Zakon Assassin's Creed


Recenzja

Recenzja filmu "Assassin's Creed"


Pierwsze plotki na temat filmu bazującego na marce Assassin's Creed pojawiły się już w okolicach premiery drugiej części gry, ale potwierdzenie tych doniesień otrzymaliśmy dopiero cztery lata później, kiedy sprawą zainteresował się Michael Fassbender. Od tego momentu fani nieprzerwanie wypatrywali nowych doniesień i plotek na temat filmu, który miał przełamać niesławną klątwę „adaptacji gier wideo”.

Na przełomie lat 2016/17 doczekaliśmy się długo wyczekiwanej premiery, i … film został dosłownie zmiażdżony przez krytyków. Wiele graczy podnosi głosy, że adaptacja jest dla nich, i tylko oceny fanów się liczą. Tak się akurat składa że jestem fanem serii i już film obejrzałem. Spełniam więc chyba wymogi "odpowiedniego recenzenta".

Recenzja zawiera spoilery!
Plakat filmu AC

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli treści. Fabuła filmu kręci się wokół osoby Calluma Lyncha (Michael Fassbender), który jako młody chłopiec był świadkiem, jak jego matka ginie z ręki swojego męża – Jospeha. Od tego wydarzenia mija trzydzieści lat, a dorosły już Callum ma poważne problemy z prawem. Trafia do więzienia, gdzie ma na nim zostać wykonany wyrok śmierci. Ku swojemu zaskoczeniu odkrywa, że egzekucja była farsą, a on został przeniesiony do tajnej placówki Abstergo w Madrycie, gdzie pod czujnym okiem Sophi Rikkin (Marion Cotillard) ma odtworzyć wspomnienia swojego przodka z czasów Hiszpańskiej Inkwizycji – Aguilara de Nerha.

Brzmi zachęcająco, prawda? W wątku głównym czuć naleciałości pierwszej części serii, w której to protagonista nic nie wie o otaczającym go świecie. Daje to sporo możliwości wprowadzenia potencjalnego nowego widza w serię, ale…film robi to strasznie po macoszemu. Problematyczne są już same napisy początkowe. Obraz nawet nie stara się wytłumaczyć, kim są Asasyni i Templariusze, jakie są ich cele i wspólna historia. To sprawia, że niedzielny widz zagubi się w filmie już w pierwszych 30 minutach. Pod tym względem film faktycznie jest przeznaczony „dla fanów”, co dla mnie jest zaletą tylko połowicznie. Przed obejrzeniem liczyłem na otwarcie w stylu intro Assassin's Creed III, gdzie William Miles pokrótce przedstawił kto, z kim, i dlaczego. W filmie niestety tego zabrakło

W trakcie swoich kolejnych sesji w Animusie (tu pochwalę pomysł stworzenia mobilnego dźwigu dla protagonisty – zdecydowanie lepiej ogląda się go w ruchu niż leżącego na fotelu) Callum odtwarza wspomnienia swojego przodka w Hiszpanii roku pańskiego 1492. Celem Aguilara i Bractwa jest uratowanie młodego Ahmeda – syna Muhhamada XII, za którego Templariusze zamierzają zażądać Jabłka Edenu od władcy Grenady. Sekwencje w przeszłości co prawda ogląda się świetnie – w przeciwieństwie do sterylnych pokoi Abstergo są pełne ciepłych kolorów, walki mają świetną choreografię i w większości polegają na pracy kaskaderów, a nie CGI, co mnie cieszy. Świetnym smaczkiem jest także to, że postacie cały czas mówią po hiszpańsku (nie są to więc pojedyncze wtrącenia, do których przyzwyczailiśmy się w grach). Niestety, fragmenty te zajmują łącznie około 20% filmu, co nie pozwala na pełna immersję z postaciami – Aguilar wypowiada w trakcie filmu może z trzy zdania, między nim a jego ukochaną Marią nie czuć chemii, nie przejmujemy się także śmiercią Mentora Asasynów na stosie – w trakcie filmu chyba nawet nie poznajemy jego imienia.

Zdecydowana większość filmu skupia się na akcji we współczesności i perypetiach Lyncha w placówce Abstergo. Nie znaczy to jednak że mamy tu tylko sesje w Animusie i odsyłanie go do pokoju, jak to miało miejsce w pierwszej części gry. Do gry wchodzą inni uwięzieni Asasyni – potomkowie min. Shao Jun, Yusufa Tazima, Duncana Walpole'a i Baptiste. Nie są oni pewni przynależności Calluma, i są wobec niego nieufni. Nic dziwnego, skoro nowy nabytek zaczyna doświadczać efektu krwawienia i trochę tracić zmysły. To znane z serii zjawisko objawia się tu widmowymi wizjami Aguilara, który zdaje się atakować naszego protagonistę. Nie mogąc odróżnić widma od rzeczywistości, Callum zaczyna atakować strażników, którzy siłą zaciągają go do Animusa. Będąc pewnym swojego szaleństwa, Lynch zaczyna śpiewać „Crazy” autorstwa Williego Nelsona (osobiście moja ulubiona scena w filmie). Ale to nie koniec – okazuje się że ojciec Calluma żyje, i znajduje się w tej samej placówce. Aby przeciągnąć młodego Lyncha na swoją stronę, ojciec Sophie - Alan Rikkin (Jeremy Irons) przekonuje go że powinien zabić mordercę jego matki.

Aguilar w akcji

W tym momencie widz liczy na konkretny bagaż emocjonalny przez kolejne sceny – konfrontacja po latach przecież tego wymaga. Jednakże…Callum rezygnuje już po kilku słowach swojego ojca. Okazuje się że decyzja zabójstwa wyszła od jego matki – do ich kryjówki zbliżało się Abstergo, a żywa mogła stać się obiektem testowym do badania wspomnień Aguilara. Nie chcąc do tego dopuścić, kazała swojemu mężowi zabić ją ukrytym ostrzem, po czym to samo zrobić z ich synem – ten jednak nie mógł się na to zdobyć i kazał chłopcu uciekać.

Wyjaśnienie początkowych scen filmu jest co prawda nawet satysfakcjonujące, ale przeszkadza mi zbyt szybka wiara Lyncha w słowa ojca – w końcu planował zabić go przez trzydzieści lat. I tu dochodzimy do kolejnego problemu filmu – zdaje się że nie potrafi ustalić sobie tempa. O ile niektóre sceny dłużą się niemiłosiernie, i można by wyciąć z nich połowę ujęć nie tracąc niczego, to reszta zdaje się gnać na złamanie karku.

I tak powoli zbliżamy się do końca filmu – Callum decyduje się stanąć po stronie Asasynów, nie chcąc by Jabłko trafiło w ręce ich wrogów. Jego ostatnia sesja w Animusie pokazuje Marię i Aguilara obserwującego wymianę między Templariuszem Tomásem de Torquemadą a sułtanem Grenady. Kiedy muzułmański władca otrzymuje zaginionego syna, a Inkwizytor Fragment Edenu, para wkracza do akcji. W trakcie zamieszania ginie Maria (ponownie – brak jakiejkolwiek więzi z postacią), a Aguilarowi udaje się skraść artefakt. Przekazuje go następnie czarnowłosemu, brodatemu jegomościowi w białej koszuli. Nie, niestety nie chodzi o Ezio Auditore, jak pewnie myślała większość publiczności. Człowiekiem tym jest Krzysztof Kolumb, a agenci Abstergo ustalają, że został on pochowany razem z Jabłkiem. Alan Rikkin wraz z córką udają się na miejsce pochówku podróżnika, a w tym samym czasie w placówce dochodzi do buntu więźniów, którzy przejmują nad nią kontrolę.

Jakiś czas później w Loży Templariuszy w Londynie, Alan Rikkin przedstawia zebranym Jabłko, po czym zaczyna je uruchamiać. Zanim mu to się uda, zostaje zabity przez zakapturzonego Calluma, który wraz z innymi Asasynami zabiera Jabłko i niknie w londyńskich dachach…

To tyle jeżeli chodzi o fabułę filmu. Jak można ją podsumować? Historia byłego skazańca, który znajduje nowy cel w życiu po tym, jak wybacza swojemu ojcu, zdecydowanie ma potencjał. Jednakże brakuje jej solidnego szlifu, a szkodzi jej także brak jednolitego tempa.

Co natomiast mogę powiedzieć o aktorach? Michael Fassbender to dla mnie klasa sama w sobie (podobnie jak Jeremy Irons) i nawet jeżeli nie wkładają w rolę całego serca, to ogląda się ich z przyjemnością. Niestety, nie mogę takich pochlebnych słów skierować do Marion Cotillard – zdaję sobie sprawę że wielu ludzi uznaje ją za świetną aktorkę, ale nie mogę się do niej przekonać. Widziałem z nią parę filmów, i zawsze zdawała mi się nie wyrażającym emocji robotem. Nie inaczej jest tutaj – a szkoda, bo jej postać jest jedną z ciekawszych w filmie – córka żyjąca w cieniu wielkiego ojca, która ponad ideały Templariuszy stawia naukę i wyleczenie ludzkości z przemocy. Co do reszty aktorów…to w filmie są. Po prostu. Nie drażnią, ale i nie zaznaczają się tak wyraźnie by ich zapamiętać.

Callum i Alan Rikkin

Muzyka wyraźnie wzoruje się na tej autorstwa Jespera Kyda z pierwszej części gry – dominują tu łagodne ambienty w połączeniu z instrumentami z epoki w tle. Jest to zabieg zdecydowanie na plus, zabrakło mi w nim jednak dwóch rzeczy: nutki elektronicznych dźwięków, z którymi seria eksperymentuje co jakiś czas (ostatni raz zdaje się w Assassin's Creed: Rogue w utworze „Broken Bond”), a także jakiegoś wyrazistego, łatwego do zapamiętania motywu przewodniego, który będzie się nuciło po wyjściu z kina.

Wizualnie film stoi na wysokim poziomie i jest bardzo przyjemny dla oka. Ale to nie wyczyn w obecnych czasach pełnych Transformerów, Avengersów i Mad Maxów. Dziś praktycznie każdy film akcji ma efekty specjalne wysokiej próby. Cieszy mnie nie poleganie tylko na efektach komputerowych – spora część scen została wykonana w plenerze, z użyciem kaskaderów i to widać. Dodatkowo należy pochwalić kilka kreatywnych rozwiązań – nowego Animusa, rozmyty, przypominający dym efekt krwawienia, czy kontrastowe dobranie barw dla dawnej Hiszpanii i współczesności. Do strony wizualnej dodam że jest sporo smaczków odwołujących się do gier z serii – szkoda że większość upchana w jedną scenę rozmowy Calluma z Alanem Rikkinem.

Słowem podsumowania – czy film jest dobry, a może krytycy maja rację? Ujmę to tak – osobiście nie uważam, by obraz był tak zły jak go malują recenzenci. Ma on sporo plusów, ale mimo to uznałbym go raczej za sympatyczny średniak, który można sobie obejrzeć jak nie ma czegoś lepszego pod ręką. Czy przełamał klątwę „adaptacji gier wideo”? Nie jestem pewien – wszystko zależy tu od tego, jak dobry musi być film, by spełniał te kryteria. Osobiście barierę „klątwy” przełamał już dla mnie zeszłoroczny „Warcraft”, który oglądało mi się przyjemnie, a w recenzjach zbierał cięgi.

Ostatecznie w skali dziesiętnej dałbym filmowi 6/10 – ale to ocena od fana serii. Jeżeli oglądający nim nie jest, szybko się zagubi w niuansach i własnych pytaniach, wobec czego mógłby odjąć przynajmniej jeden punkt.


Plusy:

  • + scenografia i kostiumy
  • + kreatywny, nowy projekt Animusa
  • + Michael Fassbender jest dobry w swojej roli, podobnie jak Jeremy Irons
  • + muzyka jest zadowalająca
  • + smaczki dla fanów serii.

Minusy:

  • - brak wyjaśnienia czym są Asasyni, Templariusze, Jabłko Edenu itp. dla nowego potencjalnego widza
  • - niewystarczający czas antenowy dla postaci z części historycznej filmu
  • - Marion Cotillard i aktorzy drugoplanowi nie zapadają w pamięci
  • - motyw zemsty dla głównego bohatera, który zdecydowanie się w serii przejadł
  • - brak równego tempa
  • - głupotki fabularne

Na koniec chciałbym wymienić parę rzeczy, które przeszkadzały mi w szerzej pojętym uniwersum:

  • Na początku filmu Aguilarowi zostaje odcięty palec, jako symbol jego przynależności do Asasynów. Trochę archaiczne, nieprawdaż? Przecież już Altair zrezygnował z tej praktyki, a Leonardo da Vinci zrobił sobie z niej mały żarcik w ACII.
  • Matka Calluma zostaje zabita po to, by Abstergo nie miało dostępu do jej wspomnień genetycznych. Ale co z metodą surogatu? Została ona opracowana w 1981 roku, czyli ok. ośmiu lat przed śmiercią Mary Lynch. Nie mogła ona co prawdy tego wiedzieć, ale mimo tego…po co Abstergo był Callum?
  • Jabłko Edenu pojawia się w trzecim akcie filmu, i zapewne każdy czekał tylko by zobaczyć je w akcji. No, wasza strata, bo uruchomione zostaje ono na jakąś sekundę prze Alana Rikkina, i…nie robi absolutnie nic. Nie rozumiem po co przez cały film mówić jaki to ten artefakt jest potężny, po czym nawet nie pokazać jego mocy.
  • Templariusze (organizacja, która nie działa jawnie i prowadzi swoje intrygi poprzez Abstergo Industries) ma przyozdobioną symbolami krzyży Lożę w centrum Londynu.
  • Do tej ważnej placówki, w której spotykają się członkowie wewnętrznego kręgu, może wejść Callum Lynch odziany w zakapturzony strój Asasyna, po czym jak gdyby nigdy nic zakraść się do prowadzącego przemowę Rikkina i go zabić. Rozumiem że taka logikę można przełknąć w grach, ale w filmie wygląda to komicznie.
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (29)

15. Balum10606-01-2017, 18:15Mi się wydaje, że to Jabłko z filmu jest tego typu co to co Arno znalazł (w tym dodatku). Ale i tak najlepsze jest to, że replika którą można kupić (którą posiadam), przedstawia zupełnie coś innego niż jabłko z filmu. W filmie jest metalowe, z znanymi wzorami, a replika wygląda jak kawał bursztynu z nierówną chropowatą powierzchnią, z wyszczerbionymi miejscami i zupełnie innymi wzorami. Zagięło mnie to xD
16. hexer06-01-2017, 20:04Byłem na filmie, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył mimo wielu złych recencji m.in. na kanale Tylko kino na YT i oczywiście się z nią nie zgadzam. Film oceniłbym 7,5/10. Gra aktorska na bardzo wysokim poziomie, sceny walki dynamiczne i bardzo efektowne. Mogły by był trochę dłuższe, ale od tego raczej będzie kontynuacja filmu :) Jedyny minus jaki mogę wystawić to scena z obcinaniem palca - dla mnie osobiście trochę absurdalna skoro wiemy z gry że Leonardo da Vinci ulepszył ostrze dla Ezio i było to pare ładnych lat wcześniej niż zaprzysiężenie hiszpańskiego asasyna.Generalnie mocno polecam - i oczywiście w ogromnej większości przeważała płeć męska (trudno się dziwić) ;)
17. hexer06-01-2017, 20:06@hexer: na sali przeważała płeć męska ;)
18. Malina_on507-01-2017, 01:18To i ja dorzucę coś od siebie, przy okazji odnosząc się do powyższej recenzji i dając do myślenia :)
Dla mnie film był bardzo dobry. Fajnie skonstruowana, wartka akcja. Dobry motyw z nowym animusem, choć dziwi mnie wielkość urządzenia, podczas gdy jest Helix już, ale z drugiej strony bardzo dobrze oddaje on to, co dzieje się w odtwarzanych wspomnieniach. Przy czym za mało technologicznych i technicznych wyjaśnień. Przydałby się głębszy opis działania, więc rzeczywiście jest tu ten wspominany brak wprowadzenia. Nie mniej jednak nie mówiłbym o tym braku tak drastycznie, gdyż pewne rzeczy pojawiają się w trakcie trwania filmu, są wplecione, a nie sucho przedstawione. Efekt krwawienia, działanie Animusa - naprawdę świetny pomysł i wykonanie na przedstawienie tego.
Sprawa uciętego palca - zwróćcie uwagę na rok! Ezio chyba nawet nie ruszył jeszcze do Turcji! A co dopiero mówić o Hiszpanii, gdzie nowinka techniczna od Leo mogła jeszcze nie dotrzeć. Bractwa różnych krajów się przenikały, ale trochę to trwało.
Aktorzy: no rzeczywiście racja... Dominująca rola Ironsa (uwielbiam i pasuje na templariusza, a grał Rodrigo Borgię w serialu o tejże rodzinie) oraz Fassbendera (od czasu obejrzenia go w roli Magneto gość coraz bardziej mnie hipnotyzuje i fajnie, że tak się zaangażował w AC, bo mogliśmy go zobaczyć w napisach jako jednego z producentów). Marion... Mogło być lepiej, to fakt. Jest taka mało żywa w roli panny Rikkin, czegoś brakuje. Reszta miała niewiele czasu na pokazanie i przyznaje rację w punkcie "brak przywiązania do postaci Marii i mentora", choć Maria już zdążyła trochę poruszyć serce. Cieszy mnie też obecność potomka Baptiste, który to był potomkiem uwielbianego przeze mnie Adewale.
Muzyka: nie narzucała się aż tak mocno, zbyt mocno zaangażowałem się w obraz, żeby móc docenić ją w pełni, ale zgrzytu nie było i na pewno na plus :)
No i najlepsze na koniec - SMACZKI:
Trochę ich było. Jako pierwszy - osoba Alana Rikkina, która jest ogromnym łącznikiem z wydarzeniami z gier. Do niego jeszcze wrócę.
Narzędzia. Przez chwilę myślałem, że pojawiły się bombki z Revelations, ale były to "tylko" bomby dymne. Co ciekawe, identyczne ukazały nam się w scenie przekazania Jabłka w przeszłości i w walce w siedzibie Abstergo we współczesności. Ukryte ostrze w pełnej krasie. Przyznam, że zdziwiły mnie wystrzeliwane liny w czasach hiszpańskiej inkwizycji... Rodzeństwo Frye miało się na kim oprzeć?
Scena decyzji Calluma przed tym, jak reszta Asasynów przyszła po niego - czy wśród "duchów" tylko ja widziałem Arno? Poznaliście jeszcze kogoś?
Jabłko Edenu? Rzeczywiście wyglądało jakoś inaczej. Aż myślałem, że Templariusze znaleźli podróbę. A że nie zostało w pełni użyte... Dobrze! Robią smaka! Szczególnie osobom rozpoczynającym przygodę z AC od tego filmu. A osoba Kolumba... Zachodziłem w głowę, kto to do cholery jest do momentu, aż nie powiedzieli. Shame on me, że nie zdążyłem się kapnąć. Spotkania wewnętrznego kręgu nie skomentuję szerzej jak: trochę naciągane, a krzyże są obecne gdzieś cały czas. "Najciemniej pod latarnią" xD
A teraz trochę o tym, co na może czekać, co mnie zastanawia.
Jak mają się wydarzenia współczesne z filmu do próby zdobycia całunu w Londynie przez Rebeccę, Shauna i Galinę? Chodzi mi o ramy czasowe obu zdarzeń. W każdym razie film wprowadza nowość. Nowe postacie, których losy mogą się zetrzeć ze znanymi nam wcześniej bohaterami. Wiemy teraz, że Asasyni mają Jabłko, a Templariusze całun. Co dalej? Wiemy też, że nie żyję Alan Rikkin, a easter egg z Watch Dogs podpowiada, że zginął też Olivier Garneud (czy jak to się tam pisało). To znaczy, że Templariusze stracili dwie dość istotne osoby. Nie wspominając już o Vidicu, ale to już trochę prehistoria xD Film zdaje się pokazał nam też wielkiego mistrza templariuszy, którym jest kobieta. Ubisoft otwiera sobie tymi szczegółami nowe możliwości. A wracając do Rebecci Crane... Martwię się. Bardzo mnie ciekawi, co z nią.
Jeszcze jedno mi się przypomniało: pokaż efektu krwawienia w filmie i tego, jakoby co niektórzy oszaleli... Przypomniała mi się Galina i jej rodzina... A śpiewanie "Crazy" było genialne!
Niecierpliwie czekam na kontynuowanie wątków z tego filmu. Oby w kolejnej ekranizacji, ale też w grach :) Ale się rozpisałem xD
19. Aquila88607-01-2017, 13:53@Malina_on: nie przewidziało Ci się, też go zauważyłam - Callum jest potomkiem Arno i dlatego zobaczył go wśród duchów swoich przodków ;)
20. Malina_on507-01-2017, 14:57To rodzina?! Kurde, trzeba poszukać drzew genealogicznych xD
21. DarthDestruktor1007-01-2017, 15:14@Malina_on: "Sprawa uciętego palca - zwróćcie uwagę na rok! Ezio chyba nawet nie ruszył jeszcze do Turcji! A co dopiero mówić o Hiszpanii, gdzie nowinka techniczna od Leo mogła jeszcze nie dotrzeć. Bractwa różnych krajów się przenikały, ale trochę to trwało." - Skoro tak, to czemu przed powstaniem ten nowinki technicznej Giovanni Auditore nie ma odciętego palca? Ano dlatego że to nie nowinka i wprowadził ją Altair w swoim kodeksie. "Zachodziłem w głowę, kto to do cholery jest do momentu, aż nie powiedzieli. " - Może dlatego że właściwie nie wiemy, jak wyglądał historyczny Krzysiek Kolumb.
22. Malina_on507-01-2017, 16:25@DarthDestruktor: Z tym uciętym palcem rzeczywiście się nie będę kłócił :) Przede wszystkim, wymagałoby to dokładnego przejrzenia wszelkich materiałów, a w tej chwili nie jestem przygotowany. Co do Kolumba, to zdawało mi się, że gdzieś już jego nazwisko padło, ale w sekcji o Fragmentach Edenu i ich posiadaczach go nie ma. Teraz można już dodać :D
23. DeadExit1007-01-2017, 16:41@Aquila88: No i moja genealogia znowu do poprawy...ehhh
24. Aquila88607-01-2017, 17:10@Malina_on: @DeadExit: Psikus :D Sofia w trakcie filmu powiedziała Callumowi, że od dawna go obserwowali i pokazała mu tablicę z jego historią - właśnie na niej była wzmianka, że jest potomkiem francuskiego asasyna ;)
25. DeadExit1007-01-2017, 21:31@Aquila88: Podczas seansu nie przyglądałem się tej tablicy. Przy następnej wizycie w kinie będę skupiał się na smaczkach.
26. PL-A1008-01-2017, 10:21@DeadExit: Jeśli znajdziesz jakieś smaczki to możesz o nich wspomnieć na forum w "Smaczki w filmie AC" ;)
27. DeadExit1008-01-2017, 10:52@PL-A: Na pewno zrobimy kiedyś artykuł poświęcony ciekawostką umieszczonym w tym filmie, ale do tego muszę poczekać aż film ukaże się na blu-ray.
28. PL-A1008-01-2017, 14:27@DeadExit: Pozostaje, więc tylko czekać na wersję blu-ray. Jak już wyjdzie to chyba obejrzę ten film ze sto razy XD
29. Gordon811-05-2017, 00:26Właśnie obejrzałem ten film i już tego żałuję

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
0100
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza