na Wschodzie.

Królestwo walczyło przez jakiś czas, ale ostatecznie spotkał je koniec w bitwie pod Hattin w 1187 roku, kiedy główna część chrześcijańskich wojsk została zniszczona. W ciągu trzech miesięcy Saladyn zajął Jerozolimę i nastąpił kres Łacińskiego Królestwa.

Zamykające lata: morderstwo Konrada z Montferratu

Chociaż Jerozolima była stracona, inne frankijskie miasta utrzymały się dużo dłużej. W 1192 roku, tuż przed śmiercią zarówno Sinana, jak i Saladyna, miało miejsce najsłynniejsze zabójstwo frankijskiego przywódcy, Konrada z Montferratu.

Konrad odegrał znaczącą rolę w ocaleniu frankijskich miast po klęsce pod Hattin. Przez jakiś czas mieszkał w Konstantynopolu, ale później został zamieszany tam w morderstwo; potem odpłynął w tajemnicy w towarzystwie rycerzy, by odbyć pielgrzymkę do Świętych Miejsc. Po przybyciu do Akki, ku swojemu przerażeniu odkrył, że wpadła ona w ręce Saladyna. Zatem popłynął na północ do Tyru, który również prawie się poddał, ale żywiołowość i determinacja Konrada ocaliła miasto, a wraz z nim obecność chrześcijan w Outremer.

Konrad zmasakrował muzułmańskich więźniów w Tyrze: nikczemna odpłata za wspaniałomyślność Saladyna, który oszczędził życie ojca Konrada, wiekowego markiza z Montferratu, który był więźniem Saladyna. Być może to sprawiło, że Saladyn zażyczył sobie zabicia Konrada – jeśli rzeczywiście, jak głosi plotka, Saladyn był prowokatorem. Dwóch asasynów, przebranych za mnichów, wstąpiło na służbę do Reynalda z Sidonu i Baliana z Ramlah, którzy oboje byli z Konradem w Tyrze. Czekali sześć miesięcy na właściwy moment. W końcu, kiedy hrabia opuszczał rezydencję biskupa, zaatakowali go i zadźgali go na śmierć.

Według Abu Firasa, Sinan wydał rozkaz zabójstwa, jako przysługę dla Saladyna. Jednak w relacjach Abu Firasa jest mnóstwo rozbieżności i prawda dotycząca tego przypadku jest niejasna. Według muzułmańskich historyków Saladyn nie był zadowolony ze śmierci Konrada, ponieważ Konrad był przeciwnikiem jeszcze bardziej budzącego strach Ryszarda Lwie Serce. Ryszard również był podejrzewany o współudział; według posłańca Saladyna w Tyrze dwóch asasynów na torturach przyznało się, że to Ryszard był prowokatorem, i w to powszechnie wierzono wśród Franków, zwłaszcza po tym, jak przyjaciel Ryszarda, Henryk z Szampanii, poślubił wdowę po Konradzie i zasiadł na tronie. Jednak nie można zbytnio wierzyć w wyznania uzyskane w ten sposób.

Jeśli to Saladyn był odpowiedzialny, nie żył długo, by czerpać korzyści z tego wydarzenia, ponieważ umarł w tym samym roku, w marcu. Sinan umarł we wrześniu i został pogrzebany w Masjafie. Zostawił nizarytów w Syrii na silnej pozycji, i choć zostali oni osłabieni w następnym roku, utrzymywali swoją niepodległość aż do podboju Mongołów. Jednak po śmierci Sinana działania nizarytów w Syrii straciły swoją barwność i były ściślej kontrolowane przez Alamut.

  • Tłumaczenie: Wega
  • Data dodania: 17-06-2010
Książka Assassin's Creed - Herezja wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (2)

1. Kazet517-10-2014, 10:18Świetnie się to czyta, zwłaszcza fragment o paranormalnych zdolnościach Sinana.
2. Wyklęty830-01-2016, 13:24Popieram poprzednika :D Podobają mi się jeszcze te zdjęcia tych zamków :)

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
000
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza