Zakon Assassin's Creed


Recenzja DLC Porwanie Leonardo da Vinci

Ubisoft przyzwyczaił już graczy do tego, że lubi wyciągać z nas pieniądze na wszelkie możliwe sposoby, a marka "Assassin's Creed" sprzedaje się na tyle dobrze, że fani z pewnością chętnie kupią wszelkie dodatki do swojej gry. Szczytem było z pewnością bezczelne wycięcie z AC2 dwóch sekwencji i wypuszczenie ich jako płatne DLC - co bardzo burzyło układ fabuły i gracz mógł czasem w ogóle nie zrozumieć, o co chodzi. Na szczęście w wersji PC te wykrojone sekwencje były już ujęte w samej grze, lecz konsolowcy (także ja) do dzisiaj zgrzytają zębami.

Jestem raczej przeciwna płatnym DLC, bo uważam, że jest to bezczelne wyciąganie kasy z graczy, których firmy produkujące gry komputerowe coraz częściej nie uważają za klientów, ale po prostu za idiotów, których da się naciągnąć na zakup każdego produktu-bubla. Nie wspomnę tu już licznych płatnych dodatków do gier typu skórki czy dodatkowe przedmioty ułatwiające rozgrywkę (dość częste w RPGach), które w ogóle sensu nie mają, ale wyciąganie od ludzi pieniędzy za coś, co powinni dostać w podstawowym pakiecie, czyli w pudełku z płytą (kosztującą niekiedy krocie, bo gry na konsole tanie nie są) to już lekka przesada.

Nie jest to jednak ani miejsce ani czas na polemikę o DLC, skupmy się raczej na szczegółach.

DLC

Dodatki "Assassins Creed 2" były pod tym względem bardzo niefortunnym posunięciem, a jak jest z "Assassin's Creed: Brotherhood"? Trzeba przyznać, że firma trochę przystopowała i nie uraczyła nas w grze większymi cięciami fabularnymi, za to dodała za darmo do ściągnięcia kilka dodatków - jeden singleplayer z misjami związanymi z Mikołajem Kopernikiem oraz parę urozmaiceń gry w multi.

Aż przyszedł wreszcie dzień, w którym Ubi wydało - niestety - płatny już DLC. Dodatek ten nosi tytuł "Da Vinci Disappearance" i jest dostępny do ściągnięcia na PS Store. Cena mnie początkowo poraziła - niestety, jest to spory wydatek, bo 36 zł piechotą nie chodzi, a to już niemal równowartość ¼ nowej gry... Pomimo wszystko postanowiłam zaryzykować i zakupić ów dodatek, karmiąc portfele chciwców z Ubisoftu. Czy się opłacało?

Dodatek ów zawiera zarówno misje do singla, jak i kilka nowych "ulepszeń" do multiplayera. Sama nazwa "The Da Vinci Disappearce" wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z naszym starym przyjacielem Leonardem, a raczej - będziemy rozwikływać zagadkę jego zniknięcia i niczym Sherlock Holmes prowadzić dogłębne śledztwo.

Samo "wprowadzenie" tego DLC do fabuły gry odbywa się w bardzo interesujący sposób. Znów słyszymy te same głosy osób, co w zakończeniu głównego wątku AC:BH - osób, które "wepchnęły" Desmonda z powrotem do Animusa... I nagle, jako Ezio, odnajdujemy nowe, dotychczas ukrywane wspomnienie. Zaznaczone jest ono na mapie, podobnie, jak były zaznaczone "dodatkowe" wspomnienia związane z Cristiną czy Kopernikiem. Kiedy pójdziemy w tamto miejsce, dostaniemy nową misję, najpierw od samego Leonarda, a później wydarzenia potoczą się już swoim własnym biegiem.

Misji w tym dodatku nie jest za wiele. Zaledwie 8 wspomnień, które da się przejść w ciągu 2-4 godzin. Nie są to raczej wygórowanie trudne zadania, najważniejsze jest jednak to, że poznajemy kilka nowych lokacji, kilka ważnych postaci oraz mamy okazję bliżej poznać Leonarda. Ja, jako fanka Leosia, muszę przyznać, że ten DLC bardzo mi odpowiada pod względem fabularnym - chodzi przecież o dobro naszego najlepszego przyjaciela, z którym tak bardzo się zżyliśmy już od czasów AC2. Ruszamy więc do boju, aby go uratować.

Naszymi przeciwnikami w tej części gry są Hermetyści - sprawcy całego zamieszania, którzy pragną wykorzystać wiedzę Leonarda do własnych celów i są skłonni zabić każdego, kto im w tym przeszkodzi. Oczywiście - na drodze staje im Ezio Auditore, więc życia łatwego nie mają. Podczas rozgrywki będziemy mieli okazję nie raz walczyć z przedstawicielami tego kultu. Wydaje mi się, że walki z nimi są nieco trudniejsze od potyczek, jakie prowadziliśmy z żołnierzami i strażnikami Borgiów. Hermetyści atakują szybko, zwinnie i przede wszystkim bardzo często robią uniki, tak że nie sposób ich szybko wyeliminować. Czasami bywają sytuacje, że do walk dołączają się również przechodzący obok strażnicy, wtedy... wszyscy leją się nawzajem, bowiem obie frakcje najwyraźniej są sobie wrogie.

Myliłby się jednak ten, który sądzi, że nasze zadanie polega głównie na eliminowaniu wrogów. Misje są na szczęście o wiele ciekawsze i ambitniejsze. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Mamy, przykładowo, klasyczny bieg z miejsca A do miejsca B za NPC-em, naszym sprzymierzeńcem, którego musimy bronić i odpierać ataki wroga skupione właśnie na nim. Kilka razy było tak w głównym wątku fabularnym AC:BH, natomiast w tym dodatku DLC musimy eskortować Salaiego - ucznia Leonarda.

Przy okazji warto wspomnieć, że Salai to nowa postać, jednocześnie strasznie przerysowana. Ze źródeł historycznych wiadomo, że był uczniem i asystentem Leonarda i mistrz darzył go szczególnymi względami, być może nawet łączyła ich miłość. Ubi pomysł podchwycił i - no nie ma zlituj! - musiał go wtrącić do wątku fabularnego, by uczynić z Salaiego i jego nauczyciela postacie bardziej kontrowersyjne. Salai (dlaczego oni to wymawiają 'Sal-aiii' z wyraźnym akcentem na ostatnią literę?) to zniewieściały chłoptaś nie grzeszący inteligencją i raczej nie wywołujący pozytywnych odczuć u gracza. Dobrze, że jest tylko postacią poboczną. Leonardo na szczęście wypada pozytywnie i pozostaje nadal sobą, chociaż o swoim związku z młodym uczniem mówi na tyle przekonująco i rzeczowo (sic!), że nie sposób w to nie uwierzyć... To już nie są lekkie aluzje, to już fakty. Brawo, Ubi...

Wracając do misji, bardzo cieszę się, że znalazło się tutaj też coś dla typowych asasynów - uwielbiających sztukę skradania się. Kilka razy musimy umiejętnie i cicho podkraść się do celu, aby nie zwrócić na siebie uwagi, a wykrycie powoduje natychmiastową desynchronizację. Uwielbiam misje-skradanki i dobrze, że Ubi poszło w tę stronę.

Dodatkowym wyzwaniem będzie dla nas ukończenie zadań ze stuprocentową synchronizacją. I te wyzwania również prezentują się ciekawie. Musimy na przykład powstrzymać się od zabijania strażników, albo postarać się, aby ich ciał nie odnaleźli inni gwardziści. Jest też misja, podczas której nie możemy chodzić po dachach, albo taka, w której dla 100-procentowego wyniku nie wolno używać broni długodystansowej (noże, kusza, pistolet). Mamy też układankę - typowe puzzle, które trzeba ułożyć na czas. Jest też klasyczne 'nie stracić punktów życia'. Repertuar zadań i wyzwań, jak widać, przedstawia się całkiem ciekawie.

DLC

Akcja DLC toczy się głównie w dobrze nam już znanym Rzymie i Watykanie, ale mamy również dwie nowe lokacje. Pierwsza to Palazzo Belriguardo, posiadłość, w której spotykamy starą znajomą - Lukrecję Borgię (tak, tak!). Trzeba przyznać, że architektura budynku, jak i pełne przepychu wnętrza w pełni oddają klimat bogatych włoskich dworów, a ogród w stylu klasycznym tym bardziej stanowi dopełnienie tego obrazu. Z przyjemnością eksplorowałam wnętrze pałacu i podwórze, sycąc oczy przepięknymi widokami. Druga nowa miejscówka w tym dodatku to świątynia pitagorejska - jakże różniąca się od wyżej wymienionej posiadłości Borgiów. Świątynia przypomina bowiem najmroczniejsze katakumby i lochy, z jakimi spotykaliśmy się już w AC2 i w pobocznych wątkach AC:BH. Jest tu dużo starożytnych ruin, pozawalanych stropów, połamanych kolumn i mnóstwo łamigłówek do rozwiązania - wciskanie przełączników, skakanie pomiędzy platformami przywodzi w tym miejscu na myśl Tomb Raidera. Klimat jest równie tajemniczy i mroczny.

Na powyższych przykładach widać, że rozpiętość dostępnych misji i miejsc, w których wykonujemy zadania jest całkiem pokaźna. Niestety, ten dodatek ma jedną podstawową wadę - jest zbyt łatwy! To właśnie prostota tych zadań sprawia, że nie spędzimy na zabawie więcej niż czterech godzin. Nie mówię tu o tym, żeby do granic absurdu utrudnić zadania, żeby gracze musieli powtarzać je w nieskończoność, przeżywając złość i frustrację. Raczej mówię tu o tym, że dobrze by było, gdyby misje wymagały od człowieka choćby małego zaangażowania szarych komórek, kombinowania. Tymczasem mamy wszystko podane jak kawa na ławę. Jeśli już np. mamy ominąć straże, to droga jest wyraźnie wskazana, tak, że nie będziemy mieli żadnych trudności, bo twórcy zaplanowali już dla nas całą trasę, podstawiając nam dosłownie "pod nogi" wygodne belki i gzymsy do wspinania. Podobnie jest w świątyni pitagorejskiej - istnieje jedna jedyna właściwa droga i nie sposób się zaplątać czy zgubić, bo nawet kamera zawsze ustawia się tak, że od razu sugeruje kolejny skok/ruch. W ogrodzie w Belriguardo kamera nawet robi dokładny "najazd" na całą drogę, aby pokazać nam wszystkich przeciwników i wszystkie belki/kolumny, po których musimy skakać - tak, jak często to miało miejsce w lochach w AC2 czy w kryjówkach wyznawców Romulusa w AC:BH. Tutaj jednak tak dokładne wskazanie drogi było zbędne, bo ogród do przejścia, sam w sobie, jest niezwykle prosty. Nie spotykamy też w naszej podróży żadnych godnych i trudnych przeciwników, bo, chociaż Hermetyści są szybcy i stosują uniki, to mają mało punktów życia i padają jak muchy. Ezio w ciągu dwóch minut potrafi rozprawić się z dwudziestoma przeciwnikami.

Myślę jednak, że łatwość rozgrywki rekompensuje nam fabuła, bo pomimo wszystko od początku bardzo wciąga i czujemy, że na końcu będzie na nas czekała niezwykła nagroda. Naprawdę, rozwikłanie całej tej intrygi przynosi wiele satysfakcji, a samo zakończenie jest... cóż... bardzo zaskakujące! Myślę, że w każdym graczu wzbudzi ono na tyle ciekawość, że stanie się powodem do snucia kolejnych domysłów i stawiania sobie pytań o fabułę i świat Assassin's Creed.

Ten DLC to nie tylko gra single player, ale także zwolennicy gry sieciowej znajdą tutaj coś dla siebie. Dodatek wnosi bowiem do multiplayera kilka nowości. Po pierwsze - warto wspomnieć o czterech nowych postaciach. Szlachetny "The Marquis" wojujący szpadą, potężny rycerz ("The Knight") czy tajemniczy ukrywający twarz za maską "The Pariah" to trzy nowe męskie postacie do wyboru. Dla mnie jednak absolutnym hitem jest Dama Rossa - wreszcie pojawiła się alternatywa dla mojej ulubionej kurtyzany i nareszcie mamy kolejną piękną i seksowną postać kobiecą! Pragnęłabym więcej postaci z tak doskonałym designem, ale i tak cieszę się, że znalazłam tutaj coś dla siebie. DLC to również nowa mapa o nazwie Alhambra - przyznać muszę, że całkiem funkcjonalna, a przy tym ładna architektonicznie. Poza tym otrzymaliśmy również dwa nowe tryby gry. Pierwszy - "Assassinate" - to bardziej liberalna wersja "Wanted" - także deathmatch polegający na gonieniu się i mordowaniu, z tym, że gracze nie otrzymują kontraktów na innych graczy i każdy może ścigać i zabijać, kogo tylko zechce. Drugi tryb - "Escort" - jest już o wiele ciekawszy. Gracze podzieleni są na dwie drużyny, przy czym jedna robi za "ochroniarzy" eskortujących VIPów (NPC), a druga za "zamachowców" usiłujących zabić owych VIPów. Myślę, że fani gry wieloosobowej skorzystają co najmniej trzykrotnie bardziej z tego DLC, gdyż nowe atrakcje w multi zrekompensują im krótkie misje związane z tytułowym zniknięciem Leonarda da Vinci.

DLC

Powracając do pytania - jak się ma jakość tego płatnego dodatku do jego ceny? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. 36 zł to nie jest mała suma, zwłaszcza w porównaniu z tym, ile kosztują gry konsolowe. Otrzymujemy jednak w zamian solidny wątek fabularny, całkowicie od nowa zaprojektowane lokacje i interesujące misje, kilka godzin miłej - chociaż łatwej - rozgrywki, a dodatkowo jeszcze solidne urozmaicenie gry wieloosobowej. Oceniając ten DLC pod względem stosunku jakości do ceny wystawiłabym ocenę 6.5/10. Zdzierstwo Ubisoftu nie zna granic... Aha, ażeby konsolowców jeszcze bardziej trafił szlag, warto wspomnieć, że w wersji na PC te misje będą uwzględnione w podstawce. Fajnie, nie?

Jednakże wszystkich - zarówno posiadaczy X-Boksów, PS3, jak i komputerowców serdecznie namawiam do ratowania naszego przyjaciela, Leonarda da Vinci!

Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (126)

112. Shimer02-12-2011, 14:43No właśnie, zrobiłem to po przejściu gry ale i tak nie moge zagrać :(
113. Shimer02-12-2011, 15:05Nie wiem czy to znaczenie ale ja mam takie samo konto do AC- II jak i do AC-Brotherhood...
114. Shimer02-12-2011, 15:25ma znaczenie* :D
115. bogi321-12-2011, 16:21@Shimer - masz jakis problem z grą lub ostatecznie z komputerem, ale nie to raczej wina gry
116. Pr0toTYP123515-01-2012, 20:57ej a macie jakiś sposób na to żeby nie trzeba bylo tego kupować przez psn bo ja mm taki problem że nie moge się zarejestrować w psn;/
117. Mirek903-03-2012, 16:41Nie da się. Bardzoz dobra recenzja, bardzo dobrego dlc.
118. cpain906-07-2012, 15:13Chyba moje najulubieńsze DLC w serii AC
119. drix22-07-2012, 15:38Witam mam pytanie, jak zagrać w to DLC? bo nie mogę w nie zagrać, a DLC mam kupione co zrobić, szukam na mapie nic nie mogę znaleźć, pomocy!
120. connor 300023-09-2012, 17:34Bardzo fajne to DLC.
121. Alexss110-12-2012, 17:38Jedno z lepszych DLC moim zdaniem :)
122. aaaaaaaaaa15-05-2013, 15:22Mam ten sam problem nie widze postaci a bardzo chciałbym przejść ten dodatek <kiedyś mi działał>
123. dawid2335408-07-2013, 00:52piszecie niektórzy że pcty są lepsze od konsol ale konsole te mają już sześć lat a powiedzcie mi jaki pecet sprzed sześciu lat wystartuje wam AC:R choćby w trzydziestu klatkach na sekunde
124. Cin129903-08-2013, 15:36drix. a zainstalowałeś
125. Kazet523-10-2014, 10:45Warto było pobrać "Porwanie" z Uplay :-) Skończone na 100% :-)
126. 13bartek13310-01-2015, 01:23z tego co tu widze to jest niezłe, chyba zagram

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
200
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza