Zakon Assassin's Creed


Rutynowe zadanie

To miało być zwyczajne zadanie, a może trochę mniej zwyczajne... Limihr, Afmudan i Alarih mieli odnaleźć kryjówkę Templariuszy, a potem w niej (wszelkimi możliwymi sposobami) odnaleźć mapy. Ponoć gdzieś w pobliżu ich kryjówki odkryto wejście do Edenu - rajskiego ogrodu... Mapy są na pewno najbardziej strzeżone i nie trudno będzie je dostrzec. Obite, metalowe skrzynie, pęki kluczy. Limihr i Alarih poznali się dobrych parę lat temu (w końcu są Asasynami od dziecka) natomiast Afmudan przybył z dosyć daleka, z innej fortecy Asasynów, ponoć gdzieś z południa. Przyniósł do namiestnika Kahf list polecający (ponad pół roku temu) od innego władcy i... tak już został. Potem zabił paru groźnych przeciwników i zawsze wracał do fortecy bez najmniejszego zadrapania - pewnie dlatego w Kahf przyjęli go bez problemu i od razu dostał robotę. Taak - ten człowiek znał się na rzeczy.

W trójkę Asasyni długo podróżowali, zbierali informacje, zabijali, kradli aż w końcu natrafili na jakiś trop. Ponoć gdzieś na pustyni, daleko na południe od Jerozolimy - Templariusze założyli całkiem pokaźną bazę - niestety... tamtymi terenami wciąż poruszał się Ryszard, zostawiał tam sporo swoich ludzi. Ciężko było by się tam dostać, ale i na to był sposób. Po jakimś czasie Limihr odnalazł kogoś, kto może pomóc im przedostać się na tyły armii wroga. Piękna kobieta z Al-Wihirwen. Jedno było wiadomo o tej społeczności, nie wolno było się do nich zbliżać - nikomu. Byli groźni i niebezpieczni jak cholera. Ich konie były szybkie, okrutne i nie znały strachu przed piórami czy długimi lancami. Ani Saraceni ani mieszkańcy Starego Kontynentu, ani Asasyni - nikt nie miał prawa ich zaatakować. Nie chciano niepotrzebnych strat. I tak szli przez pustynię od dobrego tygodnia, wszystko szło jak z płatka.

- Pojutrze powinniśmy być już na miejscu - powiedziała dziewczyna.

- Taa... Mówisz to już od przedwczoraj - odparł Afmudan założywszy ręce na piersiach.

- Jak coś ci nie odpowiada to odstąp - prychnęła, jakby totalnie olewała to co ktokolwiek myśli. - Dostałam od waszego mistrza tyle kasy ile trzeba. Doprowadzam was na miejsce i kończymy interes.

- Oczywiście - odparł Alarih i znacząco spojrzał po Afmudanie, tymczasem dziewczyna zaczęła rozgarniać ognisko.

- Kładźcie się, jutro wstajemy jeszcze przed brzaskiem... - i sama obróciła się na drugą stronę i zakryła kocem.

Była piękna, naprawdę piękna. I to co ją cechowało, widać było jej twarz. Wyznawcy Al-Wihirwen znali się na rzeczy, poza tym nikt z nich nie był wierzący. Nikt do końca nie wie jak to się u nich dzieje, ale zbierają przeróżne kultury i narodowości, i stoją ponad podziałami. I jeszcze jedno - oni chyba mają jakiś ceremoniał wstępu, bo u nich każdy ma jasno niebieskie oczy. Dziewczyna miała do tego jeszcze piękne, kasztanowe włosy i idealne, kobiece kształty. Noc mijała powoli, warty wciąż się zmieniały. Gdy przyszła kolej na Afmudana, ten nagle coś spostrzegł...

- Pobudka... tam w oddali - i gdy już wszyscy się obudzili, on pokazał innym, jak gdzieś w oddali pali się wiele świateł, które wciąż się zbliżały.

- O cholera... - odparła kobieta - to oni...

- Kto?

- Oddział Ryszarda!...

- O nie! - wykrzyknął Afmudan i zaczął podskakiwać i krzyczeć.

- Co on robi?!... - zdziwiła się i zaniepokoiła kobieta.

- Odjebało ci?! Zobaczą nas! - krzyknął jeden z pozostałych Asasynów.

- Niech was szlag trafi! - zaczął krzyczeć w stronę nadjeżdżających przeciwników.

- O kurwa! - powiedział Limihr.

- Co?

- Ten palant wyjebał całą torebkę Haszyszu! - i pokazał reszcie pusty pojemnik.

- To dlatego ma taki odpał...

- I co teraz? - zapytała kobieta

- Tylko jedno. - Alarih podszedł do Afmudana po czym huknął go pięścią w twarz, Afmudan padł na ziemię.

- Teraz już wiedzą gdzie jesteśmy! W nogi! - krzyknęli wszyscy i pobiegli szybko w stronę obudzonych już koni, wrzucili Afmudana na konia i ruszyli pędem...


Trzy dni później.

- To tutaj... - odparła dziewczyna. - Jedziecie może z godzinę na wschód i jesteście w bazie Templariuszy, tylko pilnujcie się. - Uśmiechnęła się w stronę Limihra, z którym przeżyła kilka miłych dni.

- Będziesz bezpieczna? – zapytał.

- Taa... Jestem umówiona wieczorem kawałek drogi od tego miejsca, potem jadę dalej. - i ponownie się uśmiechnęła, po czym wsiadła na konia i ruszyłą pędem dalej na południe. Nie odwróciła się ani razu.

- Jeszcze raz chłopaki sory za tamto... - powiedział Afmudan i spuścił głowę.

- Mówiliśmy Ci już - zaczął Limihr - jest już dobrze. Ty też wcześniej ratowałeś nam skórę. Jestesmy po prostu kwita. Ruszajmy już... - i po jakimś czasie zza góry wyłoniło im się wejście do sporego budynku.

Podeszli bliżej i zobaczyli, że nikt go nie pilnuje. Podeszli do wejścia i spostrzegli kilku Templariuszy leżących przy ognisku po środku sali i rozmawiających o czymś błahym.

- Ruszamy... tylko cich... - Limihr poczuł stal, przyłożoną do gardła.

- I koniec waszej misji... - odparł jakiś gardłowy głos - Chłopaki, mamy gości. Dajcie już Afmudanowi jego siano i niech się stąd wynosi... albo nie. Zabijemy go razem z resztą... - Uśmiechnął się parszywie.

- Ty sukinsynu! - wydarł się Limihr w stronę Afmudana - Zdradziłeś nas, jak dziwka! To Ty im dałeś znak, że jesteśmy blisko. Dlatego w nocy tak długo szczałeś i nie stałeś na warcie!

- Dobrze płacili! A teraz chcą mnie zabić, jestem w takim samym położeniu jak wy - odparł Afmudan.

- W gorszym, bo jak oni cię puszczą, my cię zabijemy...

- Dosyć tego! - krzyknął templariusz - Co to za zapach... - i po sekundzie wszyscy poczuli się senni, bardzo senni...


Nagle Limihr zaczął się podnosić, widział jak wszyscy dookoła niego śpią błogim snem. Szukał swojego towarzysza Alariha. Jest. Podbiegł do niego i zaczął go budzić, po chwili stali razem nad śpiącymi templariuszami.

- Do roboty... - odparł Limihr i wyjął miecz, zabijali każdego po kolei, na koniec zostawili sobie Afmudana. Nie chcecie wiedzieć co z nim zrobili, powiem tylko, że wcześniej go obudzili...


Słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. Dwoje Asasynów wyszło z budynku z wielkimi mapami w tubach na plecach i z dwoma końmi, na których powoli ruszyli na północ. Nagle zza pagórków wyłoniło się pełno ludzi, wyglądali jak ta kobieta, która ich prowadziła "bezpieczną ścieżką". Limihr mógłby sobie nawet przysiąc, że na jednym ze wzniesień widzi ją i jej piękne kasztanowe włosy unoszące się na lekkim pustynnym wietrze.

- Teraz już wiemy kto nam pomógł... - powiedział niechętnie Alarih.

- Taa... coś mi się zdaje, że nasze mapy nie trafią do Kahf - odparł Limihr, po czym mógłbym przysiąc, że widziałem na jego twarzy pojawiający się, lekki uśmiech...

  • Data dodania: 19-02-2010
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (6)

1. Optimus Prime1003-08-2010, 18:44"- To dlatego ma taki odpał..."Rozwaliło mnie to :)
2. gnidka28-08-2010, 21:12Brawa dla autora! Po prostu cudne opowiadanie. Całkiem mnie wymiotło.
3. Iskra10-09-2010, 22:16A według mnie to jest kiepskie. Bardzo kiepskie. Klimaty w nim ani za grosz. Styl potoczny, że pożal się Boże. Powtórzenia sypią się garściami. A! I jeszcze radziłabym poczytać co nieco o interpunkcji w dialogach.
4. Heon09-04-2011, 12:08Iskra nie jęcz twoje vincolo di sangue też nie najlepsze
5. TrueMan1014-06-2011, 22:06To sam coś napisz, Heon. "Vincolo di sangue" jest klimatyczne i wciągające. W tym opowiadaniu przez użycie języka współcześnie potocznego nie ma klimatu - gdy tylko można było go poczuć, nagle wypowiedź w stylu: "ten palant wyj*ł całą torebkę Haszyszu" --> po prostu dno.
6. ReboRn512-11-2011, 12:26Jak już niektórzy napisali: brak klimatu. Poza tym wypowiedzi typu "Jeszcze raz sory chłopaki za tamto" kompletnie nie pasują. Wątpię żeby słowo "sory" było używane w tamtych czasach.

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
080
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza