Zakon Assassin's Creed


Kurier

Ledwo co zdążył przejaśnieć różowy blask wczesnego poranka, zapowiadając nadejście kolejnego upalnego dnia, lecz Maasqini al Shalan, cały obolały, dopiero teraz zsiadł z siodła swojego rumaka. Przeciągnął się zmęczony. Wiedział, że udało mu się zgubić pościg koło Damaszku, lecz wciąż się obawiał o własne życie. Pierwszego zabójcę spotkał jeszcze w Talbiye. Próbował go zgładzić w tłumie kupców na targu, lecz Maasqini od razu dostrzegł biały kaptur skrywający twarz. Od tamtej pory, a minęło już pięć długich dni, zmuszony był zmierzyć się aż z trzema asasynami. Był co prawda kapitanem Saladyna lecz nie miał szans z wyćwiczonym i doświadczonym mordercą. Poza tym, nie mógł narazić się na utratę ważnych dokumentów które miał dostarczyć swojemu dowódcy.


Mężczyzna odgonił od siebie nieprzyjemne myśli. Jego prześladowcy pewnie wciąż byli w Damaszku, zaś on i jego koń potrzebowali odpoczynku. W pobliżu znajdowała się maleńka wioska ludzi sprzyjających jego panu i wiedział, że znajdzie tam i pokój i siano dla swojego rumaka. Miejscowi skierowali go do największego, dwupiętrowego budynku. Nikt w nim na stałe nie mieszkał więc korzystali z niego wszyscy wędrowcy. Wiedząc, że nie ma wyjścia, Maasqini ukrył torbę w pustym dzbanie w stajni i wszedł do środka.

- Ach! W końcu jakieś towarzystwo - powitał go zmęczony głos ciemnoskórego mężczyzny siedzącego pod ścianą na wypłowiałych poduszkach. - Byłbyś tak łaskaw podać mi kule? Bez nich ciężko mi się podnieść...

- O-oczywiście. - Kapitan podał siedzącemu dwie drewniane laski, na których ten, podpierając się, wstał i zmierzył al Shalana wzrokiem.

- Nawet nie wiesz się, jak się cieszę, że spotkałem kogoś tak łaskawego - niezgrabnie przełożył laskę z jednej ręki do drugiej i wyciągnął rękę - Nazywam się Shaik.

- Maasqini. Sam tu rezydujesz?

- Nie, wczoraj przybyło tutaj trzech mężczyzn z bronią. - Mężczyznę przeszedł zimny dreszcz. - Ale zignorowali mnie i poszli od razu na górę.

- Czy?... Czy oni jeszcze tu są? - Shaik spojrzał badawczo na rozmówcę.

- Nie. Wyjechali dziś w nocy.

- Dziękuję. Mogę coś dla ciebie zrobić?

- Właściwie... to chciałbym się dostać na górę. - Kapitan uśmiechnął się i westchnął z ulgą.


Resztę dnia spędził w pokoju na górze. Był skromnie umeblowany, jeśli pojedynczą szafkę można nazwać meblem. Kapitan już miał się położyć, gdy nagle usłyszał odgłos kroków na parterze. Myśl, że był to kolejny zabłąkany wędrowiec, nie pomagała mu. To mogła być ta trójka asasynów, która wróciła nie znajdując śladów. Kroki na schodach. "Idą po mnie!" pomyślał przerażony. Nie miał wyjścia, musiał uciekać przez okno. Klamka zaczęła drgać, naciskali ramieniem na drzwi! Maasqini otworzył okno i skoczył w ciemność dokładnie w chwili w której puścił zamek. Źle obliczył wysokość i upadł na ziemię krzywo. Nagle poczuł rwący ból w stopie. Przed oczyma zafalowały mu krwiste plamy. Bojąc się, by nie stracić przytomności, zaczął kuśtykać w stronę stajni przytrzymując się ściany. Gdyby tylko udało mu się dotrzeć do stajni. Na dziedzińcu nie było nikogo. "To dobry znak" wymamrotał do siebie i zabrał meldunek. Już miał wsiąść na konia, gdy nagle usłyszał za sobą jakiś szmer. Dobył miecza i błyskawicznie odwrócił się. Pod ścianą, opierając się o kule, stał Shaik. Gdy al Shalan opuścił ostrze, ten zbliżył się, uśmiechając się.

-Teraz to ty potrzebujesz pomocy, co? - Zanim Maasqini zdążył odpowiedzieć, dostał drewnianą laską w twarz i stracił przytomność.


Kapitan ocknął się. Wciąż leżał w stajni, związany sznurem. Nad nim stał Shaik, pewnie stojąc bez kul, czytając raport dla Saladyna.

- Nasz przyjaciel się obudził... Bez kaptura nie tak łatwo mnie rozpoznać, co? - Leżący mężczyzna przypomniał sobie rysy twarzy asasyna z Talbiye. Były rysami Shaika!

- Gdybyś miał przy naszym pierwszym spotkaniu dokumenty, oszczędziłbym ci tego. - Maasqini obserwował powoli zbliżające się ostrze...


Różowy blask poranka zapowiadał kolejny upalny dzień.

  • Data dodania: 19-02-2010
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (2)

1. gnidka28-08-2010, 21:17Różowy blask poranka, co? Ciekawie opisane zabójstwo. Dużo sprytu i finezji.
2. mihaello128-06-2011, 14:49fajne

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
080
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza