Zakon Assassin's Creed


Konkurs #35


Konkurs #35: Odsiecz Wiedeńska

Ciemność. I tępy ból z tyłu głowy – to, co mnie przywitało to tym, jak odzyskałem przytomność.

Wtedy, jak nieproszeni goście, boleśnie zaczęły pojawiać się wspomnienia tego, co wydarzyło się wcześniej. Zanim upadłem. Coś na dole huknęło, a baszta nad nami eksplodowała, wtórując odgłosowi wystrzału dźwiękiem sypiących się kamieni i ostatnimi wrzaskami moich kompanów. Przysiągłbym, że widziałem ludzką rękę wśród gruzu lecącego w moją stronę. A potem nastała cisza.

Zaraz, to ja leżę?

Otworzyłem oczy. Wąskimi stróżkami napływał do nich pot. Odruchowo przyłożyłem dłoń do swojej stroni aby go zetrzeć, ale zamiast przyjemnego ciepła własnej skóry poczułem zimno metalu. Miałem założoną na prawą dłoń stalową rękawicę, całą umazaną we krwi. Miałem tylko nadzieję, że ta krew nie jest moją własną.

Podniosłem się i wykonałem krok tak niepewny, jakby był moim pierwszym w życiu. Głowa bolała jakby miała eksplodować, nawet po największych karczemnych pijackich zabawach nigdy czegoś takiego nie czułem.

Znalazłem jakiś miecz. Kiedyś musiał być piękny, dwuręczny. Takim orężem musiał się posługiwać jakiś zaprawiony w bojach zabijaka, przypominający Herkulesa czy innego Hektora, o którym lubiła czytać mi matka. Kiedyś marzyłem, żeby być jednym z tych greckich herosów. Chwała, sława, posąg trwalszy niż ze spiżu, bla, bla… każdy chce walczyć wtedy, kiedy jest spokój, a gdy przychodzi co do czego… cóż, wtedy zazwyczaj chce się już tylko żyć, nieważne jakim kosztem.

Chwyciłem za oręż. Był dla mnie zbyt ciężki, pewnie nawet w pełni sił nie byłbym w stanie nawet nim machnąć. Ale do podpierania się nadawał. Pomógł mi podejść na skraj muru. Powoli spojrzałem w dół.

I dopiero wtedy zrozumiałem, że bitwa nadal trwa.

Turcy wygrywali. Wstrzymali ogień, ponieważ nie musieli już strzelać. Wchodzili po drabinach, jak gospodarz, który wdrapuje się przez okno do swojego domu, ponieważ zacięły mu się drzwi. Czuli się jak u siebie.Turcy wygrywali… czyli my przegrywamy. Ostatnie linie oporu w mieście prędzej czy później upadną, nie powstrzymają tej islamskiej zarazy ani pokracznie usypane barykady ani białe flagi. Nie będzie litości.

-Aniele Boży, Stróżu mój…

Te zwłoki oparte o pozostałości baszty mówiły, chociaż twarz nie posiadała już nic przypominającego nawet usta. Dziwnie ironicznie brzmiały te słowa modlitwy na polu bitwy, która toczyła się w imię religii. Kogo Ty wzywasz, człowieku? Anioła? On Ci już szykuje łóżko w niebie, jest zbyt zajęty, żeby do Ciebie przyjść i Ci pomóc.

A może w ogóle cały czas miał ciekawsze rzeczy do zrobienia?I wtedy to usłyszałem. Tętent kopyt. Wielu kopyt. Ale to nie był taki dźwięk jak uderzenia okutych koni ciągnących wozy na targ w centrum Wiednia. To były ciężkie uderzenia, równe, rytmiczne, ale szybkie. Tak szybkie, że aż bijały się w jeden długi świst.

A może ten świst to co innego? Coś jakby pióra na wietrze, jak tupot aniołów takich jak ten, którego wzywał jeden z moich byłych kamratów.Z dymu wyłoniły się anioły. Skrzydlate postacie, leciały ku nam niczym anielska odsiecz dla ostatnich obrońców jedynej słusznej wiary. Zaczęły opuszczać długie kawałki drewna, które przypominały ten patyk, którym karała nas nauczycielka w szkole, kiedy robiliśmy coś nie tak, jak sobie życzyła. Jakby te wszystkie anioły chciały ukarać wszystkich Turków za to, co tutaj uczynili. Jakby scena z jednego z naszych witraży w kościele, które przedstawiały Sąd Boży.

Jedyne, co tutaj się nie zgadzało, to konie. Od kiedy anioły jeżdżą na koniach?

-Polacy! To Polacy! – usłyszałem gdzieś z boku. – Nie wierzę! Przybyli z odsieczą! Husaria przybyła!

Husaria? Kiedyś mój wuj, który był najemnikiem w Rosji opowiadał mi o polskiej szlachcie, która miała dziwny zwyczaj noszenia skrzydeł w czasie walki. Nie wierzyłem, myślałem, że tylko zmyśla, jak wtedy, gdy mówił, że jak się zje smalec z kota to mężczyźnie szybciej wyrastają wąsy. Głupi wujek. Nie tylko mi wąsy nie urosły, ale i szczurów zrobiło się więcej.

A tym czasem anielski klin wbił się w szeregi Turków. Zaczęli strzelać, ale tak panicznie, że chyba więcej kul trafiło w ich własnych pobratymców niż w Polaków. Uniosła się kolejna chmura dymu, rozbrzmiały kolejne krzyki w obcych językach.

Znowu nastała ciemność.

Zdjąłem okulary. Zgrzałem się jakbym biegał godzinami po boisku. Przetarłem pot z czoła, czułem jak wsiąka z moją rozgrzaną dłoń.

-I jak się Panu podobało? –spytała się elegancko ubrana kobieta siedząca obok za biurkiem.

-To było takie realne. Jakbym był tam osobiście! Coś niesamowitego.

Kobieta uśmiechnęła się szeroko. – Prawda? A to dopiero wersja demonstracyjna. Po wykupieniu pakietu Premium oprócz obrońcy Wiednia czy janczara dostaje Pan również możliwość wcielenia się w króla Sobieskiego oraz wezyra Kara Mustafy.

-Biorę! –odezwałem się bez zastanowienia. – Zawsze chciałem zobaczyć Odsiecz Wiedeńską. A tutaj czuję, jakby nie tylko zobaczył, ale również był w samym środku wydarzeń, jakbym odtwarzał swoje własne wspomnienia.

Wstałem z tego nietypowego fotela i skierowałem się w stronę drzwi. Odwróciłem się i po raz ostatni spojrzałem wtedy na zagłówek z napisem „Animus”. Coś niesamowitego! Czego to Ci twórcy gier jeszcze nie wymyślą?

I wtedy miła kobieta powiedziała coś, czego do dziś nie jestem w stanie zrozumieć. I jeszcze ten dziwny uśmiech…

-Nawet nie wie Pan, jak bardzo ma Pan rację…

  • Autor: Gajos
  • Data dodania: 28-11-2016
Książka Assassin's Creed - oficjalna powieść filmu wydawnictwa Insignis

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
150
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza