Zakon Assassin's Creed


Recenzja bety Assassin's Creed Brotherhood #2

Słowem wstępu

Marki Assassin's Creed nie trzeba nikomu przedstawiać, jest jedną z bardziej rozpoznawanych serii gier na przestrzeni ostatnich lat. Pierwsze oficjalne wzmianki o Assassin's Creed: Brotherhood pojawiły się dwa miesiące po premierze drugiej części serii. Niedługo po tym wyszły na jaw informacje o nadciągających beta-testach gry na PlayStation 3. Postanowiliśmy zawalczyć o udział w niej, ponieważ dzięki temu jako jedni z pierwszych doświadczylibyśmy tego, o czym wielu marzyło: multiplayera osadzonego w świecie i mechanice Assassin's Creed. Udało się nam uzyskać klucze do bety, dzięki czemu nie przyjęliśmy informacji o przesunięciu premiery na PC aż tak źle.

Beta-testy zaczęły się dla większości graczy czwartego października (dla abonentów PSN Plus tydzień wcześniej) i trwały dwa tygodnie.

Pierwszy rzut oka

multiplayer

Po uruchomieniu Assassin's Creed: Brotherhood wita nas główne menu utrzymane w klimatach poprzednich części. Standardowe niebieskie tło połączone z motywami cząsteczki DNA jest przede wszystkim czytelne, a głównie o to przecież chodzi. Jak można się było spodziewać, w becie dostępna jest tylko jedna opcja rozgrywki: multiplayer. Trzeba zaznaczyć, że ładowanie samej gry, a następnie trybu multiplayer zabiera trochę czasu, co może być dla niektórych graczy dość frustrujące. Stamtąd można już rozpocząć zabawę, lecz przed pierwszą rozgrywką przechodzimy 'sesję wprowadzającą', czyli swoisty samouczek. W nim pracownik Abstergo Industries przybliża nam fabułę i sposób sterowania - gracz wciela się w postać Templariusza, który za pomocą Animusa trenuje z innymi Templariuszami swoje umiejętności skrytobójstwa. Trochę naciągane, ale dzięki temu multiplayer dobrze wpisał się w uniwersum.

Co my tu mamy?

Na początku beta-testerzy mogli się ze sobą zmierzyć na dwóch mapach osadzonych w renesansie: Rzym i Castel Gandolfo, w jednym tylko trybie: Wanted - czyli Poszukiwany. Po paru dniach, po przekroczeniu progu pięciu milionów zabójstw, Ubi udostępniło kolejną mapkę - Siena, a w połowie drugiego tygodnia trwania bety, za taką samą ilość użyć zdolności, drugi tryb - Alliance (Przymierze). Niestety gracz ma mocno ograniczone możliwości wyboru rozgrywki. Jak dotąd przy dołączaniu do meczu nie istnieją żadne filtry pozwalające zadeklarować w jakim trybie i na jakiej mapie chcemy grać. Poza tym długość oczekiwania na rozpoczęcie meczu waha się od paru sekund do pół godziny (w skrajnych przypadkach). Można jedynie próbować i próbować aż do skutku.

Z czym to się je?

multiplayer

W beta-testach do dyspozycji graczy oddano dziewięć postaci: Kapłan, Szlachcic, Łowca, Kurtyzana, Golibroda, Kat, Inżynier, Medyk i Przemytniczka. W pełnej wersji gry będzie ich dwa razy więcej. Ostatnia wymieniona postać jest dostępna dopiero od siedemnastego poziomu doświadczenia. Postacie te różnią się tylko wyglądem i animacjami. Ich wybór nie ma żadnego wpływu na mechanikę, tylko na poczucie estetyki użytkownika. Ogólna zasada rozgrywki jest dość prosta i prozaiczna. Celem każdego gracza jest odnalezienie i zlikwidowanie swojego kontraktu tak, żeby uniknąć śmierci z rąk własnego prześladowcy.

Gracz w prawym górnym rogu widzi avatar swojego celu, pod nim oznaczenie ilu Templariuszy poluje na ten cel, a w lewym górnym rogu miejsce jakie sam zajmuje w rankingu bieżącego meczu oraz ilość graczy polujących na niego. Głównym narzędziem umożliwiającym nam odnalezienie naszego celu jest radar pokazujący gdzie on jest, jak daleko i czy znajduje się on w polu widzenia. Wydaje się to prostym zadaniem, aczkolwiek twórcy postarali się to utrudnić.

Pierwszym czynnikiem jest tłum NPCów (postaci generowanych i sterowanych przez grę) pośród których lawirują gracze. NPCe wyglądają dokładnie tak samo jak mogą wyglądać postacie graczy, czyli przyjmują wszystkie osiem skinów. Jednakże ich zachowania ograniczają się do ogólnie przyjętych za "normalne". Czyli nie sprintują, nie wspinają się, nie mordują się nawzajem we wściekłym szale zabijania, używając wszelkich dostępnych pod ręką przedmiotów. Spacerują sobie spokojnie, przystawają od czasu do czasu w wyznaczonych miejscach, rozmawiają ze sobą, przyglądają się kramom, siadają na ławkach. Dzięki temu łatwo jest wyłowić z tłumu graczy zachowujących się "niestosownie". Co sprowadza nas do głównego założenia tej gry, czyli nacisku na skradanie i skrytobójstwa.

Objawia się on przede wszystkim w punktacji. Za przeciętne ciche zabójstwo dostajemy bowiem trzy razy więcej punktów, niż za zabicie celu podczas pościgu, lub w inny niedyskretny sposób. Bowiem każda akcja wyróżniająca nas z tłumu (bieganie, wspinaczka, morderstwa) obniża nasz 'poziom ukrycia'. Najpierw momentalnie przestajemy być Incognito, lecz wciąż pracujemy w trybie Cichym. Jeśli będziemy dalej zachowywać się "dziwnie", staniemy się tylko Dyskretni, aż w końcu cel odkryje naszą obecność i rozpocznie się pościg. Podczas pościgu, ofiara może skorzystać z różnych obiektów, które chwilę po skorzystaniu z nich stają się 'nieczynne' lub znikają. Są to tzw. "chase-breakers" (ang. przerywacze pościgu), czyli np.: samo zamykające się drzwi, windy linowe, niestabilne drążki. Dzięki temu łatwiej jest zgubić naszego prześladowcę i ukryć się lub wtopić w tłum, podczas gdy ścigający szuka innej drogi. Dla zabójcy przydatnym narzędziem jest namierzenie celu. Pozwala ono śledzić położenie ofiary do paru sekund po utracie kontaktu wzrokowego, jednak po tych kilku sekundach namierzenie przestaje działać.

Lepiej jest zabijać po cichu niż szybko. Najskuteczniejszą metodą ukrycia swojej tożsamości jest wmieszanie się w tłum lub użycie odpowiednich zdolności. Gdy tylko podejdziemy do grupki NPCów, postaci gracza "włącza się autopilot", tzn. wykonuje akcje zgodne z tym co robi grupa. Może to być np. podążanie za grupą, albo gestykulacja i rozmowa. Metoda ta bardzo zyskuje na skuteczności gdy w tej grupie jest postać wyglądająca tak jak my, wtedy nasz zabójca musi wybrać. A jeżeli będąc blisko zawaha się przez chwilę możemy wyprowadzić swoistą 'kontrę', w grze nazywaną upokorzeniem lub ogłuszeniem (humiliate/ tun).

Gdy gracz zamiast swojego celu zaatakuje cywila (NPC), ten rozpływa się w powietrzu zostawiając postać gracza zdezorientowaną i wystawioną na atak. Taka akcja kasuje bieżący kontrakt i przydziela nowy cel, jednak poza tym nie wiążą się z takim zachowaniem inne kary, co według nas jest błędem. Niektórzy użytkownicy celowo pozbywają się kontraktów w ten sposób, by polować na upatrzone przez siebie cele. Nie jest możliwa żadna agresywna interakcja z graczem który nie jest ani celem, ani łowcą.

Wracając do 'kontry', niestety jest to jedyna forma uprzedzenia ataku, poza ucieczką. W żaden inny sposób nie można się bronić, a na początku bardzo trudno jest upokorzyć przeciwnika, z dość prostego powodu - akcja ataku ma pierwszeństwo przed akcją ogłuszenia. W praktyce oznacza to, że zabójca musi być nieświadomy naszej obecności, albo ciężko się zastanawiać, albo też być pod wpływem bomby dymnej, jednej ze zdolności, które dostajemy w zamian za zdobywanie poziomów.

Awansujemy po osiągnięciu ustalonych progów punktowych. O ile w beta-testach maksymalnym poziomem jest dwudziesty, o tyle w pełnej wersji będzie to pięćdziesiąty. Umiejętności otrzymywane wraz z awansem można podzielić na kategorie: zdolności, które możemy aktywnie wykorzystywać w czasie meczu, wszystkie mają minutowy cooldown (czas jaki trzeba odczekać zanim ponownie użyje się dane zdolności), a są to: Przebranie, Przyspieszenie, Bomba Dymna, Ukryty Pistolet, Przemiana i Trucizna. Dalej są bonusy, które dostajemy gdy zabijemy trzy cele nie ginąc w międzyczasie, lub przeciwnie - zginiemy trzy razy nie zabijając nikogo. Wreszcie perki, czyli zdolności pasywne, działające przez cały czas, np. Blender (automatycznie po dołączeniu do grupy NPCów nadaje jednemu z nich nasz skin).

Poszukiwany, tylko martwy

multiplayer

Pierwszym z trybów jakie były oddane do użytku był Wanted. Jest on zarazem najbardziej oblegany ze względu na swoją prostotę. Każdy mecz w tym trybie trwa dziesięć minut. Zasada jest prosta: ty polujesz na kogoś, podczas gdy inny gracz poluje na Ciebie. Do rozpoczęcia meczu potrzeba sześć osób, zaś maksymalna ilość wynosi osiem. Ograniczeniem jest tutaj liczba skinów postaci, gdyż każdy z grających wybiera inną postać. Na jednego gracza może polować od jednego do czterech innych. Ta liczba zmienia się wraz z aktualną pozycją w rankingu meczu - najwięcej Templariuszy ma za cel osobę na pierwszym miejscu, podczas gdy ostatniego czasem nikt nie pragnie zabić. Oczywiście do czasu, bo kiedy wypełniamy zlecenie, umieramy lub ponosimy porażkę, dostajemy nowy kontrakt i zabawa rozpoczyna się na nowo. Częstym zjawiskiem jest, że jeden gracz dostaje zlecenie na drugiego dwa-trzy razy pod rząd, co bywa dla zabijanego niezwykle frustrującym przeżyciem.

Ale jak zabijać? Metod jest tyle ilu graczy, każdy z osobna wypracowuje swój własny styl gry. Wielu graczy zaczyna od wtapiania się w tłum za pomocą umiejętności Przebranie, która najlepiej działa gdy wtapiamy się w grupę przechodniów wśród których znajduje się nasz sobowtór. Niestety krótki czas działania sprawia, że ta umiejętność jest na dłuższą metę bezużyteczna. Podczas awansowania na kolejne poziomy doświadczenia, coraz użyteczniejsze zdolności. Jedną z nich jest Bomba Dymna, nieodzowny atrybut każdego doświadczonego gracza. Jest ona użyteczna głównie kiedy chcemy bezpiecznie wyprowadzić kontrę, ponieważ czasowo unieruchamia naszego prześladowcę, a przy okazji przydaje się podczas ucieczki. Przemiana jest o wiele bardziej przydatna, ponieważ permanentnie zamienia otaczających nas NPCów w nasze sobowtóry, co pozwala wyprowadzić naszych niedoszłych zabójców w pole. Ostatnią zdolnością jest Trucizna, będąca esencją skrytobójczości. Żeby jej użyć, trzeba się zbliżyć do celu dosłownie na wyciągnięcie ręki, lecz samo użycie jest bardzo trudne do wykrycia przez postronnych obserwatorów. Po paru sekundach obraz odbierany przez cel nabiera zielonej barwy, po czym ginie w męczarniach. Takie zabójstwo zapewnia dodatkowe punkty.

Wróg mojego wroga

multiplayer

Drugim trybem gry jest Przymierze (ang. Alliance). Wywołał on mieszane uczucia wśród społeczności beta-testerów, jednakże według nas jest on wprost świetny i wnosi wiele nowego do rozgrywki. Różnice względem Wanted są widoczne od razu. Do rozpoczęcia meczu w trybie Przymierza potrzeba sześć osób i jest to jednocześnie maksymalna ilość. Bywa to denerwujące kiedy jeden z graczy odchodzi i trzeba czekać aż ktoś wejdzie na jego miejsce. Przed rozpoczęciem każdego meczu gracze dobierają się parami, tworząc trzy drużyny. Następnie pierwsza osoba z każdej drużyny wybiera postać (każda drużyna ma inną).

W jednej drużynie obie postaci graczy wyglądają tak samo. Po wybraniu skina ukazuje nam się zgrabny trójkąt z avatarami drużyn w wierzchołkach. Odpowiednie strzałki pokazują cel naszej drużyny oraz kto poluje na nas. Można wtedy przełączyć który z graczy przeciwnej drużyny będzie naszym celem głównym, ale to nie ma tak dużego znaczenia. Rozpoczyna się runda pierwsza. Mecz składa się z dwóch rund, każda trwająca cztery minuty. W drugiej rundzie role się zamieniają i przychodzi czas na słodką zemstę - każda drużyna poluje na swoich dotychczasowych prześladowców. W tym momencie nasuwa się odpowiedź na pytanie "Dlaczego tylko trzy drużyny?". Ponieważ tylko w ten sposób przy rozsądnej ilości rund działa system 'każdy z każdym' (bzdura -- Erudito).

Oprócz mechaniki meczu zmienia się także sugerowany sposób zabijania ofiar. Każdy gracz oprócz głównego radaru wskazującego jego główny cel, posiada także poboczny radar w postaci strzałki dookoła głównego. Ten dodatkowy pokazuje cel naszego sprzymierzeńca. Dzięki temu każdy jest w stanie sprawnie polować na dwie ofiary. W trybie Alliance wprowadzono także nowe bonusy za skrytobójstwa. Punktowane jest na przykład zabicie celu wskazanego przez sprzymierzeńca. Za punkty można jeszcze uratować kolegę, tzn. ogłuszyć ścigającego go Templariusza.

Najwięcej punktów gwarantuje zabicie lub ogłuszenie obu członków drużyny przeciwnej w ciągu 10 sekund. Dobrze zgrana drużyna jest w stanie szybko wybić się na czoło rankingu sprawnie wskazując sobie cele i osłaniając tyły. Tutaj doskonale sprawdza się coś, co w Wanted stanowiło jedynie dodatek, czyli możliwość komunikacji głosowej. W przeciwieństwie do pierwszego trybu gry, w Alliance słyszy nas tylko kolega z drużyny, więc można bez przeszkód rozmawiać i na bieżąco informować o rozwoju wypadków. Różnice w rozgrywce wymuszają inny dobór umiejętności na graczach. Dużo bardziej przydaję się Przebranie ponieważ cel wie jak wygląda jego prześladowca. Te wszystkie czynniki sprawiają, że Przymierze jest bardziej dynamicznym, ale też bardziej wymagającym trybem, który jednocześnie daje więcej satysfakcji z gry.

Podziwiając pejzaże

W beta-testach udostępniono trzy mapy: Rzym, Castel Gandolfo oraz Sienę. Każda z nich ma swoje uroki oraz wszystkie są dopracowane, przez co cieszą oko.

Rzym jest utrzymany w klimacie miast z poprzednich części Assassin's Creed. Kolorystyką przypomina Akkę z AC I - dominują odcienie szarości i beżu, nie ma jaskrawych kolorów. Jest tam wiele zaułków i wąskich uliczek, budynki są wysokie i masywne. Do tego jest jeszcze targ, na którym zawsze jest dużo NPCów, wśród których można łatwo się ukryć. Gdyby podczas meczu ktoś znalazł czas, mógłby przystanąć na chwilę i podziwiać zabytki starożytności np. Panteon.

Castel Gandolfo prezentuje skrajnie odmienny styl. Jest to jak dotąd jedyna mapa której mniej więcej połowa znajduje się we wnętrzu budynku. Fabularnie jest to przyjęcie w tytułowym pałacu wraz z otaczającym go placem. Dominują tutaj kolory ciepłe, jaskrawe. Jak przystało na dobrą imprezę można tam znaleźć jadło, napitki i artystów. Całość ma trzy kondygnacje: plac przed budynkiem - najniższą, oraz dwa piętra w samym pałacu. W porównaniu do Rzymu ta mapa jest mniejsza, ale jest w niej o więcej otwartej przestrzeni. Wąskie korytarze z których można uciec tylko w dwóch kierunkach są tutaj na prawdę nieliczne.

Siena jest pierwszą mapą nocną, jednak za sprawą panującego właśnie karnawału jest bardzo kolorowa i chaotyczna, w przeciwieństwie do symetrycznego Castel Gandolfo. Plansza jest usiana mnóstwem wąskich alejek, między którymi można kluczyć i ukryć się przed ścigającymi nas graczami. Wielkością jest porównywalna z Castel Gandolfo, ale akcja rozgrywa się głównie na poziomie gruntu, lub na dachach namiotów.

Bugi i inne robactwo

Niestety w każdej grze zdarzają się błędy, zwłaszcza jeśli jest to wersja beta. Jednakże trzeba przyznać, że Ubi przygotowało tą betę solidnie, bo tych błędów jest niewiele. Obu z nas gra zawiesiła się tylko dwa do trzech razy, ale za to solidnie - trzeba było restartować konsolę. Raz zawiódł system przyporządkowywania skinów - dwaj gracze grali postaciami Szlachciców. Kolejny denerwujący błąd przydarzył się Malhavokowi - mimo że skutecznie uciekł swemu prześladowcy, ten nie stracił na niego kontraktu. Innych błędów nie znaleźliśmy, a te wymienione wynikają z niedoszlifowania mechaniki gry, co z pewnością zostanie poprawione.

Summa summarum

Beta-testy Assassin's Creed: Brotherhood dały graczom przedsmak tego co ich czeka w listopadzie. Jednocześnie nie zdradziły wszystkich sekretów gry, wciąż pozostawiając wiele miejsca na niespodzianki. Jak dotąd tryb multiplayer radzi sobie dobrze i (co najważniejsze) sprawia niemałą przyjemność. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w pełnej wersji wszystkie tryby i mapki będą równie dobre, lub jeszcze lepsze. Osobiście rzecz ujmując, obaj z przyjemnością graliśmy w betę i na pewno będziemy ją dobrze wspominać aż do dnia premiery.

Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (17)

3. lukpaj23119-10-2010, 20:40Boska recenzja ;)
4. Optimus Prime1019-10-2010, 21:57Świetna recenzja xD
5. Aragorn_421-10-2010, 16:29Mam pytanie, czy można tam farbowac ciuchy (bo z tego co widzę tak)?
6. iron spider122-10-2010, 00:08chyba można wybrać kostium postaci(np.wybrałeś łowce możesz mieć jego czarny i biały kostium)
7. krzysiek3135722-10-2010, 12:48Jeśli to prawda to się ciesze że będzie można wybrać kolor kostiumu.
8. tom-ufok124-10-2010, 08:52Za pomyłkę i zabicie NPC jest kara, cel tego kto zabił NPC dostaje 100 punktów.
9. Aramilllion826-10-2010, 17:02@Aragorn_ i iron spider: W pełnej wersji, wraz ze zdobywaniem poziomów doświadczenia będzie można w niewielkim stopniu zmieniać wygląd swoich postaci.W becie nie było to możliwe.@tom-ufok: Nie jest to kara w ścisłym tego słowa znaczeniu, bo gracz nic nie traci. Po prostu jego niedoszły kontrakt dostaje punkty, a i to nie zawsze. Musi się to stać w promieniu 10m od niego, żeby dostał punkty za zwabienie przeciwnika (ang. Lure).
10. Jaskier128-10-2010, 22:20Niestety, nie miałem przyjemności zagrać w betę Assassin's Creed: Brotherhood. Uważam, że recenzja dobra.
11. Atin215129-10-2010, 21:36Jak dla mnie recenzja spoko... mam PC więc nie miałem przyjemności pobiegać po Rzymie
12. Aragorn_430-10-2010, 18:14@AramilllionDzięki za odpowiedź :)
13. Kondzio11778822-12-2010, 21:53kiedy bedzie na pc?
14. hubiassassin26-12-2010, 15:45napewno niedługo.czytałem że beńdzie za ok.50 dni
15. rycho_al131-12-2010, 09:50Osiągając dany poziom otrzymujemy dodatkowy kolor do postaci. np na 12lvl dostajemy kolor.
16. Bartolomeo31-12-2010, 16:10Full wersja na PC bedzie 25.03.2011 a beta na PC bedzie woqule jak ktos ma info to napiszcie
17. Shaun127-07-2011, 09:34Kolor nie ma dużego znaczenia. Ważniejsze są skille.

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
300
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza