Zakon Assassin's Creed


Konkurs #35


Konkurs #35 - Adam i Ewa

- Ewa. Ewa, czas wstawać do pracy.

- Nie chcę...

Ewa odwróciła się na łóżku w kierunku ściany. Adam nie miał pojęcia, jak się zachować - nigdy wcześniej to się nie zdarzyło. Wiedział, że oboje muszą stawić się na porannej zmianie i nigdy nie zastanawiał się, czy lubił pracę, którą razem wykonywali z Ewą. Tak naprawdę zawsze czuł radość na myśl o czekającym go dniu, uwielbiał poranki i ciepłe promienie słońca, lubił karmić i oporządzać konie i uwielbiał pielęgnować rośliny, dzięki którym cała społeczność mogła przeżyć. Wszystkie czynności wykonywał niezmiennie od dziesięciu lat. Coś sprawiało, że mimo monotonii, był bardzo szczęśliwy.

- Musimy iść. Chodź - powiedział miękko.

- Niczego nie rozumiesz. Czuję się jak konie, którymi się opiekujemy. Mają wszystko, czego im trzeba. Jedzenie, dach nad głową, a jak zachorują, to zaraz zjawia się lekarz i doprowadza je do porządku. Ich jedynym sensem istnienia jest pracować, bo im tak każemy i rozmnażać się, bo potrzebujemy więcej zwierząt. Nie chcę takiego życia, w którym musimy podporządkować się woli bogów. Oni nie są bogami. Oni są dla nas tym, czym my jesteśmy dla tych biednych koni. Tyranami, którzy odebrali im to, co najważniejsze...

- Ale mamy to, co najważniejsze. Dokładnie to, co mówisz. Mamy co jeść, gdzie spać, no i mamy siebie...

- Wolność! - Ewa niemal krzyknęła. - Wolność jest najważniejsza, Adamie. Jak możesz tego nie widzieć... Nie chcę żyć tak, jak każą mi inni. Dlaczego razem mamy opiekować się końmi, dlaczego mamy przez cały dzień zginać grzbiet nad jakąś durną marchwią!? Tylko dlatego, że oni nam każą. Nie dla siebie to robimy. Robimy to dla tych... bogów. A oni stają nad nami z tymi świetlistymi kulami w rękach i mówią: lubicie być naszymi niewolnikami. Lubicie pracę. I wszyscy potakujemy, że lubimy. Pewnie tak wszyscy czują. Ale ta kula... ta kula na mnie nie działa!

Adam usiadł na skraju łóżka. Ewa powoli podniosła się, objęła kolana rękami i zaczęła powoli się kołysać.

- Bez nich byśmy sobie nie poradzili - zaczął tłumaczyć. - Przecież... Nie wiedzielibyśmy, co robić. Bo wiesz, też czasem miałem takie myśli, że musimy służyć panom, ale nigdy nie znalazłem odpowiedzi na pytanie, jak to byłoby bez nich.

Ewa umilkła i spojrzała z wdzięcznością na Adama. Od dawna podejrzewała, że on również nie czuje działania kuli. Nie zachowywał się dokładnie tak, jak inni ludzie - jakby zupełnie nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Powoli zsunęła się z łóżka. Znalazła niewielką torbę przypinaną do ramienia i zabrała ją ze sobą.

- Zanim pójdziemy do pracy, chcę ci coś pokazać.

Gdy wyszli na zewnątrz, wstawał blady świt. Ewa ze smutkiem obserwowała innych ludzi, którzy niemal nieprzytomnie snuli się po stajniach. Kiedy próbowała zagadnąć któregoś z nich, otrzymywała tylko proste informacje, który koń zachorował, która klacz się oźrebiła. Gdy jednemu z nich zadała pytanie, co sądzi o wolności, usłyszała, że życie w tej społeczności jest najlepsze. Więcej się nie odzywała. Próbowała tak, jak inni, poruszać się z lekko opuszczoną głową. W sercu jej szalał jednak pożar.

Adam niechętnie wymknął się razem z nią, kiedy pozostali pracowali. Zdawało się, że nikt nie zwrócił na nich uwagi. Ewa zmierzała prosto ku środkowi enklawy, gdzie rosło olbrzymie drzewo. Adam bał się, wiedział, że zbliżają się do zakazanego miejsca. A jednak ciekawiło go, co takiego odkryła jego żona.

Ze szczytu drzewa prowadziły dziwne rury. Ewa pewnie chwyciła jedną z nich i wdrapała się na górę.

- Hej, widzisz to?

Adam zmrużył oczy, bo przedmiot, który Ewa miała w ręku, emanował zbyt jasnym światłem. Nagle poczuł ogromne zmęczenie. Zrozumiał, o czym mówiła wcześniej. Spojrzał na swoje spracowane, zniszczone ręce i poczuł, że wcale nie ma ochoty sprzątać po koniach i wyrywać chwastów przez cały dzień. Tymczasem z budowli, gdzie rezydowali bogowie, wyszedł jeden z nich. Adam szybko wdrapał się za Ewą. Okazało się, że na szczycie drzewa, w dziupli, jest piedestał, na którym przed chwilą spoczywał świecący przedmiot. Teraz, kiedy nadszedł bóg, nie mogli zejść.

- To mój ojciec - szepnęła Ewa, wskazując na sunącą ku stajniom postać.

- Że jak?!

- Nigdy ci tego nie mówiłam, ale ja nie czułam działania kuli dlatego, że jeden z nich, z bogów, jest moim ojcem. Moja matka kiedyś mi powiedziała... Zobacz, jest taki piękny, przystojny... Nie mogła mu się oprzeć. A wiesz, że ten typ ma słabość do... niewolnic. Zresztą, nie on jeden. Myślę, że ty też nie jesteś zwyczajny. Przecież nie znasz swojego ojca, nigdy go nie widziałeś. Albo widziałeś, jak sobie spaceruje i wydaje rozkazy, tylko nie miałeś o tym pojęcia.

Tymczasem bóg wyprowadził ze stajni jakąś kobietę, która szła za nim potulnie i przez chwilę z nią rozmawiał.

- Myślisz, że oni...

- Nie wiem. Ale... Adam, musimy uciekać! Wiedzą, że tu jesteśmy! Zabiją nas!

- Że co?

- Ta kobieta powiedziała mu, gdzie poszliśmy. A mi powiedziała ta świecąca kula. Uciekajmy!

Adam zeskoczył na dół. Ewa tuż za nim. Pędzili, jakby goniło ich stado piekielnych ogarów. Wpadli przez otwierające się przejście do jednej z budowli, przeskoczyli przez jakieś metalowe konstrukcje i wybili okno, by błyskawicznie zacząć wdrapywać się po zewnętrznej ścianie. Minęli kuźnię, gdzie słychać było miarowe uderzenia młotów. Przez moment zobaczyli, że na środku kuźni też leży kula, ale nie mieli czasu się przyglądać. Wdrapali się na sam szczyt budowli, gdzie ich oczom ukazał się wspaniały widok na wielką, pokrytą śniegiem górę.

Ewa wyjęła z torby kulę.

- Adamie, mam ją!

- Ewo!

- Uważaj!

Transmisja została przerwana. Obraz rozmył się, pokazało się kilka zero-jedynek, po czym na ekranie Animusa wyskoczył komunikat, że dalsze wspomnienia są zbyt zamazane, by można było je kontynuować.

  • Autor: Samozuo
  • Data dodania: 28-11-2016
Książka Assassin's Creed - oficjalna powieść filmu wydawnictwa Insignis

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
220
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza