Zakon Assassin's Creed


Assassin's Creed Rogue - Legendarne Bitwy

Znane z ubiegłorocznej odsłony Legendarne Okręty, które okazały się nie lada wyzwaniem, powróciły ponownie w Assassin's Creed Rogue - tym razem w postaci całych bitew. Teraz oprócz wyjątkowo niebezpiecznego przeciwnika, musimy uporać się z towarzyszącą mu flotą mniejszych jednostek. Jednak dla wytrawnego wilka morskiego jakim jest Shay Patrick Cormac i jego postrachu Północnego Atlantyku - Morrigan, takie zadanie to błahostka. Postawmy więc żagle, wytoczmy działa i przy gromkich krzykach załogi poślijmy naszych przeciwników na dno! O naszych spektakularnych zwycięstwach będą opowiadać w tawernach i na królewskich dworach, a może nawet zapisane zostaną w szantach?


Piraci zaginionego wieku

Jeżeli uważacie, że wraz z przejściem Edwarda do stanu spoczynku z mórz zniknęły wszelakie szumowiny, łotry różnego rodzaju, to mylicie się wielce. W drugiej połowie XVIII wieku po północnym Atlantyku grasowało mnóstwo piratów i korsarzy - takich jak choćby Charles Henri d'Estaing. Swoimi działaniami jedynie dolewali oliwy do ognia w konflikcie Brytyjczyków z Francuzami o kolonie. Tylko młody Templariusz zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie ze sobą niosą. Czas więc ukrócić bezprawie na północnych wodach i stoczyć decydujące starcie z siostrzanymi jednostkami - Pielgrzymem i Kotłem.

Bitwa

Do tej bitwy nie potrzebujemy praktycznie pełnego ulepszenia Morrigan. Wystarczy 80% synchronizacji uzbrojenia i nieco strategii, aby bez wysiłku rozgromić przeciwników. Asystujących jednostek warto pozbyć się od razu, gdy znajdą się w zasięgu moździerza. Jeżeli zdążymy, kilka pocisków można posłać w jeden z okrętów flagowych. Uważać należy, aby nie znaleźć się między nimi, gdyż krzyżowy ogień może porządnie nas uszkodzić. Mamy tę przewagę, że sojusznicze jednostki, choć nie pomogą nam skutecznie w eliminacji, zbiorą pierwszy ogień, a my w tym czasie będziemy mogli pozbyć się całej eskorty nieprzyjaciela. Następnie warto oddalić się i ostrzelać jeden z naszych głównych celów. Podczas zbliżenia należy unikać taranowania burty - obrażenia będą niewielkie, a my narazimy się na potężną salwę.

Dla pewnych siebie sterników, którzy chcą zagrać ostrzej, proponuję wpłynąć między parę, kiedy będzie dostatecznie blisko siebie i uniknięcie ognia w taki sposób, aby towarzysze nawzajem się ostrzelali. Do tego momentu walka nie powinna być szczególnie wymagająca. Kiedy jednak poślemy na dno pierwszą jednostkę, druga będzie chciała pomścić kamratów atakując bardziej agresywnie. Jeżeli zostało nam dużo pocisków moździerzowych, warto utrzymać dystans, a jeżeli zajdzie potrzeba, wycofać się, zostawiając za sobą płonący olej. Jeśli brakuje nam amunicji, nasz ogień burtowy najlepiej będzie skupić na rufie. Nie możemy jedynie dopuścić do bezpośredniego zwarcia z wrogą jednostką - nawet gdy użyjemy ciężkich kul, większa moc rażenia przeciwnika sprawi, że nie będziemy mieli dużych szans. Nieco desperackim krokiem, lecz również skutecznym, będzie staranowanie dziobu, a następnie odwrócenie się bokiem i oddanie strzału, po czym szybkie oddalenie, zanim przeciwnik dosięgnie nas działami burtowymi. Prowadząc ostrzał z daleka należy wystrzegać się pocisków z moździerza - obszar ich rażenia nie jest oznaczony na wodzie, więc łatwo je przeoczyć w bitewnym zgiełku, lecz odpowiednio szybka reakcja umożliwi skuteczne wyminięcie.

Zatopienie jednostek jest bardzo widowiskowe i można się zastanawiać, czy to ogień z wybuchającej ładowni, czy też wstąpienie diabelskich piratów w bramy piekieł. Tak czy inaczej, spełniliśmy swój obowiązek, a także zyskaliśmy pokaźną nagrodę, która z pewnością pomoże nam ulepszyć okręt lub kupić nowy ekwipunek.


Bitwa o Labrador

Półwysep Labrador jest strategicznym punktem w konflikcie między Królestwami Francji i Wielkiej Brytanii o Północne Kolonie. Nie można pozwolić Francuzom dłużej sprawować kontroli na okalających go wodach. Otrzymujemy dowodzenie nad flotą, której zadaniem jest przerwanie blokady w celu przełamania impasu w tym rejonie. Wspomagają nas cztery szkunery, jednak tylko od nas zależy powodzenie operacji, warto więc do tej bitwy ulepszyć porządnie Morrigan.

Bitwa

Akwen nie jest przyjazny, musimy wystrzegać się wielu gór lodowych, a manewrowanie utrudnia nam wiatr. Pomaga nam jedynie dobra widoczność. Naprzeciw nas staje komitet powitalny złożony z fregaty, dwóch brygów i kilku mniejszych jednostek. Jeżeli mamy dużo pocisków moździerzowych, możemy już teraz kilka wykorzystać. Nie jest to jednak konieczne, gdyż w czasie, gdy nasi towarzysze służą za mięso armatnie, my możemy (zachowując dystans) ostrzelać mniejsze jednostki, a fregatę dobić salwą ciężkich kul. Ważnym jest, aby nie szarżować, gdyż możemy doznać uszkodzeń, które utrudnią nam dalszą walkę.

Jeżeli narzekamy, że było zbyt łatwo, spokojnie, za chwilę rozpocznie się prawdziwa bitwa. Kieruje się na nas właściwa flota, dowodzona przez flagowy okręt liniowy - Koronę. Tego przeciwnika nie można lekceważyć. Kiedy tylko dwa brygi znajdą się w zasięgu strzału z moździerza, wykorzystujemy okazję (jeżeli moździerz jest maksymalnie ulepszony, wystarczy jeden strzał, aby je zatopić). Następnie obracamy się bokiem i ostrzeliwujemy mniejsze jednostki - najlepiej jedną salwą, aby nie tracić czasu. Nie możemy jednak stać w miejscu. Moździerz Korony jest wyjątkowo skuteczny i choć nie zadaje mocnych obrażeń, ciężko go uniknąć.

Najlepiej obrać kurs prosto na dziób okrętu, by staranować go szarżą. Korzystając z odrzutu, jaki spowoduje uderzenie, wytaczamy ciężką salwę, po czym obracamy się tyłem. Nasz przeciwnik ma słaby punkt - jego wielki, drewniany kadłub szybko płonie. Dlatego, gdy obrócimy się rufą, robimy użytek z płonącego oleju - rozlewając go po całej burcie liniowca. Tak płonący, być może nawet nie zdąży oddać w naszym kierunku kanonady, nim się oddalimy. Kiedy nabierzemy dystansu oddajemy kilka strzałów z moździerza, uciekając przed obrażeniami, a przy tym wymijając góry lodowe. W dogodnym momencie powtarzamy manewr. Jeżeli coś pójdzie nie tak i przeciwnik obróci się do nas bokiem, skryjmy się lepiej za lodem, gdyż zasięg i siła jego dział może nas porządnie uszkodzić. W czasie gdy zbliżamy się do Korony, powinniśmy wykorzystać karonady dziobowe - nie zadadzą one poważnych uszkodzeń, ale odsłonią słabe punkty dla kartaczownicy.

Wykorzystując powyższą strategię, okręt flagowy nie zdąży nas nawet pokiereszować. Gdy jesteśmy pewni, że została nam jedynie jedna salwa do zatopienia delikwenta, a nasz slup dzielnie się trzyma, możemy zrównać się burta z burtą, po czym oddać decydującą kanonadę ciężkimi kulami, która pośle Koronę w objęcia Neptuna. Satysfakcja z takiego manewru gwarantowana!


Bitwa o Quiberon

Następne starcie rozgrywa się tysiące mil morskich od naszych Kolonii - w zatoce Quiberon. Wyruszamy przez Atlantyk, by wziąć udział w jednej z kluczowych bitew morskich wojny siedmioletniej. Horyzont jest przysłonięty burzowymi chmurami i słupami dymu, w tle widać rozbłyski i sylwetki walczących okrętów. W asyście dwóch brygów wpływamy w to piekło po wieczną chwałę.

W oddali oczekuje nas już eskadra francuska z fregatą na czele. Gdy jednak podpływamy bliżej, okazuje się, że wpadliśmy w zasadzkę. Od tyłu napływają rozpędzone brandery, z którymi zderzenie przypłacimy mocnymi uszkodzeniami. Bez paniki, starajmy się nie popsuć naszego szyku. Poczęstujmy eskadrę przed nami dwiema salwami z moździerza, które wprowadzą nieco chaosu i zniszczą mniejsze jednostki. Kiedy brandery zbliżą się, odbijmy na jedną stronę, tak, aby podążyły się za naszą rufą, po czym rozlejmy olej - maksyma o zwalczaniu ognia ogniem nabiera nowego znaczenia. Następnie wspomóżmy naszych towarzyszy w walce z pozostałymi jednostkami, zanim nadciągną posiłki. Powinniśmy dopilnować, aby obydwa brygi przetrwały pierwsze natarcie, gdyż na dodatkowe posiłki nie mamy co liczyć.

Bitwa

Tuż po zakończeniu pierwszej potyczki pojawia się francuskie wsparcie. Kieruje się na nas legendarny Pogromca, który poprzedzają cztery brandery. Postarajmy się pozbyć ich moździerzem, zanim okręt flagowy się zbliży, gdyż wówczas nie będziemy mieli czasu na manewry z olejem. Gdy pozbędziemy się pływających "pochodni", a nasz przeciwnik jest jeszcze daleko, możemy obrócić się i oddać kanonadę burtową w dziób - odsłoni ona kilka punktów dla kartaczownic. Następnie obrót i ucieczka. Da nam to czas na wymierzenie kilku strzałów moździerzem. Przy odrobinie szczęścia ocalałe brygi zaczną taranować goniący nas okręt, a my zyskamy czas na obrót i podpłynięcie do celu. Następnie sami zrobimy użytek z tarana, by potem przepłynąć obok burty i oddać kilka ciężkich salw, a na koniec rozlać na burcie nieco płonącego oleju.

Kiedy będziemy odpływać za rufą, zapewne zdążą nadpłynąć kolejne brandery. Zniszczmy je nie zatrzymując się, gdyż wówczas dosięgnie nas moździerz Pogromcy. Następnie przechodzimy do kontrataku. Ryzykownym, jednak opłacalnym przedsięwzięciem, będzie ponowne podpłynięcie i staranowanie burty wroga. Pamiętajmy jednak by pochylić się, jeśli pierwszy odda w nas salwę. Po staranowaniu i ostrzelaniu znów oddalamy się i pozwalamy na pościg, podczas którego nie oszczędzamy moździerza. W tym momencie z ogromną prędkością zbliży się duża ilość branderów, mogących nas otoczyć, jeżeli się zatrzymamy. Szybkie salwy burtowe i nieco oleju powinny wystarczyć, lecz nie panikujmy, jeżeli któremuś uda się w nas uderzyć. Możemy także wykorzystać wrogi ostrzał moździerzowy tak, aby pomógł nam w ich eliminacji. Gdy już przetrwamy kryzys, możemy spokojnie dobić Pogromcę - moździerzem jeżeli mamy jeszcze pociski lub ciężkimi kulami (najlepiej w dziób). Francuz powoli zatonie pogrążony w płomieniach, a my możemy świętować z Brytyjczykami jedno z największych zwycięstw morskich w ich historii. Oczywiście otrzymamy należne wynagrodzenie.


Forteca Sztormów

Nasze powyższe działania zdecydowanie przyczyniły się do przewagi marynarki brytyjskiej nad arktycznymi wodami. Jednak przeciwnicy nie zamierzają odpuścić. Francuzi poprosili o wsparcie Bractwo Asasynów, które wysłało do walki dumę ich floty, postrach oceanu - Fortecę Sztormów. Ta potężna, spowita czarnymi żaglami zjawa skutecznie przechyla szalę zwycięstwa na korzyść wroga, czym wzbudza poważne obawy Lordów Admiralicji. Do uporania się z problemem zostaje wysłany młody, ambitny kapitan, którego kariera została już naznaczona wieloma sukcesami - Shay Patrick Cormac.

Bitwa

Burzowa pogoda ogranicza pole widzenia, ciszę przerywa ostrzał moździerzowy, który skutecznie niszczy nasze kanonierki zwiadowcze. Na szczęście wciąż mamy potężną flotę do pomocy. Forteca sztormów posiada silny, lecz nieprecyzyjny moździerz, który może nas dosięgnąć tylko wtedy, gdy nie zachowamy ostrożności. Należy jednak wystrzegać się salw burtowych, gdyż ich siła rażenia, w połączeniu z błyskawicznym przeładowaniem dział, mogą mocno uszkodzić nasz kadłub. Dlatego najlepiej podpłynąć do przeciwnika od strony dziobu lub rufy. Następnie szybki zwrot i kilka ciężkich salw. Możemy zaryzykować także obrót tyłem i oblanie kawałka burty płonącym olejem, lecz następnie musimy szybko wycofać się, zanim przeciwnik odda w nas kanonadę burtową. Podczas walki uważajmy, aby nie uszkodzić naszych sojuszników. Gdy nabierzemy odległości, ostrzelajmy wrogi okręt z moździerza. Może nasz przeciwnik jest ogromny i ma kilkakrotnie więcej dział od nas, ale jego kadłub nie jest zbyt wytrzymały.

Gdy liniowiec zostanie porządnie uszkodzony, na ratunek przybędą dwie pozostałe jednostki floty asasyńskiej - Argonauta i Berło. Nie dorównują one na szczęście Fortecy siłą ognia, lecz są znacznie szybsze. Można pokusić się o przypuszczenie ataku na nie, lecz lepszym pomysłem będzie dobicie jednostki flagowej, gdyż im dłużej pozostaje zdolna do walki, może dosięgnąć nas swoimi działami. Ostatnie strzały z moździerza powinny załatwić sprawę. Argonauta i Berło nie powinny stanowić dla nas problemu, nawet jeżeli zdążyliśmy stracić już wszystkich sojuszników. Ostrzał z dystansu odsłoni mnóstwo punktów dla kartaczownicy. Kiedy zbliżmy się do przeciwników, skutecznym będzie staranowanie i podpalenie olejem. Nie zapomnijmy uchylać się przed pociskami, możemy także wykorzystać wysokie fale do przysłonienia nas.

Mimo legend, jakie narosły o potędze floty Bractwa, nasza finałowa potyczka nie należała do najtrudniejszych. Czyżby była to tylko propaganda asasynów? Niezależnie ile prochu, krwi i potu przelaliśmy nad bitwą, na długo pozostanie w pamięci naszej i naszej załogi. Informacje o tym zwycięstwie docierają również do Zakonu, który honoruje nas odzieniem Mistrza Templariuszy.


W ten oto sposób przebrnęliśmy przez cztery największe bitwy morskie wojny siedmioletniej. Pokonaliśmy najpotężniejszych przeciwników swojej epoki, wykazując się mistrzowską strategią i żeglarskim talentem. Opowieści o tych heroicznych czynach już krążą po Koloniach, które świętować mogą upadek potęgi Bractwa, oraz nadejście wyczekiwanego pokoju. Spełniliśmy swój obowiązek, a działania przypieczętowały zwycięstwo Brytyjczyków, którzy z pewnością będą wdzięczni Templariuszom za okazaną pomoc. Nasza praca nie dobiegła jednak końca. Nie poprzystajemy na zaszczytach, lecz stawiamy żagle i płyniemy w stronę nadchodzącej przygody!

Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (13)

1. AssasynZPiekla924-11-2014, 21:24Bardzo fajnie, że możemy wziąść udział w kluczowych wydarzeniach tego okresu.
2. Altair9625-11-2014, 16:15Fajne :)
3. Suchar2000329-11-2014, 12:37Przydały by się jeszcze artykuły o odzieniach(ubraniach) występujących w AC:RG i AC:U
4. PieniekPOL304-12-2014, 07:07Przydałby się ciekawostki lub easter eggi o AC:Rg a swoją drogą bardzo fajny artykuł, miło że można wziąć udział w ważnych wydarzeniach tego okresu.
5. bartkowski126-12-2014, 10:54Witam, da sie opuścić bitwę i kontynuowac dalej fabułę ?
6. Łycha Cormack604-01-2015, 21:40@bartkowski: Jeśli chodzi ci o legendarne to tak. Legendy to misje poboczne więc nie trzeba ich robić. A jeśli chodzi ci o misje główne to nie.
7. Łycha Cormack604-01-2015, 21:43@PieniekPOL: Rogue ma dużo easter eggów więc można by coś takiego zrobić.
8. Brodek411-01-2015, 00:23Matko, pamiętam jak robiłem te legendarne bitwy to wszystkie pierwsze 3 udało mi się za pierwszym razem a jak poleciałem do Fortecy Sztormów na końcu jak się już odblokowała to tam mi się udało dopiero za jakimś 15 razem :D
9. Wielki mentor328-01-2015, 19:26zrobiłem już wszystkie legendarne bitwy ale nie mogę zrobić tej ostatniej za trudna a mam całkiem ulepszony Morrigan do cholery!
10. Jakub1865329-03-2015, 16:57ciekawe czy te legendarne statki istniały
11. Łycha Cormack626-04-2015, 17:13@Wielki mentor: to też trochę zależy od umiejętności zdobytych w 4 części. Ja na przykład polecam płynąć na przodzie fortecy sztormów i używać tego oleju czy czegoś polecam także często używać moździerzy ponieważ są bardzo przydatne.
12. Wyklęty830-01-2016, 13:54Przyznam, że bitwy są to niezłe :D
13. Brandon1441427-04-2016, 21:30Przyznam, że z Fortecą Sztormów miałem wielki problem, ale w końcu się udało wygrać :D

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
200
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza