Zakon Assassin's Creed


Recenzja Assassin's Creed Chronicles: China

Jeśli oglądaliście film Assassin's Creed: Embers, przedstawiający ostatnie dni życia Ezio Auditore da Firenze, z pewnością zapamiętaliście sympatyczną asasynkę, Shao Jun, która uciekła z Chin, by szukać pomocy u włoskiego mentora. Gdy wracała do ojczyzny, Ezio podarował jej szkatułkę, której zawartość pozostawała do niedawna tajemnicą. Jeśli ciekawi was, co dalej robiła Shao Jun i czy udało się jej odbudować rozbite Bractwo, a także jakie były dalsze losy puzdra, odpowiedzi na swe pytania znajdziecie w Assassin's Creed Chronicles: China.

Fabuła Assassin's Creed Chronicles: China nie jest zbyt rozbudowana i nie oferuje niczego zaskakującego. Jest to opowieść o zemście, która nie przynosi ukojenia, o zdradzie, o Templariuszach pragnących zagarnąć dla siebie artefakty Pierwszej Cywilizacji i bohaterce, która jako jedyna może pokrzyżować im plany. Opowieść została przedstawiona w formie przerywników filmowych oraz wpisów w Bazie Danych Animusa. W Bazie Danych odblokowujemy również informacje o przeszłych wydarzeniach (z Assassin's Creed: Embers), ludziach, lokacjach i przedmiotach, jakimi posługiwała się Shao Jun.

Ezio dobrze wyszkolił Shao Jun, przekazując jej swą wiedzę. Shao może walczyć, ale jej specjalnością jest ukrywanie się przed wzrokiem strażników i przemykanie obok nich niepostrzeżenie, aby na końcu dopaść swój cel i odebrać mu życie. Zgodnie z kodeksem asasynów - działaj w tajemnicy i powstrzymaj swe ostrze, zanim trafi w ciało niewinnego.

Assassin's Creed Chronicles: China jest grą skradankową, w której poruszamy się zasadniczo w dwóch wymiarach, starając się unikać strażników. Pole widzenia przeciwników jest wyraźnie zaznaczone, zatem zawsze wiemy, w którą stronę patrzą i możemy przemykać od kryjówki do kryjówki, wykorzystując dogodne momenty. Co prawda w teorii można też walczyć, ale zdecydowanie jest to gorsza opcja. Aby nie dać się wykryć, nie zabijając przy tym nikogo, musimy nabrać nieco wprawy i uzbroić się w cierpliwość, czekając aż strażnik przejdzie bądź skieruje wzrok w inną stronę.

Za przechodzenie poziomów bezbłędnie otrzymujemy najwyższą rangę - Cień Złoto - co przekłada się na punkty, punkty z kolei pozwalają odblokować nowe umiejętności. Wdawanie się w walkę jest zatem mało opłacalne, a ponadto zazwyczaj kończy się źle, gdyż Shao Jun ma na początku tylko jeden pasek synchronizacji. Później zdobywa trzy dodatkowe paski, ale musi walczyć z silniejszymi przeciwnikami, którzy potrafią np. blokować ciosy albo strzelać seriami, więc i w tym wypadku nie ma mowy o zbyt wielu pomyłkach. Zabawa w zabijakę może była dobra dla Ezio, ale Shao musi działać skrycie. Alarm jest łatwo wywołać, na szczęście gęsto rozmieszczone punkty kontrolne pozwalają powtarzać poszczególne fragmenty, póki nie zdobędziemy upragnionej rangi.

Zdecydowanie najprostszym (a przy tym nie najgorzej punktowanym) rozwiązaniem jest eliminowanie strażników po cichu, zwłaszcza przy pierwszym podejściu do gry, kiedy jeszcze nie znamy poziomów i czasem musimy kilkakrotnie przemierzać tę samą trasę, by podnieść jakąś znajdźkę albo zrealizować dodatkowy cel. Mapa w żaden sposób nie podpowiada, którędy dostać się do żądanego miejsca.

Assassin's Creed Chronicles: China zostało podzielone na dwanaście sekwencji. Nie są to zbyt rozbudowane etapy, toteż ukończenie gry wprawnemu graczowi zajmie jeden dłuższy wieczór. Dotarcie do napisów końcowych to około 4-5 godzin zabawy. Pozbieranie wszystkich znajdziek i realizowanie dodatkowych celów misji wydłuża czas rozgrywki o kolejne 2-3 godziny. Ambitni zapewne spędzą przy China znacznie dłużej, starając się osiągnąć na każdym etapie rangę Cień Złoto. Po ukończeniu gry raz otrzymujemy dodatkowo dostęp do dwóch nowych trybów: Nowa Gra Plus (gdzie zdobywamy dwukrotnie więcej punktów i możemy odblokowywać dodatkowe zdolności) oraz Trudna Gra Plus, w której mamy tylko jeden pasek synchronizacji, a wrogowie wykrywają nas znaczne szybciej. Sądzicie, że jesteście dobrzy w skradankach? W China możecie przetestować swe umiejętności.

Prócz etapów skradankowych, od czasu do czasu zdarzają się sekwencje ucieczek. Shao musi wówczas bezbłędnie przeskakiwać nad przeszkodami oraz eliminować strażników z wślizgu lub wyskoku (jeśli wda się w walkę, jest to pewna śmierć).

Sterowanie za pomocą myszy i klawiatury w Assassin's Creed Chronicles: China nie jest zbyt wygodne, gdyż co chwilę musimy zmieniać ułożenie dłoni, przez co często zdarza się trafiać w niewłaściwe klawisze. Szczególnie uciążliwe jest to podczas walki, kiedy atakujemy LPM/PPM, a blokujemy za pomocą C, C+A lub C+D, jak również podczas ucieczek (spróbujcie wcisnąć jednocześnie D+Shift+Ctrl - da się, ale trudno mówić o komforcie).

Assassin's Creed Chronicles: China jest zupełnie inną grą niż wysokobudżetowe produkcje z serii Assassin's Creed. Tytuł ten adresowany jest przede wszystkim do miłośników skradanek, co dla graczy przyzwyczajonych do właściwie niezwyciężonego Ezio czy Edwarda może być lekkim szokiem. Choć mechanika rozgrywki jest zupełnie inna, w China nie zabrakło takich elementów, jak synchronizacja punktów widokowych, skok wiary, orli wzrok czy ukryte ostrze. Zdecydowanie jest to gra warta zakupu - cena sugerowana wynosi 40zł (a można znaleźć o kilka złotych taniej).

  • Autor: Wega
  • Data dodania: 29-04-2015
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (10)

1. DeadExit1029-04-2015, 15:38Świetna recenzja. Sama gra jest powiewem świeżości w marce AC. W przyszłości na pewno chętnie zagram w ten tytuł :)
2. DarthDestruktor1030-04-2015, 14:35Dla mnie ważniejsze że kolejne części Chronicles mogłyby wyjaśnić wątki uznane za "nudne?" dla dużych gier - Altair w Mongolii, dalsze losy Connora itp.
3. Sibir777603-05-2015, 18:03@DarthDestruktor: Najbardziej irytuje, że Ubisoft nie dokańcza historii bohaterów... "Dalsze losy Connora są nieznane", "Dalsze losy Arno są nieznane", "Dalsze losy Shaya są nieznane"... i kto wie czy chodzi o "nudne" wątki :D
4. DarthDestruktor1003-05-2015, 18:49@Sibir777: Mnie bardziej irytuje że ciągle lecą na zemście za coś. Black Flag było miłą odskocznią dopóki Mary Read się nie zeszło. Potem to w zasadzie znów zemsta.
5. NinjaChicken604-05-2015, 16:40Bardzo fajnie napisane.
6. KacperCreed408-07-2015, 18:15CutScenki wyglądajom jak rysunki z Chińskich zwojów.
7. ik147727-09-2015, 18:37Świetna recenzja :D
8. MissSilentMegan412-10-2015, 20:54Nie grałam w tą grę. Ale bardzo mnie ciekawi co było w tej szkatule?
9. DeadExit1013-10-2015, 08:18@MissSilentMegan: Ta szkatuła to Puzdro Prekursorów. To samo, które Ezio podarował Jun, a potem trafiło w ręce Shay'a w AC: RG.
10. Wyklęty828-01-2016, 12:49Za pewne i ja zagram z China, ale muszę poczekać ok. 2 lat, aby uzbierać kasę na sprzęt :D

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
100
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza