Zakon Assassin's Creed


Recenzja Assassin's Creed III

Assassin's Creed III - recenzja

Assassin's Creed III to piąta już (wliczając Brotherhood i Revelations) odsłona flagowej serii kanadyjskiego studia Ubisoft. Wydana jesienią roku 2012 i tworzona przez trzy lata, wprowadza do świata asasynów powiew świeżości - zarówno technologicznej, jak i gameplayowej. Główny bohater - Connor - będzie się skradał, walczył i zabijał w imię sprawiedliwości, w czasach rewolucji amerykańskiej i kolonistów. Jak wyszło Ubisoftowi ukazanie tej historii? Zapraszam do czytania.

Początki

Niemal na samym początku gry twórcy pokazują, do czego zdolny jest AnvilNext, renderując salę operową pełną NPC. Naszym zadaniem jest uśmiercić ofiarę pozostając niewykrytym, podczas gdy wokół nas tłum podziwia wydarzenia na scenie. Sekwencji otwierającej nie można niczego zarzucić - pokazuje nam, czym jest Animus, jak się w to gra i o co w ogóle w tym wszystkim chodzi.

Mechanika płynów

Pierwsza sekwencja morska rozgrywa się na fregacie handlowej Providence. Pozwala nam ona podziwiać cyfrowy ocean - dokonanie singapurskiego oddziału Ubisoftu. A jest na co patrzeć: woda wygląda naturalnie, refleksy świetlne na jej powierzchni wprawiają w zachwyt. Mgła naprawdę ogranicza widoczność, jednocześnie komponując się doskonale z innymi obiektami świata gry: nie jest tylko płaską teksturą czy filtrem nałożonym na rendering. Jednak prawdziwy pokaz umiejętności programistów z Szanghaju ma miejsce podczas sztormu. Okręt poddaje się falom, unosząc się i opadając, przekraczając amplitudę dziesięciu metrów. Nawet wtedy zachowujemy pełną kontrolę nad bohaterem; możemy stanąć na dziobie i na własnej skórze poczuć potęgę szalejącego oceanu. Jedna z początkowych misji wymaga nawet od nas wspinania się po wantach podczas nawałnicy.

Okręty na morzu

Boston

Gdy w końcu zjawiamy się w Bostonie, wita nas różnorodność: po ulicach poruszają się nie tylko mieszkańcy i żołnierze, ale również zwierzęta: świnie, psy, koty... Każde z nich możemy pogłaskać (no, z paroma wyjątkami - po wykonaniu interakcji na kocie, ten zacznie nam się łasić wokół nóg). Zdarzają się również psy strażnicze, które musimy "uśpić", jeśli chcemy bez przeszkód myszkować na strzeżonym przez nie terenie. Zachowanie mieszkańców jest bardziej naturalne, niż w poprzednich częściach - tłum wydaje się być inteligentny i zróżnicowany. Oczywiście nie mogło zabraknąć przeszkadzajek - tym razem są to dzieciaki o nad wyraz tępych twarzach, które będą nas spowalniać. Szerokie ulice Bostonu pozwalają nam na podróż konno i bezproblemowe poruszanie się po ziemi. Budynkom trochę brakuje koloru, wydają się mdłe i zakurzone, jak zresztą całe miasto. Być może właśnie taki efekt chcieli osiągnąć twórcy, jednak mi nie przypadł zbytnio do gustu - w przeciwieństwie do pełnych zieleni lasów.

Boston

Dynamika pogody

Większość trzeciej sekwencji spędzamy, brodząc w śniegu po kolana. Gdyby nie możliwość podróży konnej, dojście do misji zajmowałoby nam pół godziny! Ślady, jakie zostawiamy, zależą od szybkości poruszania się - inaczej będą wyglądały, gdy galopujemy, inaczej, gdy kroczymy pieszo (choć to ostatnie jest odradzane ze względów wymienionych powyżej). Nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć takich śladów do wytropienia przeciwnika. Nie bez znaczenia jest również wpływ pogody na mechanikę wspinaczki - nasi asasyni radzą sobie wtedy jakby bardziej ociężale i widać, że podczas biegania po dachach nieznacznie ślizgają się.

Walka

Zmiany wprowadzone w systemie walki faktycznie sprawiają, że jest trudniejsza. Przeciwnicy, co prawda, wciąż nie są szczególnym wyzwaniem, ale pokonanie ich w stylu godnym asasyna wymaga już wprawy. Wprawdzie możemy improwizować, uprawiając radosny button mashing i tworząc chaos na ekranie - ale więcej radości daje poprawne wykonanie zaplanowanej akcji, a tutaj musimy już wiedzieć, co chcemy zrobić i potrafić przewidzieć zagrania AI.

Walka

Ten inny parkour

W grę Connorem wprowadza nas... zabawa w chowanego, która wymaga od nas użycia zdolności tropienia w celu odnalezienia przyjaciół. Realizm Pogranicza nie odstaje od nas na krok - każdy skrawek ziemi i drzewo tworzą spójne środowisko, wypełnione żywymi stworzeniami - realistyczne: siedząc przed monitorem, czujemy niemal zapach wysokiej trawy. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy chwilę później stajemy przed samouczkiem wspinania się po drzewach. Z początku wydaje się kontr-intuicyjne - widzisz instrukcję na ekranie: przytrzymaj RT, by bezpiecznie poruszać się po gałęziach i mówisz: kurczę, to jest inne, niż budynki. To jest nieregularne. To jest dziwne!

Lecz gdy już opanujesz sterowanie i potrafisz płynnie skakać z gałęzi na gałąź, poruszanie się staje się niesamowicie naturalne i płynne. Jedyną wadą jest tylko kamera, która czasem ustawia się idealnie za pniem dzielącym nas od Connora - wszystko inne jest doskonałe. Gałęzie poddają się prawom fizyki uginając się, nie jest niczym niezwykłym dostrzec wiewiórkę pomykającą po pniu. To właśnie takie szczegóły nadają całości pewnej magii, uczucia niesamowitości. Kiedy grasz w Battlefielda i widzisz mechanikę gry, mówisz: fajne, ale to już było. W Assassin's Creed III Pogranicze oddycha, życie toczy się własnym rytmem, dzika przyroda króluje w całej swojej okazałości. Nie patrzysz na to, jesteś tego częścią. Skaczesz z gałęzi by chwycić się występu skalnego i myślisz: jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem.

Muzyka

Przez całą początkowa fazę gry Connorem towarzyszą nam przyśpiewki rdzennych Amerykanów, dodając jeszcze więcej wspaniałości do rozgrywki. Cała oprawa dźwiękowa jest zresztą genialna - zwykle zwracam na nią uwagę w dwóch przypadkach: albo gdy jest maksymalnie spartaczona, albo gdy urasta do rangi arcydzieła. Tutaj muzyka jest dopełnieniem świata gry, nie tandetnymi wstawkami rodem z produkcji, których jedyną mocną stroną jest marketing. Poszczególne ścieżki pasują do momentów, w których są odtwarzane; nie można zarzucić im braku finezji - soundtrak z "dwójki" opierał się w większości na jednym motywie, tutaj uświadczymy różnorodności: od piosenek marynarskich, przez irlandzkie przygrywki do walki na pięści, po wzniosłe kompozycje przeplatane śpiewem i wzbogacone instrumentami Mohawków. Bez ogródek mogę powiedzieć, iż oprawa dźwiękowa Assassin's Creed III jest jedną z lepszych, jakie słyszałem. Twórcy gier - patrzcie (słuchajcie?) i uczcie się.

Connor i pułapki

Skradanka to, czy nie?

Wielu fanów serii jest w stanie toczyć zajadłe dyskusje na temat tego, czy seria jest skradanką. W Assassin's Creed III twórcy zdecydowali się umieścić znacznie więcej obiektów pozwalających nam działać z ukrycia. Świat gry usłany jest krzaczkami wysokości kolan, w których możemy się ukryć - odrobinę jednak przesadzono, ponieważ przeciwnik nie jest w stanie nas w nich dostrzec nawet z odległości metra. W lasach stogi siana zastąpione zostały działającymi identycznie stosami gałęzi i liści. Arsenał bohatera pozwala nam zakładać pułapki na przeciwników, nie wspominając już o przewadze, jaką daje nam wykorzystywanie wspinaczki po drzewach. Również podczas misji skryte działania nagradzane są dodatkowymi punktami synchronizacji: do fortu możemy się dostać, ukrywając się w wozie z zaopatrzeniem - albo radośnie wyrżnąć wszystkich strażników w otwartej walce.

Interfejs, sterowanie i fizyka

Kontrolowanie naszego bohatera wydaje się płynniejsze, niż w poprzednich częściach. Usprawniony został system sterowania free-runningiem: do dyspozycji mamy dwa tryby. Pierwszy, bezpieczny, pozwala na poruszanie się w miarę poziomo, po bezpiecznej trasie. Po przełączeniu w tryb ryzykowny, Connor będzie obierał bardziej niebezpieczne drogi - zacznie skakać i wybierać trudniejsze ścieżki, także zmieniające jego położenie w pionie.

Sam interfejs (HUD) został ponownie przemodelowany. Lewy górny róg ekranu dedykowany jest dla zadań, prawy górny dla informacji Animusa, w prawym dolnym znajdziemy aktywne bronie i kontekstowe opcje sterowania, mapę i pasek zdrowia - z lewej u dołu. Ekrany wyboru broni i pulpit nawigacyjny Animusa zorganizowane są na bazie łuków. Po okropnym interfejsie z Revelations, próbującym mieszać czerń z czerwienią (czy Ubisoft zwolnił wtedy projektanta GUI?), zmiana zdecydowanie na lepsze.

ekran wyboru broni

Niestety, twórcom nie udało się wyeliminować wszystkich bugów. Konie wciąż czasem blokują się na przeszkodach terenowych, rzadko można zauważyć lewitujący obiekt - nie jest to jednak na tyle częste, by psuło przyjemność z rozgrywki. Ragdoll postaci wydaje się być poprawiony - żołnierze zabici na krawędzi dachu nie unoszą się już połową ciała w powietrzu.

Desmond

Pan Miles nie jest już tutaj tylko popychadłem, spędzającym większość czasu gry w Animusie. Będziemy mieli okazję zagrać nim jako asasynem z prawdziwego zdarzenia, nie tylko eksplorując tajemnice świątyni, ale także przeżywając razem z nim wydarzenia z końca gry. Ubisoft postarał się, byśmy nie traktowali go już tylko jak kukiełki - Desmond wreszcie pokazuje swój charakter, chociażby w rozmowie z ojcem, która szybko urasta do rangi spięcia na płaszczyźnie osobistej. Gra w teraźniejszości wreszcie ma sens.

Współcześni asasyni

Fabuła

Kanadyjskie studio udowadnia także, iż - pomimo, że seria ma już kilka lat na karku - twórcom wciąż nie brakuje pomysłów. Pierwsze zaskoczenie (o ile nie liczyć wszystkich nowości) czeka nas już pod koniec trzeciej sekwencji. Opowiadana historia ma sens, a wątek asasynów i templariuszy został wiarygodnie wpleciony w wydarzenia historyczne okresu rewolucji. Zadbano o ciągłość fabuły - nie są to powtarzalne śledztwa znane z Assassin's Creed 1 ani szablonowe misje rodem z TES V: Skyrim. Odrobinę monotonii wprowadzają jedynie zadania poboczne i niektóre dodatkowe cele - ale nie musimy ich wykonywać, jeśli nie chcemy.


  • Plusy
    • Klimat!
    • Pogranicze - dopracowany, żywy świat
    • Sensowna fabuła
    • Desmond wreszcie się do czegoś przydaje
    • Doskonałe sekwencje bitew morskich
    • Ogrom świata gry
    • Dobrze zrealizowany samouczek i system pomocy
  • Minusy:
    • Wciąż kilka poważnych bugów
    • Toporna ekonomia i crafting
    • Nijaki charakter głównego bohatera
    • Zakończenie (moim zdaniem) pozostawia odrobinę do życzenia

Podsumowanie

Assassin's Creed III jest produkcją w wielu aspektach zarówno rewolucyjną, jak i rewelacyjną. Ilość nowości, jaką twórcom udało się umieścić w grze, powala. Wiele elementów rozgrywki nadawałoby się na oddzielne tytuły, co zresztą przyznali sami projektanci. Choć i tym razem nie ustrzeżono się od błędów, a niektóre rozwiązania wydają się nie do końca przemyślane, gra wciąż dostarcza dobrej zabawy na wiele godzin, na wielu płaszczyznach będąc produkcją zupełnie odmienną, niż trylogia o Ezio. Nie zawsze lepszą i niekoniecznie gorsza, po prostu inną.

  • Autor: rune
  • Data dodania: 28-10-2012
Książka Assassin's Creed - Ostatni Potomkowie - Grobowiec Chana wydawnictwa Insignis

Komentarze / pokaż wszystkie (203)

189. ChrisDeFirenze406-06-2013, 10:14Brawo Q-Naro, brawo - zgadzam się. Trójeczka jest świetna jak zresztą cała seria.
Szkoda, że w recenzji nie wspomniano o bitwach morskich, poza tym ok.
POZDRO
PS. Właśnie przechodzę AC I po raz 9 ;)
190. KamilAsasyn12109-06-2013, 22:57@ChrisDeFirenze Nie nudzi Ci się już AC I? :D bo ja przeszedłem je 1.5 raza i nie mam już ochoty w to grać :P
191. kamilasasyn12111-06-2013, 13:12hujowe jest że w braterhoodzie nie można polować
192. Dawidek111-06-2013, 13:17ja grałem w ac1 w ac2 i ac3 broterhuda a w rewolejszyn tylko do 3 serwękcji
ale żadna nie była lepsza od ac3 i braterhooda
193. kinex122-06-2013, 12:40zgadzam się dawidek1
194. Ozzik103-07-2013, 12:10Trójka ogólnie za 1 przejściem mi się nie podobała, ale teraz zauważam ten fajny klimat, jedna rzecz mnie boli, dlaczego II została tak badziewnie przetłumaczona np. Waszyngton jest generałem To dlaczego jak Connor się do niego zwraca pisze komendancie a słychać commander - dowódco, nie wspominając już o nierozwiązywalnych magicznych lampach po polsku. Ale ogólnie fajny klimat, dwójka to to nie jest, ale daje radę.
195. Stilichon07-08-2013, 17:55Wstawiam tutaj swoją opinię, bo sam sugerowałem się poniekąd tą recenzją, a targa mną rozterki związane z umiłowaniem do serii i odczuciami po trójce. Co prawda jestem w połowie wątku fabularnego, ale już mogę parę rzeczy stwierdzić: trójka nie umywa się do trylogii Ezio! Pod względem graficznym robi wrażenie, statki są super i zapowiadają świetną czwórkę, ale fabuła wątku głównego jest do dupy. Kierujemy gościem, który jest przez wszystkich sterowany, a ac-skradanka poszła w niepamięć. No i te bezpłciowe miasta:( to już wolę las. Dla porównania - karnawał w Wenecji z Ezio - pokażcie mi taki klimat w jakiejś scenie z trójki.
196. Darth Destruktor08-08-2013, 12:25@ up - Chciałeś Wenecki karnawał w Kolonialnej Ameryce?
Widać ludziom trudno przyswoić, że trójka ma klimat, ale INNY niż trylogia Ezio. Nie rozumiem - najlepiej byście tylko Eziem grali. Mnie już w Broterhoodzie denerwował.
197. Stilichon08-08-2013, 12:43Proszę o czytanie ze zrozumieniem: chciałbym, żeby wskazano mi scenę z klimatem porównywalnym do tej z weneckim karnawałem w trójce, gdzie poczujesz w 100% jakbyś był w tamtych czasach. Zgadzam się, że trójka klimat ma inny, co dla mnie oznacza po prostu gorszy:) ale o gustach się nie dysktutuje. Co nie przeszkadza, że moich oczekiwań AC3 nie spełnia, zrobiła się z tego po prostu przygodówka z zabijaniem ukrytym ostrzem i tomahawkiem, a poprzednie części lepiej siedziały w fabule i ogólnym zamyśle całej serii, bez znaczenia czy główny bohater się zwie Ezio czy Connor, czy Darth Destruktor:) Tyle.
198. DeadExit1008-08-2013, 21:37Czy ja wiem. Jak nie grałem trochę czasu w asasyna i zasiadłem do kolejnego przechodzenia ACIII to zobaczyłem klimatyczną opowieść o walce asasynów i templariuszy w tle wojny o niepodległość. I co ciekawe, a tym asasynie czułem bardziej klimat templariuszy, a nie samych skrytobójców. Podobało mi się, że zrezygnowano z tej czerni i bieli pod względem przedstawiania obydwu organizacji, czego trochę brakowało mi w poprzednich odsłonach (gdzie miałem wrażenie, że templariusze to tylko zło, zło i jeszcze raz zło). Mogliśmy zobaczyć, że nawet między członkami zakonu są zwady i spory. Ponadto w sumie spodobał mi się pomysł na przedstawienie postaci Conora. Miał swój cel,ale nie wiedział jak samemu do niego dążyć, więc był po prostu chłopcem na posyłki. A gdy powoli zaczął rozumieć co znaczy stawić na swoim, niestety Ubi postanowiło zakończyć grę ;/ Bo można odczuć wrażenie, że przy końcu gry nasz indiański asasyn zaczął pokazywać swoje pazurki. Pokazanie tego, że nie każdy asasyn jest super-uber-pro i też potrafi się czuć zagubiony w życiu, szczególnie jeśli bierzesz udział w wojnie o której nie wiesz wszystkiego. Podobał mi się ten motyw, więc liczę, że w AC IV takie odkrywanie sensu działań templariuszy też się pojawi, bo jakby nie patrzeć oni wcale nie chcieli źle(tak jak pisałem, podobają mi się te odcienie szarości jeśli chodzi o intencje ugrupowań). Uważam, że ACIII miało zamknąć historię Desa i zrobiło to jak należy, opowiadając przy tym interesującą historię kolonialnych asasynów. Liczę na to że Ubi zrobi jakąś trylogię o rodzie Kenway, bo jakby nie patrzeć w AC III i AC IV poznaliśmy/poznamy historię dość ciekawej rodziny.
199. Stilichon23-08-2013, 16:02A co myślicie o freerunningu? Do tej pory w jedynce i dwójce trzeba było orientacyjnie odnaleźć najlepszą ścieżkę do celu, teraz kieruje nas zielony punkt, za pomocą kórego twórcy jednoznacznie próbują chyba dać do zrozumienia, że bez nich sobie nie poradzimy:)... rzeczywiście będę czekał na czwórkę mając nadzieję, że przywróci mi miłość do tej serii i złapie jakiś balans pomiędzy dawną rozgrywką znaną z dwójki a bardzo dobrymi morskimi etapami gry z trójki.
200. ¤ Adela09-09-2013, 19:09Według mnie AC3 jest najlepsza częścią w historii Assassyna. Kiedy ludzie mówią, że AC3 było bez klimatu po prostu serce mi się kroi. Wszystkie bitwy, wydarzenia przeżywałam razem z Connorem. Czułam to samo co on. Było widac jak on sam sie zmienia. A gdy słysze, że ktos mówi "Connor jest bez wyrazu, bez emocji" to załamuje się. On po prostu nie okazywał uczuć ludziom. Próbował być twardy, choć widac było, że niektóre rzeczy go mocno przytłaczają. Może ta niechęć do Connora jest związana z ogromna przepaścią między nim, a Eziem. Ezio roześmiany od ucha do ucha kawaler, a Connor skryty, nieukazujący uczuć, wiecznie poważny. Ale według mnie potrzebny był ten kontrast między bohaterami kolejnych części.
Ogólnie "trójka" była smutna częścią. Była śmierć ważnych dla gry osób (nie chce spojlerować). Aż w końcu pustka po skończeniu gry. I takie uczucie, że następna część nie będzie taka sama, bez Connora. Bardzo chciałabym jeszcze kiedyś spotkać Connora w serii AC.
Szczególnie podobały mi się humorystyczne wstawki. A duety Młodszy i Starszy Kenway było po prostu boskie :))
201. assassyn_z_piekla21-09-2013, 21:43Co do wycieczek morskich, to udało mi się zrobić pewną fajną rzecz. Mianowicie w misji morskiej pt. "Ratunek" udało mi się zrobić salto Aquilą na morzu podczas sztormu, co skutkowało oglądaniem powierzchni wody "od spodu".
202. Kuba Kenway425-02-2015, 20:48Świetna recenzja pomimo tego, że trochę krótka, tylko zabrakło mi tutaj osobnego akapitu do bitew morskich ale i tak super :) Co do samej gry ja bym dał jej ocenę 10/10 pomimo dość wielu błędów. Fabuła bardzo fajna, sam grę skończyłem na 100 % i nie żałuję tych kilkudziesięciu godzin spędzonych przy tej grze (do platyny na ps3 zabrakło mi tylko kilku trofeów z trybu multiplayer :/
203. Wyklęty828-01-2016, 22:13Grafika jest niezła, ale wkurzał mnie Connor z ciągłym pytaniem "Where is Charles Lee?"

Dodaj komentarz

*Czy jesteś botem?
Składnia
ZnacznikPrzykład użyciaWynik
*pochylenie*Altair ma *różowego* kota.Altair ma różowego kota.
**pogrubienie**Altair **nie ma** kota.Altair nie ma kota.
~~spoiler~~Ojciec Altaira ~~Umar~~! :OOjciec Altaira Umar!
>cytat>requiescat in pacerequiescat in pace
© 2008 - 2017 zakon-ac.info • there is only ZAC
090
Patronat
Społeczność
Ładowanie...
Do góry
TOP5#19:
  1. FIFA Polonia
  2. Zakon Assassin's Creed
  3. Marvel Comics
  4. Markolf
  5. Need For Speed
wygraj płytę GIGABYTE dla gracza