Zakon Assassin's Creed


Baza danych Assassin's Creed IV: Black Flag

Ludzie
Lokacje
Szanty
Pozostałe

Baza Danych Assassin's Creed IV: Black Flag - Asasyni

Edward Kenway

Ur. 1693, Walia, zm. 1735, Anglia

Edward James Kenway urodził się 10 marca w Swansea, W Walii, w rodzinie Bernarda Kenwaya z Manchesteru i Linette Hopkins pochodzącej z okolic Cardiff. Tuż przed 10 urodzinami Edwarda, jego ojciec przeprowadził się wraz z rodziną na niewielką farmę nieopodal Bristolu, portowego miasta leżącego w południowozachodniej Anglii.

(Notatka: Nie wiem, czy WALIJSKI bohater będzie interesujący. Możemy podyskutować nad zmianą jego głosu? Znam świetnego londyńskiego aktora, który idealnie pasuje. Mówi z takim szorstkim typowo angielskim akcentem. -DM)

Ta przeprowadzka mocno przybiła młodego Edwarda. Dorastał pozbawiony kontaktu z dawnymi przyjaciółmi, nieustannie szukając ujścia dla swojej nieograniczonej energii. Jako młodzieniec zaczął spędzać coraz więcej czasu w pobliskim mieście, gdzie żądza przygód brała górę nad zdrowym rozsądkiem. Mając 16 lat porzucił drogę zacnego rolnika na rzecz żałosnych błazeństw i często przedkładał szemrane towarzystwo nad obowiązek względem rodziny.

Pod koniec 1711 roku, mając 17 lat, Edward poznał Caroline Scott, dziewczynę ze skromnej, ale średniozamożnej rodziny. Początek tej znajomości był niemrawy, gdyż ręka Caroline była już obiecana nudnemu synalkowi jednego z urzędników Kompanii Wschodnioindyjskiej. Jednakże urok Edwarda w końcu wziął górę i w rok po pierwszym spotkaniu doszło do jego ślubu z Caroline; związek ten wzbudził wściekłość jej ojca i był źródłem plotek w całym Bristolu.

(Notatka: Ubogi, przystojny chłopak zakochuje się w bogatej i pięknej dziewczynie. Ta historia sama się pisze. -RL)

Przez pierwsze miesiące małżeństwa, Edward starał się ustatkować u boku żony i zapewnić jej wszystko, co było powinnością małżonka. Ale wielkie marzenia i jego rozbuchane ego uniemożliwiły mu przejęcie natychmiastowej odpowiedzialności za ich wspólny byt. W ciągu zaledwie roku powrócił do swych najgorszych zwyczajów - hazardu, picia i bezczynności.

To właśnie w tym ponurym okresie Edward wrócił do starego konceptu dołączenia do floty korsarskiej płynącej do Indii Zachodnich na wojnę z Hiszpanią, co miało przynieść bogate łupy i mnóstwo złota. To, jak przekonywał żonę, była najszybsza droga do bogactwa. Jednak jako niewiasta rozsądna i praktyczna, Caroline usiłowała odwieść go od tych szalonych pomysłów.

(Notatka: To jakaś jędza? Co ona mu tak smęci? Mamy jej nienawidzić, czy co? Pytam, bo na pewno nie chcę, żeby dzieliły nas wybory dokonywane przez Edwarda. Jest bohaterem. Unikajmy scen hazardu i pijaństwa z jego udziałem. -OG)

Latem 1712 roku Caroline zrozumiała, że nie zdoła zatrzymać męża. Nie chciała brać udziału w karkołomnych planach Edwarda, więc go zostawiła i wróciła do rodziców. Oszołomiony tą nagłą decyzją Edward postanowił jak najszybciej zbić majątek i dowieść, że istotnie jest tak zdolnym człowiekiem, za jakiego zawsze sam siebie uważał. Ledwie miesiąc później popłynął do Indii Zachodnich, gdzie szybko wpadł w towarzystwo korsarza Benjamina Hornigolda i jego kwatermistrza, Eda Thatcha.

Edward spędził pierwszą połowę 1713 roku na regularnych kursach przez Cieśninę Zawietrzną pod okiem tych dwóch doświadczonych żeglarzy. Ale rok ten przyniósł mu kolejne rozczarowanie. Wraz z zawarciem Traktatu Utrechckiego, wszystkie działania wojenne między największymi mocarstwami dobiegły końca i źródło dochodów brytyjskich korsarzy wyschło. Ubogi, bezrobotny i rzucony tysiące mil od domu Edward osiadł wraz z kompanami na wyspie New Providence na Bahamach, by rozważyć inne możliwości.

Jednakże były to dla Edwarda radosne czasy. W niewielkim mieści Nassau odkrył życie całkowicie odmienne od tego, które zostawił za sobą. Atmosfera dzikiej i hałaśliwej wolności panująca w tym małym, bezpańskim obozie wchłonęła go i porwała. Pijaństwo, hazard, kobiety i pragnienie życia wedle własnej woli. A jednak, mimo całej tej beztroski, ukochana Caroline zawsze gościła w jego myślach. Gdyby tylko czegoś się dorobił w tych Indiach Zachodnich - choćby własnej plantacji trzciny cukrowej - mógłby spróbować ją odzyskać, nawet po tak długiej rozłące.

Ale gdy brak prawdziwego przekonania, stare zwyczaje szybko biorą górę; i było tylko kwestią czasu, gdy Edward i jego kompani powrócili na morze, by wieść życie, które znali najlepiej; już nie jako korsarze - co było legalnym i sankcjonowanym zawodem - ale piraci, nie dbający o króla ni ojczyznę, majątek zdobywający pałaszem oraz pistoletem, i modlący się, by kres nie okazał się nazbyt bliski...

(Notatka: Jeśli tylko zdołamy usunąć z tej historii pewne niewłaściwe cechy jego charakteru, to będzie WSPANIAŁA opowieść. Edward jest skazany na sukces. -OG)


Adéwalé

Ur. 1692, Trinidad, zm. Brak danych

Adéwalé

Adéwalé, dziecko niewolników z ludu Ogoni, urodził się w Yorubie. Gdy jeszcze był mały, sprzedano go właścicielowi bogatej plantacji. Pracował na niej do czasu osiągnięcia kilkunastu lat, nieustannie starając się wymyślić sposób na ucieczkę, ale jednocześnie pełen obaw przed życiem uciekiniera.

Wtedy właśnie fortuna dała Adéwalé znak, którego wypatrywał. Kiedy liczył prawie szesnaście lat grupa bukanierów napadła na plantację, rabując trzcinę, cukier i tak wiele reali, jak tylko dało się znaleźć. Adé widząc w tej sytuacji okazję dla siebie, złapał w ręce skrzynkę z cukrem i odniósł ją na pokład jednej z łodzi, którymi bukanierzy przybili do brzegu. Bukanierzy byli zaskoczeni, widząc wśród siebie niewolnika, ale jednocześnie czuli wdzięczność za pomoc i zaprosili Adé do wstąpienia w ich szeregi.

Adé żeglował z tą grupą ludzi przez wiele lat, szybko ucząc się fachu marynarza i zawsze okazując wdzięczność za szansę rozwinięcia swoich umiejętności i oddania się swojej pasji. Wprawdzie jego życie wśród bukanierów nie było całkowicie wolne od charakterystycznej dla tego okresu nienawiści, Adé odkrył, że uprzedzenia są częściej źródłem konfliktów niż ograniczeń.

W 1715 roku wydarzyło się nieszczęście. Statek, na pokładzie którego podróżował Adé, wpłynął na mieliznę w okolicach Hawany. Bukanierzy - w owym okresie w większości Brytyjczycy - desperacko starali się uwolnić uwięziony okręt, ale gdy tylko zauważyli nadpływający hiszpański galeon, opuścili statek, trafiając prosto w szczęki ławic krążących nieopodal żarłaczy. Adé pogodził się ze swoim losem i został na pokładzie.

Po przewiezieniu go do Hawany na przesłuchanie, władze hiszpańskie koniec końców zdecydowały się wysłać Adéwalé do Hiszpanii, gdzie ich zdaniem świetnie sprawdziłby się w roli tłumacza dzięki płynnemu władaniu językiem hiszpańskim, angielskim i francuskim. Kilka tygodni później wsadzono go na pokład jednego z galeonów wchodzącego w skład regularnych konwojów przewożących skarby z kolonii, a pływających do Sewilli.

Jednakże nadejście huraganu nie pozwoliło na jej rozpoczęcie. Adé, z pomocą młodego walijskiego pirata nazwiskiem Edward Kenway, uciekł od ludzi którzy go uwięzili. Adé i Edward po drodze uwolnili jeszcze więcej więźniów, aż wreszcie przejęli brygantynę i zdążyli wyruszyć w morze jeszcze przed najgorszym uderzeniem burzy. Gdy huragan przeminął, Adé ponownie był wolny.

Od tej chwili został kwatermistrzem i żeglował na pokładzie Kawki, statku kapitana Edwarda. Przez pewien czas działali w Nassau, nieprzyzwoicie się wzbogacili i żyli tak, jak zawsze chcieli żyć. Ale Adé był człowiekiem, który demokratyczne ideały społeczności piratów cenił znacznie wyżej niż bogactwa, których się dorobił, będąc jednym z nich. Jednocześnie widział, jak Edward Kenway coraz bardziej pogrąża się w spirali zachłanności i żądzy chwały. Adé zaczął zastanawiać się, czy nie ma lepszej alternatywy... szlachetniejszej sprawy, która lepiej pasowałaby do jego ideałów.

W 1720 roku te właśnie ideały przeszły sprawdzian, gdy kapitan Kenway pożeglował na spotkanie ze słynnym Bartholomew Robertsem. Adéwalé nigdy nie ufał Robertsowi i miał nadzieję, że Edward dojdzie do takiego samego wniosku, zanim będzie za późno. Niestety, instynkt nie zawiódł Adé. Pod nieobecność Edwarda ogromna załoga Robertsa zaatakowała Kawkę, chcąc ją przejąć. Adé przejął dowodzenie nad brygiem i uratował zarówno Kawkę, jak i jej całą załogę. Żałował utraty swojego kapitana, ale był pewien, że podjął właściwą decyzję.

Kilka miesięcy później Adé miał spotkać się z Ah Tabaiem w asasyńskiej wiosce Tulum. Tu długo rozmawiał ze starym mentorem i zadał mu wiele pytań o jego bractwo. Adé usłyszał wielce go zadowalające odpowiedzi, dlatego też dołączył do Bractwa, a potem oddał się obmyślaniu planu, którego celem miało być odnalezienie swego starego kapitana.

Po kilku miesiącach Adéwalé i Asasyni usłyszeli, że Edward Kenway od wielu miesięcy gnije w więzieniu w Port Royale. Dowiedzieli się, że również Mary Read i Anne Bonny trafiły do tego samego miejsca. Adé i Ah Tabai rozpoczęli realizację planu, którego celem miało być uwolnienie ich wszystkich. Po ucieczce - sukcesie okupionym tragedią - Adé oddał Kawkę kapitanowi Kenwayowi w idealnym stanie i poprosił go, aby odwiedził Asasynów, gdy tylko będzie mógł.

I w odpowiedniej chwili Edward Kenway dokładnie to uczynił...


Ah Tabai

Ur. ok. 1660 na półwyspie Jukatan., zm. Data nieznana

Ah Tabai

Ah Tabai to przydomek zapożyczony od majańskiego bożka łowów, a prawdziwe imię tego Asasyna pozostaje tajemnicą, podobnie jak jego młodość. Wciąż szukamy bezpośredniego potomka, ale obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie - jego jedyne dziecko, o którym wiemy, zmarło, nim skończyło dziesięć lat.

(Notatka: To by było coś, jeśli tylko znaleźlibyśmy dobry materiał. Szukać dalej. -ML)

Ta skąpa wiedza, którą o nim posiadamy, pochodzi głównie z jego własnych ust - z opowieści, które przekazywał znajomym. Mówiąc o własnej przeszłości, często unikał szczegółów na rzecz ogólników i aluzji. Często opowiadał o miłości oraz czci dla tragicznego losu jego ludu i równie często posługiwał się tymi historiami, aby przedstawić skomplikowane procesy krzyżowania się kultur i religii, wielokrotnie wskazując na fakt, iż "Wrogowie i sojusznicy przychodzą tak z zewnątrz jak i od wewnątrz. Nic w życiu nie jest pewne, za wyjątkiem niespodzianek..."

(Notatka: Postać nieprzystępnego mentora może się nadać, ale tylko jeśli ma ludzką stronę. Jakąś chwilę słabości. -DM)

Nie wiadomo, kiedy Ah Tabai otrzymał tytuł Mentora ani jak wielki wpływ odcisnął na Asasynach z Indii Zachodnich. Wiemy jednak, że od czasu do czasu utrzymywał kontakty z Asasynami działającymi w leżących na północy koloniach brytyjskich, a także w różnych częściach Europy i Afryki, a nawet w Chinach. Wiemy także, że odegrał on wiodącą rolę w otwarciu bractwa na ludzi wszelkiego pochodzenia - tak Europejczyków jak i Afrykanów czy tubylców.

Ah Tabai był rodowitym Majem, więc pogłoski i opowieści na temat starożytnego Obserwatorium nie były mu obce. Tak więc gdy w roku 1713 pojawiły się plotki o nowym "Mędrcu", Ah Tabai osobiście zaangażował się w jego poszukiwania, uważając, że to Asasyni powinni opiekować się tym pradawnym i tajemniczym miejscem. Ah Tabai rozesłał wici szeroko, angażując wszelkie placówki Asasynów, do jakich mógł dotrzeć, w nadziei, że ich sieć szpiegów i informatorów w końcu doprowadzi ich do celu. Ale w ciągu dwóch lat nie pojawił się żaden trop.

I wtedy, na początku 1715 roku, doświadczony brytyjski Asasyn, Duncan Walpole, przybył do siedziby Ah Tabaia, twierdząc początkowo, że pragnie się szkolić pod okiem Mentora. Ah Tabaia trochę to zdziwiło, ale też mile połechtało jego dumę, gdyż Walpole osiągnął już poziom mistrzostwa, jakim mogło się pochwalić ledwie kilku Asasynów. Po wielu miesiącach intensywnego szkolenia Ah Tabai zaczął uważać Duncana Walpole'a za jednego ze swych najbardziej zaufanych towarzyszy. (Sceny z treningów. Taki materiał wzbudzi furorę. -ML)

W czerwcu 1715 roku do Asasynów dotarła informacja, że Templariusze odnaleźli i uwięzili Mędrca na terenie hiszpańskich kolonii, daleko na południu. Widząc szansę na zadanie ciosu swym wrogom, Ah Tabai powierzył Duncanowi Walpole'owi zadanie zebrania Asasynów rozsianych w Indiach Zachodnich i przeprowadzenia ataku na zakonny statek więzienny, płynący do Hawany. Duncan Walpole przyjął tę misję... i słuch po nim zaginął.

Dopiero gdy Edward Kenway narobił katastrofalnego zamętu w Hawanie, Ah Tabai w pełni pojął ogrom zdrady Walpole'a.


Antó

Ur. 1670, zm. Brak danych

Antó

Urodzony w plemieniu Aszanti w zachodnioafrykańskim regionie Akon, Antó jeszcze jako młodzieniec został sprzedany w niewolę i wysłany na Jamajkę. Niebawem jednak zbiegł z pomocą legendarnego wojownika Kujo, po czym założył nieopodal Kingston społeczność Maronów. Szybko nawiązał dobre stosunki z miejscowymi kupcami i zaczął planować najazdy na plantacje, by uwalniać niewolników i budować armię.

Choć prowadził kantor Asasynów, priorytetem dla Antó zawsze było wyzwalanie niewolników.

(Notatka: W tłumaczeniu jego imię oznacza "urodzonego po śmierci ojca". Taki mały smaczek. -JM)


Duncan Walpole

Ur. 1679, zm. 1715

Duncan Walpole

Duncan, krewny Roberta Walpole'a, "pierwszego premiera" Brytanii, aż do osiemnastego roku życia wychowywany był w otoczeniu niezmiernie wygodnym i przyjemnym. Gdy skończył osiemnaście lat, wstąpił do królewskiej marynarki wojennej w stopniu midszypmena, marząc o tym, że kiedyś zostanie pełnoprawnym oficerem. Jednak jego niepohamowane usposobienie w połączeniu z impulsywnością utrudniały szybkie awanse. Duncan wkrótce stracił cierpliwość.

Po trzech latach jego zainteresowanie marynarką wojenną spadło do zera. Teraz z całego serca pragnął znaleźć dla siebie stanowisko w Kompanii Wschodnioindyjskiej. Przypadkowo spotkał pewnego marynarza, którego szanował i podziwiał... i to ten właśnie marynarz przedstawił Walpole'a Bractwu Asasynów i wprowadził w niuanse jego nauk.

Duncan początkowo podchodził z podejrzliwością do całej sprawy, ale wkrótce oddał się temu tajnemu stowarzyszeniu z pasją i poświęceniem, jakich nie przejawiał podczas służby w marynarce. Jego umiejętności rosły, jego rozgłos również. Ale jego impulsywność i nielekki charakter - w połączeniu z rosnącą arogancją - zawsze mu ciążyły. Często ścierał się ze starszyzną brytyjskiego odłamu Bractwa Asasynów.

Był jednak cennym nabytkiem Bractwa - na tyle cennym, że w 1714 roku jego mentor poprosił go o wybranie się do Indii Zachodnich na spotkanie z obecnym na miejscu oddziałem Bractwa oraz o odbycie rozmowy z miejscowym mentorem, Ah Tabaiem. Walpole z radością przyjął to nowe zadanie i w ciągu miesiąca wyruszył w podróż.

Nigdy więcej nie skontaktował się już z Asasynami z Anglii...


Mary Read

Ur. Anglia, data nieznana, zm. 1721, Jamajka

Mary Read

Ze wszystkich niesławnych piratów Indii Zachodnich bodaj najbardziej tajemniczą i zagadkową postacią jest Mary Read. Nie ma pewności kiedy się urodziła, a większość szacunków waha się na przestrzeni nieomal dekady między 1685 a 1695 rokiem. Według Charlesa Johnsona - choć to mało wiarygodne źródło - matka od najwcześniejszych lat przebierała Mary w chłopięce ubranka, próbując wmówić jakiemuś mężczyźnie, że to jego syn.

(Notatka: Nie wiem jak większość publiki się do tego odniesie. Robiliśmy kiedyś badania rynkowe dotyczące takich przebierańców? -ML)

Mając kilkanaście lat, Mary najwidoczniej wykorzystała swą umiejętność udawania, by dostać zajęcie na statku. Ciężką pracą na morzu wywalczyła sobie przyjęcie do Royal Navy. Wciąż trzymając się swego przebrania, brała udział w bitwach, choć z uwagi na rozbieżne daty jej urodzenia, nie mamy pewności w których. To podczas którejś z tych potyczek Mary poznała swego pierwszego męża - tak przynajmniej twierdzi autor "Wielkiej Historii Piratów" - flamandzkiego żołnierza, który walczył u jej boku.

Związek ten jednak nie został pobłogosławiony trwałością, gdyż młody małżonek zginął niedługo po ślubie. Mary bez żalu pożegnała Europę i pożeglowała do Indii Zachodnich. Nie wiadomo, co działo się z nią w następnych latach, ale prawie na pewno wróciła do męskiego przebrania. Podejrzewamy również, że wciąż pracowała na statkach, doskonaląc się jako żeglarz i jako szermierz. Prawdopodobnie w 1715 lub 1716 roku odwiedziła swoich kompanów w Nassau, choć pewnie nie myślała jeszcze wtedy o piractwie.

Jej postępki nie zagościły w oficjalnych dokumentach aż do roku 1720, kiedy to statek, którym płynęła wpadł w ręce piratów, a ci z kolei sami zostali schwytani. Chcąc uniknąć w Nassau rychłego wyroku śmierci wydanego przez gubernatora Rogersa, Mary przyjęła królewską amnestię i osiadła w tym mieście. Czy była to tylko zasłona dymna dla bardziej sekretnej działalności, trudno stwierdzić.

To wtedy jednak Mary poznała i zaprzyjaźniła się z o wiele młodszą od siebie Anne Bonny. Stały się sobie ponoć tak bliskie, że Anne dość szybko odkryła prawdziwą tożsamość Mary. Niestety, adorator Anne, Jack Rackham, nie był tak zdolnym obserwatorem i Mary musiała mu wyjawić, że jest kobietą, by uniknąć bezsensownych zwad.

Dzięki odkrytym niedawno dokumentom wiemy, że i urzędnicy gubernatora Rogersa w końcu poznali sekret Mary - prawdopodobnie dzięki gadulstwu Rackhama. Tak czy owak, Mary, Anne i Jack nie zagrzali zbyt długo miejsca w Nassau po tym, jak się poznali. Pod koniec lata 1720 roku cała trójka zebrała niewielką załogę i ukradła szkuner kotwiczący w tamtejszym porcie.

Przez trzy miesiące grabili i plądrowali, a Anne i Mary obejmowały dowództwo, ilekroć samozwańczy kapitan Rackham był niedysponowany wskutek nadużywania alkoholu. Nieszczęśliwie dla wszystkich, niekompetencja Rackhama wpędziła ich w końcu w sytuację bez wyjścia i w październiku 1720 roku ich statek został zaatakowany przez Brytyjczyków. Wedle przekazów jedynie Anne, Mary i jakiś nieznany młody człowiek byli w stanie stawić opór - i walczyli zaciekle. Jakimś cudem w walce poległ tylko ów bezimienny młodzieniec. Anne i Mary zostały pojmane, podobnie jak Jack Rackham i reszta załogi, gdy tylko ocknęła się z pijackiego snu pod pokładem.

Kobiety zostały odstawione do Kingston na proces, ale egzekucję wstrzymano, gdy oznajmiły, że od wielu miesięcy są przy nadziei. Mary aż do rozwiązania pozostawała w lochu. Niestety, kilka dni po porodzie zmarła wskutek ciężkiej choroby lub infekcji, prawdopodobnie wywołanej fatalnymi warunkami sanitarnymi, które panowały w więzieniu. Nie wiadomo, jaki los spotkał jej dziecko.


Opía Apito

Ur. ok. 1695, zm. Brak danych

Opía Apito

Urodzona na Kubie, przełożona kantoru Asasynów, Opía Apito, wychowała się w plemieniu Taíno, wśród ludu swej matki i nigdy nie poznała swego pochodzącego z Hiszpanii ojca.

Gdy miała dwanaście lat, jej wioska została zaatakowana przez Hiszpanów. Większość członków plemienia została porwana lub zabita. Ale Opía zdołała się wyrwać i uciec, czym jako jedyna ocaliła swoją wolność. Przetrwała, przez blisko dziesięć lat trzymając się w ukryciu.

Większość tego co wiemy o Opíí jest nierozerwalnie związane z legendą. Jej imię, które prawdopodobnie sama sobie nadała, to zlepek słów oznaczających w języku Taíno "wieczność" i "ducha". Twierdziła, że jej bezpośrednim przodkiem jest wojownik Hatuey, który stawił opór Hiszpanom w XVI stuleciu. Całemu jej życiu przyświecała mantra, Aji aya bom - lepsza śmierć niż niewola.

Gdy miała niewiele ponad dwadzieścia lat, została najęta przez Asasynów jako przewodnik i wkrótce wstąpiła w ich szeregi. Uwielbiała typowe dla ludu Taíno podejście do strategii: wolała ranić wrogów zabierając im w bitwie coś, czego później bardzo im brakowało. Ale jako Asasynka nie stroniła też od przemocy.

Wierna swemu imieniu, gdy już została mianowana przełożoną kantoru Asasynów, stworzyła na Kajmanach ośrodek na wzór owego "ducha": sprawny, skuteczny i nie pozostawiający żadnych śladów. Dziś można by go uznać za najwcześniejszy przykład komórki terrorystycznej, ale Opía nie pozostawiła żadnych zapisków ani potomków, a historycy aż do dzisiaj nie mieli o jej istnieniu pojęcia.

(Notatka: Istnieje domniemanie, że jej ojcem był poszukiwacz przygód, Alejandro Márquez, co czyniłoby ją siostrą Lucii Márquez. -JM)

(Notatka: Możemy to jakoś zweryfikować? A co z pokrewieństwem z tym całym Hatueyem? -ML)

(Notatka: Niemal nic nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Według większości podręczników Taíno byli już w owych czasach "wymarłym" ludem. Choć ich współcześni potomkowie mają na ten temat inne zdanie. -JM)


Rhona Dinsmore

Ur. 1688, zm. Brak danych

Rhona Dinsmore

Rhona Dinsmore, urodzona w Szkocji, stworzona była do przygód. Po trudnym dzieciństwie (ojciec wiecznie nieobecny, matka alkoholiczka) Dinsmore opuściła Glasgow jako nastolatka. Gdy liczyła dziewiętnaście wiosen, znalazła zajęcie wśród kupców w Bristolu na niemal dwa lata.

Mając dwadzieścia jeden lat, Dinsmore ugrzęzła w paskudnym małżeństwie. Uciekła ponownie, tym razem do Bostonu, gdzie mieszkała przez sześć miesięcy, by zmienić wkrótce klimat na cieplejszy, przenosząc się na Jamajkę w 1712 roku. Z ogromną trudnością udawało jej się znaleźć pracę wśród farmerów, aż wreszcie wyruszyła na morze, odnajdując koniec końców swoje powołanie w szeregach Bractwa Asasynów.

(Notatka: RZEKOMO paskudnym małżeństwie. Popatrzcie na fakty. Wszystkie późniejsze jej zachowania wskazują na oszustkę, nawet jeśli niezależność faktycznie JEST nieco inspirująca. -ML)

(Notatka: Czy ktoś już znalazł potwierdzenie romantycznych powiązań z Hilarym Flintem? -RL)

(Notatka: Nie, za to mnóstwo sarkazmu. -JM)

(Notatka: W tym wszystkim wciąż jest miejsce na miłość. Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, tylko obojętność. -RL)

(Notatka: Och, cóż za poezja. -JM)

(Notatka: Widzicie? O tym dokładnie mówię. -RL)

  • Autor: Niniel
  • Data dodania: 10-03-2014
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (6)

1. AssasynZPiekla911-03-2014, 08:10Dobra robota
2. lolek211-03-2014, 14:35super
3. Edward6911-03-2014, 23:05Moglibyście dodać zdjęcia do bazy danych z AC3
4. Fox413-03-2014, 20:43Kurde, szacunek
5. kikuś27-03-2014, 15:56wy macie przy tym 100% bazy danych?
Mam wszystko to samo a mam 98%? o co chodzi?
6. Łycha Cormack626-04-2015, 12:13Spoiler: / po Rogue można napisać datę śmierci Adewale /!

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
200
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza