Zakon Assassin's Creed


Dziennik Jeanne

Strona z dziennika Jeanne

Dzisiaj Mackandal podarował mi książkę i ołówek, bym się uczyła. Agaté również. Mackandal mówi, że książki są rzadkie, ale lepsze niż rysowanie na piasku. To dar, ponieważ dobrze się uczymy. Jest miły. Muszę trzymać książkę w ukryciu. Niewolnikom nie wolno mieć książek.


Dziś Agaté wziął mnie za rękę, ale puścił ją, kiedy Baptiste znalazł się w pobliżu i zaczął się śmiać. Mówi, że Mackandal będzie wściekły. Mówi, że Agaté powinien trenować. Co trenować? Nie lubię Baptiste i mu nie ufam. Jest bezczelny.


Na palcach mam odciski od szorowania, a moje kolana są posiniaczone od podłogi. Pani L- każe mi przestać, bo moja cena spadnie. Jeśli będę brzydka albo niezdarna, nikt mnie nie zechce na aukcji. Jeśli moja cena będzie niska, będzie mnie biła. Pani C- kazała nie zwracać mi na nią uwagi.


Śledziłam Agaté i Baptiste, gdy udali się na tajne spotkanie z Mackandalem. Wiem, że nie powinnam, ale bardzo martwię się o Agaté. Nie jest taki sam po spotkaniach z Mackandal. Wiem, że trenuje dla Bractwa. Mackandal mówi, że musimy poradzić sobie sami – że musimy walczyć i nie bać się własnej śmierci ani zabijania dla naszej wolności, tak jak Agaté. Czy Agaté zabija? Za jaką wolność? Teraz się zastanawiam. Czego zażąda ode mnie Mackandal w zamian za swoją książkę i lekcje?


Agaté poprosił mnie, żebym dołączyła do Bractwa Mackandala. Powiedział, że to jedyny sposób, byśmy mogli być razem. Nie powiedział, dlaczego. Nie wie, że wcześniej go szpiegowałam. Baptiste mówi, że nigdy nie dołączę, bo jestem zdrajczynią. Agaté go uderza. Nie wiem, co mam robić. Kocham Agaté, ale Bractwo mnie przeraża.


Agaté daje mi zioła od Mackandala. Chce, żebym dodała je do wina podczas rodzinnego obiadu. Nie zrobię tego. Pani L- jest okrutna, ale nie skrzywdzę Pani C- ani dzieci. Agaté odchodzi. Mówi, że jeśli nie dołączę do Bractwa Mackandala, nigdy więcej nie porozmawiamy.


Muszę gdzieś się zwierzyć, więc zwierzam się tutaj. Kiedy Agaté odszedł, zabrałam mu coś. Coś, czego Bractwo potrzebuje. Za co by zabiło. Nie wiem, dlaczego to jest takie ważne. Ale boję się, że Agaté i Baptiste i Mackandal dowiedzą się, że to ja. Ale jest dla nich za późno. Nawet jeśli mnie zabiją, nie znajdą tego.


Pani L- powiedziała, że aukcja odbędzie się w przyszłym tygodniu. To źle tak myśleć, ale chciałabym, żeby odbyła się wcześniej. Mam nadzieję, że ktoś mnie kupi i wyśle gdzieś daleko. Nie dbam o swoją przyszłość. Muszę po prostu stąd uciec i zniknąć z oczu Bractwu.


Na aukcji rozchylają mi usta i próbują poruszać zębami. Podnoszą spódnicę i macają nogi. Śpiewam i wyjaśniam, w jaki sposób powinno się prać len. Niektórym nie podoba się moja wymowa. Próbuję ją ukryć i odzywam się jak nieokrzesana, jakby Mackandal niczego mnie nie nauczył. Nikt mnie nie chce. Boję się bata Pani L-.

W końcu podchodzi jakiś człowiek. Nazywają go Monsieur de Grandpré. Jest cichy i nie patrzy na mnie. Pani L- mówi, że on zabierze mnie do Luizjany. Cieszę się, że opuszczam to miejsce.


Wolno mi zabrać ze sobą tylko ubranie, ale mogę w nim ukryć swój dziennik. Chowam go w fałdach spódnicy. Zaszywam Serce Bractwa w podszewce. Boję sie, że Pani L- to odkryje, ale jestem wolna.

Teraz płynę statkiem gdzieś daleko. Z początku martwiłam się, że będzie to tak, jakby skradziono mnie rodzicom. Ale wolno mi spać w kwaterach w pobliżu Monsieur de Grandpré, bym mogła mu usługiwać. Czasem mogę wyjść na świeże powietrze. Jest jedzenie. Nikt nie umiera.


Monsieur de Grandpré przychodzi nocą do moich kwater. Z początku uważam, że to niewłaściwe. Ale wiem, że jestem nikim i nie mogę mu odmówić. Nie mogę przestać myśleć o Agaté. Czy go zdradzam? Albo on mnie? Cieszę się, że nie może mnie znaleźć, ale ciągle widzę jego twarz w każdym człowieku i czasem mam nadzieję, że to on. Spróbuję bardziej poświęcać się dla Monsieur de Grandpré. Traktuje mnie delikatnie, chociaż nie musi. Dał mi bezpieczeństwo. Dowiedziałam się, że ma na imię Philippe.


Przybywamy do Nowego Orleanu. Monsieur Grandpré mówi, że nie będę dzielić kwater z innymi niewolnikami, ale będę mieszkać w jego domu. Nie wiem, co inni sobie pomyślą. Wiem, że powinnam się cieszyć z komfortu, jaki mi ofiarowano.


7 maja 1746

Philippe poprosił mnie, bym została jego nieoficjalną żoną. Czuję, że muszę się zgodzić. Taki mój los, mogę być tylko nieoficjalną żoną. Może zasłużyłam sobie na to, gdy zdradziłam Agaté i jego Braci. Mam szczęście i akceptuję propozycję.

Philippe traktuje mnie z większą uprzejmością niż na to zasługuję. Myślę, że naprawdę go lubię. Mam dla niego nowinę: spodziewam się dziecka. Mam nadzieję, że nie będzie niezadowolony.


20 czerwca 1747

Urodziłam córkę. Jest cała i zdrowa. Moja miłość do niej rośnie tak, że wydaje mi się, że nigdy wcześniej nikogo tak naprawdę nie kochałam. Ma oczy Philippe. Nazwiemy ją Aveline.

Philippe był przepełniony emocjami, gdy się rodziła. Gdy ją zobaczył, upadł na kolana. Powiedział, że mu wstyd. Błagał o wybaczenie, że przez cały czas byłam jego niewolnicą. Zadeklarował, że zwróci nam obu wolność. Może moja przyszłość nie jest beznadziejna.


9 listopada 1749

Nie pisałam przez długi czas, zajęta Aveline i różnymi sprawami związanymi z prowadzeniem domu. Razem stworzyliśmy rodzinę! a Aveline jest sercem naszego domu, podbija serca wszystkich, którzy zetkną się z jej radosną naturą i beztroskim uśmiechem.

Nigdy nie śmiałam sądzić, że to możliwe, by moja córka cieszyła się komfortowym życiem i wolnością. Oczywiście, są tacy, którzy drwią z nas na ulicy i rzucają bezczelne uwagi, ale mamy znacznie więcej przyjaciół. Wiem, że Philippe cieszy się dużymi wpływami i tak jest dzięki jego interesom, ale cieszę się tym każdego dnia.

Odkąd ostatni raz widziałam swoich rodziców, nie sądziłam, że spotka mnie takie szczęście.


12 sierpnia 1750

Aveline rośnie zdrowo, jest inteligentna i piękna. Jej ojciec świata poza nią nie widzi! Nasze szczęście burzą tylko ostatnie kłopoty Philippe w interesach. Wraca do domu coraz później, z coraz bardziej zmarszczonymi brwiami. Ale zdaje się wierzyć, że jego inwestor, Monsieur de L'Isle i jego córka, którzy są częstymi gośćmi, pomogą mu opuścić te niespokojne wody. Próbuję przekonać Philippe, że damy sobie radę, posiadając mniej niż mamy, jeśli będzie trzeba.


2 października 1750

Czasem martwię się o córkę. Jest urocza i mądra, i jest raczej... zbyt aktywna jak na dziewczynkę w jej wieku. Nie możemy nawet wyjść na rynek, bo zaczyna biegać za psami i kurczakami, albo wspina się po skrzyniach z sypkimi towarami. Muszę jej tłumaczyć, że musi trzymać się blisko mnie, albo zgubię ją zupełnie. Ona sądzi, że to taka zabawa, śmieje się dziko i zaczyna znowu swobodnie biegać.


8 stycznia 1751

Dziś na rynku handlarz rybami zadał mi bardzo dziwne pytanie. Wygląda na to, że jego żona usłyszała od żony piekarza, że Mademoiselle de L'Isle widziano tańczącą w ramionach Philippe wczoraj wieczorem na przyjęciu Mardi Gras. Powiedziałam mu, że musiało mu się coś pomylić ze względu na maski. Philippe pracował do późna w nocy, zajęty interesami. Wygląda na to, że na horyzoncie pojawiły się nowe możliwości.


15 marca 1751

Dziś przyjęłam herbatą Mademoiselle de L'Isle. Wykazała duże zainteresowanie domem i artefaktami, słuchała też z przyjemnością gry Aveline na pianinie. Wyobrażacie to sobie? Lekcje gry na pianinie! Nigdy nie śmiałam marzyć o takim przywileju dla swojego dziecka, a jednak ona czuje się z tym jak ryba w wodzie.


23 sierpnia 1751

Przeżyłam szok. Philippe żeni się oficjalnie z córką Monsieur de L'Isle. Co stanie się ze mną? Co z Aveline?

Uciekłabym jeszcze tej nocy, ale wiem, że bez ochrony Philippe za bardzo ryzykuję, że zostanę schwytana. Gdybym ponownie została niewolnicą – nie, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić. To musi być jakaś pomyłka. W jednym życiu nie może być tyle smutku.


5 lutego 1752

Monsieur de Grandpré (nie będę go teraz nazywać Philippe) poślubił Madame. Twierdzi, że nic się między nami nie zmieniło, ale jest ślepy. Wszystko już się zmieniło.

Aveline i ja mamy osobne pokoje w posiadłości, a Madame ma kaprys zatrudnić mnie jako swoją osobistą pokojówkę. W jaki sposób znosi moją obecność, gdy spragnione plotek języki Nowego Orleanu warują pod naszymi drzwiami – nie wiem.

Ciągle marzę o ucieczce, ale Aveline tak bardzo kocha ojca. Nie mogłabym jej go odebrać tak, jak mnie odebrano moim rodzicom.


19 stycznia 1756

Madame wykazuje dziwne zainteresowanie moją osobą. Dziękuje mi wylewnie za każdą drobną przysługę, chociaż jestem jej „pracownicą”. Siedzi godzinami, a kiedy pracuję i naprawiam, wypytuje mnie o traktowanie mnie na Saint Domingue. Zaskakująco dużo wie na ten temat, a nawet nie jest jej obce imię Mackandal. Choć chciałabym nienawidzić jej za nieszczęście, jakie na mnie sprowadziła, zawsze czuję, że muszę odpowiedzieć w sposób wykraczający poza grzeczność, jaką jestem jej „winna” jako pracownica.


7 marca 1757

Madame utrzymuje kontakty z wieloma żonami kupców, którzy mogą wiele powiedzieć o kształcie kapeluszy czy cenie bawełny. Chciałabym usłyszeć jakieś wieści na temat Bractwa, albo chociaż wyłapać je między wierszami, ale jak dotąd nie udało mi się zdobyć informacji, które potwierdziłyby albo zaprzeczyły, że jestem tu nadal bezpieczna.


14 kwietnia 1757

Madame powiedziała mi bardzo dziwną rzecz. Powiedziała, że żona kupca, którego wspólników widziano ostatnio w pobliżu Saint Domingue usłyszała opowieść o hounganie voodoo posługującym się imieniem Mackandal. Widziano go, jak wsiadał na statek zmierzający do Luizjany. „Czy to nie dziwne?” – zapytała. „Czego taki człowiek może szukać w Nowym Orleanie? Czego może szukać?” Obawiam się, że znam odpowiedź zbyt dobrze. Mnie.


1 maja 1757

Bardzo trudno to napisać – to niemal niemożliwe. Dziś opuszczam Nowy Orlean. Madeleine, błogosław jej duszę, przysięgła kochać i wychować Aveline jak własną córkę, zapewnić jej edukację i ochronę – przynajmniej póki nie będę mogła bezpiecznie wrócić. Korzystając ze swych znajomości, znalazła dla mnie miejsce w Chichen Itza, gdzie mogłam znaleźć bezpieczną kryjówkę i pracę.

Gdy zagrożenie minie, wrócę. Nie wierzę, że to prędko nastąpi, ale nie sądzę, że mogłabym żyć sama z sobą. Opuszczam teraz swoją córkę, wiedząc, że to jedyny sposób, by zapewnić jej bezpieczeństwo – jedyny sposób, żebym mogła ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć. Zostawiam wraz z nią Serce, by było bezpieczne, chociaż ona o tym nie wie.


Nie wiem, jaki to dzień. Choć dobrze mi się wiedzie tu, w Chichen Itza, codziennie czuję żal. Monsieur de Ferrer zapewnił mi komfortowe warunki i pracę w społeczności, którą się zajmuje.

Są tutaj naukowcy, którzy zajmują się ważnymi wykopaliskami archeologicznymi, pragnąc odnaleźć święte ruiny i poznać historię.

Nie muszę się tu ukrywać ze swoim dziennikiem. Wręcz jestem zachęcana do pisania. Dali mi nową książkę. Starą zostawiłam, w jaki sposób moja przeszłość wpłynie na moje życie tutaj?


Odkryłam dziś coś dziwnego na wykopaliskach. Artefakty, które wykopujemy, są uderzająco podobne do Serca Bractwa. Przebiegają mnie dreszcze, kiedy widzę pierwszy fragment. Nie chcę być niewdzięcznicą, ale nie mogę przestać myśleć, jaki jest prawdziwy cel prowadzenia wykopalisk i kim są moi pracodawcy, ukrywający się za swymi uśmiechami?

Och, chciałabym, żeby Madeleine wysyłała mi wiadomości z Nowego Orleanu. Tak bardzo tęsknię za Aveline i mam nadzieję opuścić to miejsce, gdy tylko będzie to bezpieczne.


Awansowałam na przodowniczkę, zatem wiem, że nie odkryli moich podejrzeń, ale każdego dnia martwię się coraz bardziej. Nie lubię przebłysków chciwości w oczach de Ferrera, gdy pyta, dlaczego jeszcze nie znaleziono więcej artefaktów.

Nie mam żadnych wieści od Madame o Aveline. Czy moja córka w ogóle pamięta moją twarz?


Wierzę, że znalazłam artefakt, jakiego szukają. Trzymając go, czuję jego moc. To fragment dysku – jedna część układanki, składającej się z jeszcze dwóch części. Jestem pewna, czym jest jedna z nich. Ta druga – mam wrażenie, że już ją widziałam. Ale gdzie? Odpowiedź mi się wymyka.

Nie ma to teraz znaczenia. Ukryłam fragment. Nie znajdą go. Nigdy nie zdobędą całości.

Zdałam sobie sprawę, jak głupim posunięciem było zaufanie Madame. Nie jest tym, za kogo się podaje. Jej wiedza nie pochodzi z plotek żon kupców, ma bezpośredni dostęp do źródła. Nie należy do Bractwa, ale jest kimś innym, równie złowieszczym. Boję się, czy nie skrzywdzi mojej córki – do jakiego stopnia zostanie ona wykorzystana i zmanipulowana?


W końcu de Ferrer traci cierpliwość dla moich wymówek. Pozbawił mnie pracy i wypędził ze społeczności. Poszukam kryjówki. Póki de Ferrer kontroluje port, nie mam szans na ucieczkę. Ci ludzie wszystko widzą, wszystko wiedzą.

  • Autor: Wega
  • Data dodania: 10-02-2014
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
080
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza